honor 9 lite

Honor 9 Lite: Dobry bokeh i panoramy, słaby HDR [Test czytelnika]

W drugiej części naszego konkursu poprosiliśmy uczestników o sprawdzenie możliwości aparatów Honora 9 Lite. Przemysław Szymanowski zachwycił się intuicyjną funkcją panoramy i przyjaznym interfejsem EMUI 8.0, ale zauważył też, że smartfon gorzej radzi sobie z trybem HDR i zdjęciami nocnymi. Oto jego szczegółowa analiza.

Jak pisałem w pierwszej odsłonie testu aparat składa się tak naprawdę z dwóch obiektywów, zarówno z przodu jak i z tyłu, obydwa główne 13Mp i obydwa dodatkowe 2
Mp. Według producenta dodatkowe obiektywy mają służyć wyłącznie do uzyskiwania efektu bokeh (rozmycia tła). Z przodu obiektywy nie wystają w ogóle poza szkło wyświetlacza, zaś z tyłu wystają minimalnie, myślę że około pół milimetra. Nie ma zatem dramatu jak w np. Motorolach, gdzie obiektywy wystają naprawdę mocno i bez etui wygląda to po prostu źle. Nie wspomnę o dużej skłonności do porysowania takiego obiektywu. W Honorze po włożeniu do nawet tak cienkiego etui jak w zestawie sprzedażowym linia obiektywów znika pod linią etui i problem wystających aparatów z tyłu jest bez znaczenia.

Nakładka EMUI w wersji 8 daje w Honorze 9 Lite naprawdę dużo frajdy z korzystania z aparatów. Nie będę odkrywczy kiedy powiem, że realizacja obsługi wykonywania zdjęć i video jest w marce Huawei/Honor od dawna na wysokim poziomie, względem EMUI 5 zaszły kosmetyczne zmiany. I dobrze, bo jeśli coś działa jak trzeba to nie ma sensu tego
zmieniać, tylko trzeba rozsądnie ulepszać. Zatem po włączeniu aparatu mamy z dołu ikony przełącznika trybu foto/video i podgląd ostatniego zdjęcia/filmu, na górze z kolei ikonki trybu pracy lampy błyskowej, trybu małej przysłony, trybu portretowego, trybu ruchomego zdjęcia i przełączenia aparatu przód/tył.

Tryb automatyczny

Z lewej strony od krawędzi można wyciągnąć na zasadzie sidebara zakładkę innych trybów pracy (video, panorama, HDR i inne) do tego jest tam też świetna pomoc, opisująca funkcje i sposób korzystania z nich. Wspaniała sprawa, szczególnie jak ktoś nie ma za dużej wiedzy o pracy w trybach, jak np. HDR, czy profesjonalne zdjęcie, tryb poklatkowy itp. Z prawej strony ekranu głównego wysuwany jest sidebar z ustawieniami
aparatu/kamer, jak rozdzielczość zdjęć/filmów samowyzwalacz, sterowanie gestami czy
dźwiękami, wykrywanie uśmiechu i inne. Nakładka fotograficzna Honora/Huawei naprawdę może się podobać, jest intuicyjna, ergonomiczna i prosta w obsłudze. Do tego liczne pomoce informacyjne pozwalają na szybkie orientowanie się o sposobie korzystania z funkcji czy trybu.

Jeśli chodzi o jakoś zdjęć to w mojej ocenie jest bardzo dobra jak na sprzęt w cenie niecałego tysiąca złotych. Powiem więcej, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony ich jakością. Jak już wiecie prywatnie posługuję się LG G6, który jest jedną z lepszych konstrukcji fotograficznych na rynku, jednak Honor 9 Lite nawet przy tak dobrym zawodniku nie ma się czego wstydzić.

Robiąc zdjęcia w rożnych warunkach oświetleniowych starałem się dobierać sceny, aby złapać jak najwięcej wad i zalet aparatów. Zalet jest jednak dużo więcej niż wad. Korzystałem głównie z rozdzielczości 13-megapikseli w proporcji 4:3, głównie dlatego, że jest to największa dostępna rozdzielczość aparatu. Jednak zachęcam użytkowników do formatu natywnego dla tego telefonu, tj. 9mpikseli w proporcji 18:9. Zdjęcia oglądane na telefonie jak i komputerze wyglądają wtedy o niebo lepiej!

Bokeh wyłączony (po lewej) i włączony (po prawej)

Słowo-klucz do opisu aparatów to z pewnością bokeh. Jeśli bowiem producent dołożył
drugi obiektyw z obu stron, żeby wspomóc powstanie efektu rozmycia tła, to warto zatrzymać się przy tej funkcji na dłużej. Mimo w większości krytycznych głosów w innych testach Honora 9 Lite mnie akurat ta funkcja się spodobała. Łatwość uzyskania efektu bokeh nawet dla laików będzie zdumiewająca, nie trzeba mieć żadnej wiedzy o obiektywach, przysłonach i ogniskowych, żeby uzyskać fajny portret z rozmytym tłem, całkiem niezłej jakości. Można oczywiście ponarzekać, że to tylko programowa zabawa, że można taki sam bokeh wyprodukować sobie (i jeszcze ładniejszy) w edytorach graficznych. Wszystko prawda. Ale czy nie chodzi o to, żeby użytkownik pstryknął i miał od ręki to, nad czym trzeba było niegdyś trochę popracować? Według mnie idea dobra, a realizacja z czasem na pewno będzie lepsza.

