Jeszcze 6-7 lat temu Motorola miała poboczny projekt w postaci smartfonów z “czystym” Androidem. W tamtych czasach mogło to zaskakiwać, w końcu rozwiązania producenta w znacznym stopniu opierały się o dostarczany przez Google interfejs i funkcje. Problemem tańszych urządzeń był wtedy jednak okres wsparcia, a w zasadzie jego brak. Motorola One miała rozwiązać problem braku aktualizacji dla tańszych urządzeń.
Z jednego telefonu zrobiło się kilka: model One Power dostał większy akumulator (5000 mAh), a Motorola One Vision aparat 48 Mpix (co w tamtych czasach robiło wrażenie). Potem seria rozszerzyła się na więcej urządzeń, ale już niekoniecznie dostępnych w Europie, jak Motorola One Macro czy Motorola One Hyper. Do Polski w 2020 roku trafiła Motorola One Fusion+, jednak nie był to już smartfon objęty projektem Android One i nie miał nic wspólnego z aktualizacjami Androida nadzorowanymi przez Google.
Motorola najpewniej odświeży więc ten fragment historii serii, który nie jest powiązany z Androidem bez dodatków.
Motorola przypomniała sobie o serii Moto One
Za informację o najnowszym smartfonie producenta możemy podziękować Wireless Power Consortium, którego zadaniem jest między innymi certyfikowanie urządzeń obsługujących bezprzewodowe ładowanie. Oczywiście wygląd smartfonu nie miał pojawić się w przestrzeni publicznej, co widać po licznych znakach wodnych na obudowie, ale gdy zobaczycie urządzenie to z pewnością uwierzycie, że nie ma tu w zasadzie żadnej tajemnicy.

Telefon o oznaczeniu XT2771-1 wygląda dokładnie tak, jak większość urządzeń Motoroli od ostatniego czasu, zarówno tych tańszych, jak i droższych. Tu wiemy przynajmniej o tym, że smartfon obsłuży ładowanie indukcyjne. Grafika wskazuje też, że nie będzie to rekordzista pod względem smukłości, ale za to zaoferuje ekran zachodzący na boki. Być może na innych rynkach pojawi się jako Edge, w końcu to ta seria zasłynęła zagiętym ekranem.
Czytaj także:
Po urządzeniu należy się też spodziewać rozsądnych możliwości fotograficznych. Jeżeli render będzie pokrywał się z końcowym produktem, to najpewniej dostaniemy z tyłu trzy kompletne aparaty oraz czytnik linii papilarnych ukryty pod ekranem.
Motorola Moto One może być całkiem przyjemną propozycją
Oznaczenie XT2771-1 pojawiło się także w aplikacji Geekbench, a to daje nam wgląd w inne podzespoły tajemniczego urządzenia. W specyfikacji Motoroli Moto One widnieje między innymi procesor Qualcomm Snapdragon 8 Gen 5 sparowany z 12 GB RAM-u. Urządzenie w momencie testów pracowało na Androidzie 16. To nie do końca wskazuje, kiedy może nastąpić jego premiera — w przeszłości producent wypuszczał na rynek smartfony z poprzednią wersją Androida nawet wiosną, kilka miesięcy po premierze najnowszej odsłony.

Czytaj także: Tamagotchi zamiast agenta AI? Dziennikarz wyprzedził decyzję Zuckerberga
Android 17 teoretycznie dostępny jest od czerwca 2026 roku, ale na obronę urządzenia należy wziąć fakt, że wizualizacja z Wireless Power Consortium opiewa jeszcze na 2025 rok. Specyfikacja może sugerować, że producent mógłby takim urządzeniem sprzedać trochę podzespołów, które napędzały model Motorola Signature. Skąd jest nazwa Moto One po ponad 6 latach od ostatniego urządzenia? Być może dowiemy się tego w najbliższych miesiącach. Telefon mógłby mieć swoją premierę podczas CES 2027 już w styczniu.

