Kumple sprzed milionów lat… „Jurrasic Park – The Game”

Jako mała dziewczynka kochałam wszystkie dinozaury - uczyłam się na pamięć ich skomplikowanych nazw, czytałam książki na temat ich zachowań, nuciłam opening z bajki "Denver-ostatni dinozaur" i oczywiście uwielbiałam "Park Jurajski" Spielberga. Telltale Games znane z growej adaptacji kultowego "Powrotu do Przyszłości" wydało w listopadzie "Jurassic Park – the Game" w wersji PC, która przeszła w Polsce bez echa. Gdy parę dni temu w europejskim PSN miała miejsce jej premiera, postanowiłam zobaczyć, dlaczego o tej grze jest tak cichutko i co tu kryć, chciałam ogromnie zobaczyć moje ulubione Triceratopsy w akcji ;)

Gra podzielona jest na cztery, powiązane ze sobą epizody, których akcja toczy się w czasie równoległym do fabuły pierwszej części filmu. Pamiętacie grubaska, który zakopał w błocie swojego jeepa i dał się pożreć przez kołnierzaste dilofozaury? W grze będzie on pierwszą i jedyną postacią znaną nam z hitu Spielberga, którą napotkamy na swojej drodze. Nasza przygoda będzie bowiem alternatywną ścieżką, która pokaże nam Park Jurajski od drugiej strony. Według mnie zabieg bardzo dobry – wierna adaptacja filmowa byłaby mniej emocjonująca.

Rozgrywka

„Jurassic Park – the Game” przynależy co prawda do gatunku przygodówek, jednak bardziej pasowałoby tu określenie „interactive movie”. Choć poziomem wykonania nie dorównuje kultowemu „Heavy Rain” to jednak rozgrywka jest nieco zbliżona i można ją podzielić na dwie części. Pierwsza to przeszukiwanie lokacji i dialogi z bohaterami. Kursor po najechaniu na dany przedmiot zmienia się w lupkę i wtedy możemy dokonać na nim interakcji. Fani przygodówek nie będą mieć żadnego problemu z rozwiązaniem sytuacji podbramkowych. Poziom zagadek jest łatwy, ale logiczny. Np. gdy nasza bohaterka nie chce udać się w głąb jaskini twierdząc, że jest za ciemno, musimy poszukać jej jakiegoś źródła światła. Jako, że nie posiadamy żadnego inwentarza, rozglądamy się po otoczeniu i, och, no tak, przecież możemy podnieść wyżej reflektory jeepa… Na plus zasługuje jednak system współpracy między bohaterami. Bardzo często nie będziemy mogli wykonać jakiejś czynności jeśli druga postać wcześniej czegoś nie zrobi. Przełączając się między nimi uczymy się kooperacji, a w trakcie dialogów poznajemy historie ich życia. Te ostatnie opierają częściej się na zasadzie wykorzystywania wszystkich możliwych opcji niż znanych z „Heavy Rain’a” dylematom moralnym, które miały wpływ na fabułę… Choć muszę przyznać, że pojawiła się także zabawna scena, w której musiałam moją bohaterką tłumaczyć krótkie zdanie z języka hiszpańskiego, gdzie błąd kończył się śmiercią…

Kostucha wyciągnie po nas swoje macki bardzo często, a to za sprawą głównie drugiej części rozgrywki, jakim są Quick Time Eventy. Wyobraźcie sobie deszcz w mrocznej, tropikalnej dżungli… Gdzieś coś skrzypnęło, jakby nadepnięta gałązka. Obracasz się do tyłu i widzisz blask małych oczek…Z lewej strony to samo. Z prawej też. Słyszysz syk gadów i zaczynasz biegnąć…Nie zdążyłeś uchylić się przed wygiętym konarem drzewa i twoja postać upada w błoto. Widzisz jak drapieżcy przygotowują się do skoku. W pokoju jest ciemno, pad wibruje, a obok trzy osoby krzyczą ” wciskaj R1!!!!!”. Adrenalina paraliżuje mózg i wciskasz nie ten przycisk, przez co możecie oglądać jedną z wielu sekwencji filmowej śmierci. Jeśli nie chcecie ogłuchnąć od krzyku – nie grajcie z przyjaciółmi;)

Czasem bywało tak, że dopiero za trzecim razem udało się prawidłowo przejść sekwencje QTE. Wiecie, trudno się skupić, gdy goni za Tobą olbrzymi Tyranozaur. Na szczęście zapisy gry są aktualizowane bardzo często i nie odczuwamy irytacji z powodu powtarzania jeszcze raz tego samego momentu.

Fabularnie jest przyzwoicie. Natomiast bohaterowie są jednowymiarowi – twarda kobieta najemnik znająca akrobacje godne Lary Croft, żołnierz-przystojniak z kolegą zabijającym raptory za pomocą małego nożyka, buntownicza 15-latka z próbującym ją wychować ojcem i pani naukowiec. Początkowo są między nimi różne napięcia, jednak uświadamiają sobie z czasem, że tylko współpracując ze sobą będą mogli wydostać się w wyspy i ocalić życie. Jest dużo uciekania i mało zaskakujących zwrotów akcji, jednak czuć grozę znaną z filmu. Muzyka Johna Wiliamsa dodaje smaczku i momentami stawia włoski na karku.

Dużo gorzej natomiast wypada oprawa graficzna. O ile dinozaury są dobrze animowane i wyglądają porządnie to lokacje zieją jakąś nudą i pustką, a same postacie poruszają się momentami okropnie sztywno i trącą plastikowymi renderami. Mogło być lepiej, zwłaszcza, że „Powrót do przyszłości” pokazał, że Telltale Games potrafi zrobić graficznie ładną grę.

Podsumowanie:

„Jurassic Park – the Game” jest pozycją stworzoną raczej dla fanów legendarnego filmu i powieści niż dla zwolenników przygodówek. Nie spodziewajcie się po tej produkcji zawiłych zagadek i łączenia przedmiotów z klasycznych point’n’click. To interactive movie, z dużą dozą QTE i dobrym klimatem oraz wspaniałą muzyką, który jest o wiele lepszą alternatywą niż wieczorne powtórki filmowe w tv…

Ocena: 75/100

Plusy:

+ muzyka

+ historia poboczna do znanej z filmu/powieści

+ konieczność współpracy między bohaterami

+ adrenalina podczas ucieczek przed dinozaurami

+ widowiskowe sceny śmierci

+ długość gry (około 8 godzin)

Minusy:

– grafika

– prosty poziom zagadek

– sztampowi bohaterowie

Więcej recenzji gier na:

Serwis Internetowych Szulerów www.gambler.pl

Serwis Internetowych Szulerów www.gambler.pl
0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.