W bardziej złożonych scenach algorytm nie radzi sobie z poprawnym odcinaniem tła

W trybie bokeh zauważyłem lekkie problemy z ostrością, choć generalnie aparat w dobrym świetle prawie nie ma z tym problemów. Jednak zdjęcia czasem bywały przestrzelone, na pewno częściej niż w standardowym trybie. Do tego filtr zabiera sporo szczegółów na krawędziach obiektu pierwszego planu. Dodatkowo jeśli obiekt tła jest zbyt daleko od obiektywu, wówczas powstają liczne i niezbyt miłe artefakty w tle. Dlatego bokeh to tryb fajny, ale tylko wtedy kiedy tło nie jest zbyt daleko oddalone od głównego planu. Dodam, że tryb bokeh działa tylko w trybie portretowym i jest dostępny zarówno dla przedniego jak i tylnego aparatu.

(Tryb automatyczny)
(HDR)

Tryb HDR sprawuje się przeciętnie i do tego jest trochę nieprzewidywalny w działaniu. Czasami lekko ściemni zdjęcie, czasami rozjaśni, nawet gdy robi się ujęcia tych samych scen. Uważna analiza porównawcza zdjęć daje jednak asumpt do twierdzenia, że co do zasady poprawia jakość zdjęć, ale dużego skoku jakości nie widać.

Najczęściej są to subtelne rozjaśnienia ciemnych scen, żeby trochę „wyciągnąć” szczegółów, czasami przyciemnienie fragmentów nieco przejaskrawionych. Zestawiając go z  LG G6 właściwie nie ma czego porównywać, tam HDR włączyłem na stałe (tryb auto) i sprawdza się dużo lepiej. W Honorze gdybym nie wiedział, że zdjęcie jest w trybie HDR to bym się raczej sam z siebie nie domyślił.

(Panorama)

Panoramy za to wychodzą świetnie, są tak intuicyjne, że chyba ciężko to zrobić lepiej. Koniec ze składaniem kadrów, koniec z precyzją prowadzenia aparatu, po prostu przesuwa się w miarę płynnie całą scenę, a panorama składa się sama. I efekt jest naprawdę super, algorytmy aparatu nie mają żadnego problemu ze złożeniem sceny bez większych błędów (o ile nie machaliśmy aparatem na lewo i prawo :). Panoramy można tworzyć zarówno w poziomie jak i pionie.

Panoramy można nagrywać nie tylko w poziomie, ale też i w pionie

Podczas robienia panoram znalazłem jeden istotny problem- aparat nie dokonuje stosownej kompensacji ekspozycji, czyli jak ustawił pierwszą scenę panoramy (migawka, przysłona, czułość) tak trzyma się tych ustawień do końca. Jeśli zatem zaczniemy kręcić od jasnego fragmentu do ciemnego to jasny fragment będzie ok, ale ciemna scena za ciemna. I odwrotnie- jeśli zaczniemy kręcić scenę od ciemnego fragmentu i przejdziemy na jasny to będzie on na pewno prześwietlony. Zatem dobrze kręcić panoramy o zbliżonym poziomie naświetlenia dla całej panoramy.

Zdjęcie wykonane pod słońce

Testowałem aparat szukając też artefaktów zdjęć i muszę przyznać, że złapanie go na blikach świetlnych, flarach, aberracji, jest naprawdę trudne. Przez trzy sesje zdjęciowe aberraje chromatyczne widziałem dosłownie na trzech zdjęciach i to bardzo małe. Blików przy pracy pod słońce nie uzyskałem, czasami małą flarę. Ogólnie aparat radzi sobie bardzo dobrze ze zdjęciami pod słońce, gdzie LG G6 lubi czasami sypnąć jakimiś cudami. Nie mam też zastrzeżeń do przejść tonalnych, na kilku zdjęciach znalazłem problemy z przejściami na niebie przy pracy pod słońce, ale to problem marginalny.

W trybie makro aparat źle zinterpretował kolor pomarańczowy wstążki

Zdjęcia makro są też niezłe, aparat nie ma problemu z ostrością. Niestety ma pewne problemy z balansem bieli i oddaniem barw. Na zdjęciu z orchideą widać różne kolory wstążki, choć była ona pomarańczowa, a nie czerwona. Ale faktura materiału została oddana świetnie.

Tryb „dobry posiłek”

W trybie „Dobry posiłek” kolory to miazga, podbicie gammy jest konkretne, jak w telewizorze tryb „dynamiczny”. Kolory co prawda robią się soczyste, ale samo zdjęcie zbyt ostre do przełknięcia. Niestrawne.

