Czy Firefox zmieni się w przeglądarkę dla gejów?

Awantura z Mozillą i Brendanem Eichem jeszcze się nie skończyła. Ale na początek przypomnijmy o co w ogóle chodzi: Eich ustąpił ze stanowiska dyrektora generalnego Mozilli, po tym jak wyszło na jaw, że przekazał datek na kampanię wyrażającą sprzeciw małżeństwom homoseksualnym.

Jak się okazało, Eich, mianowany pod koniec marca, przekazał w 2008 roku tysiąc dolarów na rzecz kampanii sprzeciwiającej się istnieniu takiej instytucji, jak małżeństwo homoseksualne i chcącej zabronić zawierania tego typu małżeństw na terenie Kalifornii. To wzbudziło powszechną niechęć i sprzeciw, zarówno wśród internautów, jak i zarządu i pracowników Mozilli.

Eich, mimo atmosfery skandalu jaka się wokół niego utworzyła, początkowo twierdził, że nie ustąpi, ale, najwyraźniej, zmienił zdanie i zdecydował się na odejście, ratując wizerunek swojej firmy. Aby uspokoić nieco atmosferę, Mitchell Baker opublikowała uspokajający komunikat, z którego mogliśmy się dowiedzieć, że decyzja o rezygnacji ze stanowiska została podjęta przez Eicha dobrowolnie. W komunikacie znalazły się również oficjalne przeprosiny Mozilli dla wszystkich, którzy poczuli się „zranieni i rozwścieczeni” tym, że szefem Mozilli został ktoś o nieprzychylnych poglądach jeśli chodzi o malżeństwa par homoseksualnych.

Wydawałoby się, że na tym cała afera się skończy i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie niezależnie od swojej orientacji seksualnej. Okazuje się jednak, że bardzo duża grupa użytkowników Mozilli ma albo bardzo podobne poglądy do jej byłego szefa, który dobrowolnie zrezygnował, albo po prostu nie podoba im się sam fakt rezygnacji, w którym doszukują się oznak dyskryminacji i prześladowania ludzi za ich prywatne poglądy.

Nigdy wcześniej w Firefox Input nie pojawiło się tyle negatywnych opinii, niż po rezygnacji Eicha.

Nigdy wcześniej w Firefox Input nie pojawiło się tyle negatywnych opinii, niż po rezygnacji Eicha.

Jak donosi popularny brytyjski serwis informacyjny dla homoseksualistów PinkNews, w niecały tydzień po odejściu Eicha, w serwisie Firefox Input, w którym społeczność Mozilli może wyrażać swoje opinie na temat działań firmy został zalany falą negatywnych komentarzy. Większość z nich oskarża Mozillę o cenzurę prywatnych poglądów, tłamszenie wolności słowa i o to, że Mozilla powinna skupić się na ulepszaniu swojego oprogramowania, zamiast wdawać się w ideologiczne spory. Razem z krytyką, pojawiły się również deklaracje rezygnacji z produktów Mozilli, niektórzy próbowali również sprowadzić całą sytuację do poziomu absurdu sugerując, że Mozilla powinna sprawdzić poglądy wszystkich swoich pracowników jeśli chodzi o takie tematy jak kara śmierci, aborcja, dostęp do broni palnej, etc i zwolnić wszystkich, których poglądy różnią się od „oficjalnej linii partii”.

Protesty popierają oczywiście konserwatywni aktywiści i prawicowe media. Do bojkotu Firefoxa namawia Krajowa Organizacja na Rzecz Małżeństwa (to właśnie tę organizację Eich wsparł kwotą 1000 dolarów), serwis TruthRevolt i wiele innych prawicowych portali informacyjnych. Jednak Eich wspierany jest również przez niektórych przedstawicieli środowisk homoseksualnych. Andrew Sullivan, określany często jako gejowski publicysta polityczny nazwał odejście Eicha oskalpowaniem przez gejowskich aktywistów. Jeszcze dalej posunęła się Tammy Bruce, zadeklarowana lesbijka, pisząca między innymi dla Washington Times, która nazwała działaczy na rzecz praw homoseksualistów, nawoływujacych do bojkotu Brendana Eicha gejowskim gestapo. Mozilla stworzyła nawet oficjalny FAQ, w którym odpowiada na najczęściej zadawane pytania związane z rezygnacją Eicha. Na stronie możemy przeczytać, że członkowie zarządu próbowali przekonać Eicha aby nie kończył współpracy z Mozillą i przeniósł się na inne stanowisko. Pojawiły się też pogłoski o tym, jakoby zarząd namawiał Eicha do pozostania na swoim stanowisku, jednak zostały one zdementowane przez głównego bohatera tej afery. Eich na blogu prowadzonym przez jego znajomego napisał:

Nikt nie próbował przekonać mnie, bym pozostał na stanowisku CEO i poprosił, by nie rozpowszechniać wieści, co do których nie ma się pewności, czy są prawdziwe.

Co będzie dalej? Czy w wyniku protestów i bojkotu produktów Mozilli jedynymi użytkownikami, którzy nie poprzestaną korzystać z Firefoxa zostaną homoseksualiści? Prawdopodobnie nie. My apelujemy o zachowanie zdrowego rozsądku i wyborze oprogramowania pod kątem jego funkcjonalności, a nie poglądów rady nadzorczej.

0
Źródło: Mozilla
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.