Czy prokuratura zajmie się łamaniem ciszy wyborczej w Sieci?

Z wyborów na wybory, obowiązująca cisza wyborcza staje się w naszym kraju coraz większą fikcją. Przynajmniej w Sieci, gdzie wczoraj już od południa można było poznać najnowsze ceny "bigosu" i "budyniu".

W tak konspiracyjny sposób bowiem, użytkownicy Facebooka, Twittera i innych mediów społecznościowych przekazywali sobie najnowsze przecieki z sondażowni, dotyczące wyników wyborów prezydenckich. Jest to już tak powszechna praktyka, szczególnie na Twitterze, że większość internautów zna wyniki wyborów zanim podadzą je mainstreamowe telewizje, które niestety ciszy przestrzegać muszą – za jej złamanie w końcu grożą bardzo wysokie kary finansowe.

Rzecznik dolnośląskiej policji – Paweł Petrykowski poinformował, że dolnośląscy policjanci „zabezpieczyli materiały sugerujące złamanie ciszy wyborczej na jednym z portali społecznościowych” – nieoficjalnie wiadomo, że chodzi właśnie o Twittera, nie udało nam się jednak dowiedzieć na czym konkretnie polegało zabezpieczenie materiałów i o jakie materiały chodzi.

Bardzo możliwe, że policja znalazła coś bardziej oczywistego, niż wpisy informujące o cenach bigosu, podwawelskiej, budyniu, czy aktualne notowania list przebojów, na których znalazły się takie hity, jak „pojedziemy na łów”, czy doo-dah, „doo-dach”, jednak bez oficjalnego oświadczenia z ust rzecznika policji, możemy sobie tylko gdybać.

Co ciekawe, wielu polityków przyznaje, że przepisy dotyczące ciszy wyborczej w obecnych czasach stają się coraz mniej aktualne. Nikt jeszcze nie zaproponował jednak, żeby z przepisu zrezygnować.

0
Źródło: gazetawroclawska
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.