Jednak czas bezkarności powoli dobiega końca. Pod rosnącą presją regulatorów, mediów i organizacji pozarządowych, OpenAI ogłasza pakiet surowych ograniczeń. Od teraz ChatGPT ma nie tylko bardziej dbać o to, co pisze, ale w razie potrzeby po prostu bezapelacyjnie zakończyć konwersację i powiadomić kogo trzeba.
Oficjalny powód? Zapobieganie przemocy w świecie realnym oraz ochrona najmłodszych. Powód nieco mniej oficjalny, ale czytelny dla każdego, kto obserwuje rynek? Zwykłe zabezpieczanie własnego zaplecza prawnego przed zarzutami, że bot podpowiedział komuś coś, czego zdecydowanie nie powinien.
ChatGPT od dawna był bardzo swobodny
Nie da się ukryć, że o ile Google stawia raczej na rzeczowe konwersacje, o tyle ChatGPT zawsze był nastawiony na swobodniejszy kontakt z użytkownikiem. Kiedyś, na potrzeby jednego artykułu, trochę bawiłam siec chatbotami, sprawdzając, który z nich łatwiej nawiązuje „przyjacielską” rozmowę. Rozwiązanie od OpenAI zdecydowanie wygrało, bo AI nie ma tu problemu z wybraniem sobie imienia, luźnymi rozmowami i żartami, podczas gdy pozostałe najczęściej już na etapie pytania o imię podawały te fabryczne.
Ta swoboda konwersacji dotyczy także tego, jakie informacje chatbot przekazuje i w jaki sposób. W kontekście dzisiejszej dyskusji, chodzi dokładnie o szczegóły związane z bronią palną oraz masowymi atakami. Do tej pory ChatGPT potrafił w miarę swobodnie analizować historyczne czy techniczne aspekty takich wydarzeń. Nie było więc trudno uzyskać szczegółowe informacje, nawet takie, które wprost wyglądały jak instrukcja.
Teraz natomiast się to zmieni. O ile ciągle będzie można poprosić bota o pomoc w zrozumieniu tła społecznego czy nauce rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych przed przemocą, o tyle wszelkie pytania o szczegółową skalę wyrządzonych szkód, typy użytej broni czy dokładne sposoby jej pozyskania zostaną ucięte w zarodku. OpenAI chce w ten sposób trwale wyeliminować ryzyko, że bot posłuży komuś do odtwarzania lub planowania kolejnych ataków. Cóż, nie są to czcze obawy, bo na całym świecie takich przypadków było już całkiem sporo.
System zyskał również stały element monitorowania nastroju rozmówcy. Jeśli algorytmy wykryją w trakcie dialogu tak zwane „sygnały ostrzegawcze” – na przykład uporczywe wracanie do wątków przemocowych czy fiksację na punkcie krzywdzenia innych – ChatGPT zareaguje wyjątkowo zachowawczo. W skrajnych przypadkach bot ma prawo natychmiastowo przerwać rozmowę, a konto użytkownika, u którego taki schemat powtórzy się kilkukrotnie, może zostać tymczasowo zablokowane.
Automatyczne powiadomienie dla rodziców
Szczególnie surowe zasady przygotowano z myślą o młodzieży. Już na początku 2026 roku OpenAI wdrożyło zaawansowany system przewidywania wieku, który na podstawie analizy sposobu pisania i podejmowanych tematów samodzielnie ocenia, czy po drugiej stronie ekranu siedzi osoba pełnoletnia. Jeśli algorytm uzna, że użytkownik nie skończył 18 lat, konto zostaje automatycznie przestawione w specjalny tryb nastoletni – nawet jeśli posiadacz profilu nie zdradza absolutnie żadnych agresywnych zachowań.
Dla nastolatków dostęp do praktycznych informacji o broni, materiałach niebezpiecznych czy schematach działania systemów bezpieczeństwa zostanie drastycznie ograniczony. Ponadto, jeśli nieletni użytkownik mimo ostrzeżeń będzie uporczywie ciągnął bota za język w tematach związanych z przemocą, a jego konto zostanie zablokowane, OpenAI planuje bezpośrednio powiadomić o tym fakcie jego rodziców.

Ta nagła gorliwość nie bierze się jednak znikąd, a już szczególnie nie z realnej troski o dobro młodych ludzi. Dopiero co organizacja Common Sense Media opublikowała raport, z którego wynikało, że nastoletnia wersja ChatGPT bardzo często informowała rodziców ze sporym opóźnieniem – lub nie robiła tego wcale – w sytuacjach, gdy młodzi ludzie prowadzili z botem niepokojące rozmowy o samookaleczaniu, depresji czy zaburzeniach odżywiania. Nowe procedury mają tę wizerunkową wyrwę jak najszybciej zasypać.
Aby przypieczętować swój nowy wizerunek odpowiedzialnego gracza, OpenAI zapowiada też cykliczną publikację dokumentu o nazwie Community Safeguards Report. Pierwszy taki raport, podsumowujący drugą połowę 2026 roku, ma ujrzeć światło dzienne na początku 2027 roku i potem ukazywać się regularnie co sześć miesięcy. Firma chwali się przy tym własnymi statystykami, z których wynika, że przeciętny nastolatek spędza w aplikacji ChatGPT mniej niż 15 minut dziennie.
Nie da się ukryć, że proponowane zmiany są nam bardzo potrzebne, z tym nie da się kłócić. Jednocześnie jednak nie da się nie zauważyć, że są nieco spóźnione. Już od dawna eksperci mówią głośno o zagrożeniach, jakie niosą za sobą boty. Choć owszem, wcześniej też informacje o broni czy przemocy były w internecie, to teraz ich dostępność jest wręcz nieporównywalna. Nie trzeba niczego szukać, ani zaglądać w ciemne zakamarki internetu. Wystarczy jedno polecenie, a potem kolejne, które przeprowadzą przez całą zbrodnię, a chatbot poda je niemalże w formie gotowego scenariusza. Z tym naprawdę trzeba było coś zrobić i liczę, że jedne zmiany pociągną za sobą kolejne, bo do poprawy wciąż jest sporo rzeczy.
Źródło: Reuters
