Zamówił przez internet bombę… i podał nazwisko

Gurtej Randhawa z Wolverhampton próbował kupić w internecie zdalnie sterowany ładunek. Co prawda korzystał z sieci Tor i dark webu, ale w zamówieniu podał swoje prawdziwe dane. W styczniu usłyszy wyrok.

Policjanci zatrzymali 19-latka, kiedy ten odbierał przesyłkę, w której była atrapa sterownika do bomby. Mężczyzna zeznał, że próbował sprowadzić z zagranicy materiały wybuchowe. Ale jak twierdzi, nie miał zamiaru nikomu robić krzywdy. Brytyjski wymiar sprawiedliwości jednak nie dał wiary tym tłumaczeniom i zatrzymał Gurteja Randhawę w areszcie. Razem z nim w ręce brytyjskiej policji wpadły też dwie kobiety w wieku 18 i 45 lat, które jednak wypuszczono. Wyrok w sprawie niedoszłego terrorysty ma zapaść 12 stycznia. Trzeba przyznać, że mieszkaniec Wolverhampton z powodzeniem mógłby dołączyć do filmowego gangu Egona Olsena.

Służby od dawna uważnie śledzą ruch w internecie, wyławiając nietypowe zachowania. Przestępcy co prawda szyfrują dane i używają tzw. anonimowych sieci, ale to daje im tylko złudne poczucie bezpieczeństwa. Łatwiej lub trudniej, ale prawie każdą aktywność w sieci da się wytropić. Natomiast narzędzia do internetowego „kamuflażu” czasem usypiają czujność osób, które mają złe zamiary. Miesiąc temu pisaliśmy w CHIP-ie o FBI, które zatrzymało stalkera, zdobywając ważne dane z serwerów PureVPN. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.