Tryb profesjonalny

Aparat ma funkcję profesjonalnego zdjęcia i profesjonalnego filmu, gdzie mamy możliwość głębokiej ingerencji w nastawy. Świetna sprawa dla kogoś, kto oczekuje więcej niż tylko robienie zdjęć „zielonym przyciskiem”. W trybie fotograficznym jest możliwość zmiany nastaw czułości ISO, czasu naświetlenia, kompensacji ekspozycji, balansu bieli, trybu pracy focusa, sposobu pomiaru światła, do pełni szczęścia brakuje preselekcji przysłony, ale i tak zmiana wskazanych funkcji daje dużo możliwości zabawy i kreatywności. Pytanie tylko, ilu użytkowników będzie z tego trybu korzystać? Może wielu, może niewielu. Obstawiam niewielki odsetek, ale chyba lepiej mieć taką funkcję niż jej nie mieć. Dla mnie jak najbardziej na plus. Przy okazji zdziwiło mnie, że pasek zmiany ustawień nie zmienia położenia wraz z przejściem na trzymanie horyzontalne telefonu, tylko pozostaje w układzie pionowym, utrudniając korzystanie z niego. Kwestia do poprawy programowej.

Portret z retuszem na „zero” (po lewej) i retuszem maksymalnym (po prawej)

W trybie porterowym mamy możliwość dodanie makijażu i określenia jego siły. Oczywiście wszystko co z umiarem jest ok i lekki makijaż wygładzi trochę naszą cerę i nie zniszczy jeszcze zdjęcia, ale mocny makijaż to już kiepska sprawa, twarze robią się wyjątkowo mdłe, dla mnie nie do przyjęcia.

Zdjęcia nocne

W nocy jakość zdjęć oczywiście drastycznie spada – praw fizyki oszukać się nie da, a na pewno nie takim małym obiektywem 😉 Brak światła to wydłużenie naświetlania, a to z kolei poruszone zdjęcia. Albo brak światła to podbicie ISO a to z kolei powoduje szumy matrycy. Coś za coś, tu się prochu nie wymyśli. Jednak spodziewałem się gorszego efektu. Poziom szumów i innych problemów Honora w pracy w słabym świetle zasadniczo nie odbiega od znanych mi przedstawicieli podobnego segmentu cenowego, co więcej wydaje mi się lepszy niż w posiadanych telefonach z tej półki jak Lenovo P2, Huawei P9 Lite 2016 i 2017, czy Galaxy A5 2017.

Zdjęcia nocne

Szumy są wyraźne, kształty traw czy innych drobnych przedmiotów robią się mydlane, nieostre, barwy niejednokrotnie są przekłamane, szczególnie przy wykorzystaniu lampy błyskowej, a i problemy z ostrzeniem się zdarzają dość często. Jednak szczerze uważam, że nie ma żadnego dramatu i naprawdę nie można oczekiwać tu jakichś cudów od sprzętu za niecałe 1000zł, bo na tym polu to nawet flagowce lubią polegnąć. Dlatego nie zamierzam krytykować Honora za pracę w słabym świetle- jest duuużo słabiej niż przy pracy w dzień, ale są tu zdecydowanie gorsze konstrukcje- jak chociażby- nie szukając daleko- posiadany w mojej rodzinie świetny skądinąd telefon jakim jest Lenovo P2.

Zdjęcia nocne

I na koniec kilka fajnych smaczków.

Telefon reaguje na gesty i dźwięki, ale urzekł mnie tylko gest wyciągniętej dłoni przy selfie. Rozpoznawany praktycznie każdorazowo bardzo ułatwia robienie fotek, bo nie trzeba celować w przycisk, nie wspomnę że czasami ręki brakuje, jak się dalej telefon postawi 😉 Reakcja na „cheers” jest kiepska, może mam problemy z wymową angielską. Przydatna może być funkcja wywołania migawki głośnym dźwiękiem, klask, stuk, cokolwiek i to naprawdę działa! Przydatne bez wątpienia, ale gest otwartej dłoni i tak mi się bardziej podoba.

Kolejny smaczek to „szybki strzał”. Naciśnięcie dwukrotne przycisku zmniejszenia głośności powoduje zrobienie szybkiego zdjęcia tylnym aparatem. Całkiem fajna sprawa gdy trzeba szybko zrobić cenną fotkę, a nie ma czasu wchodzenie w menu aparatu. Czas zrobienia zdjęcia jest naprawdę szybki – od 0,6s do około 1s. Nigdy tego czasu nie mierzyłem- po prostu Honor od razu na ekranie chwali się, jak szybko zrobił fotkę 😉 Taki chwalipięta.

Jeszcze jeden smaczek – migawkę można aktywować także przyciskami fizycznymi głośności jak również czytnikiem linii papilarnych. Niby niewiele, a cieszy i naprawdę się
przydaje. Telefon zapisuje też histogram z podglądem pełnych parametrów zdjęcia i ekspozycji, ale nie mogłem uruchomić go w trybie live. Za to oglądanie histogramu w trybie przeglądu zdjęć jest miłe- szczególnie można sobie porównać chociażby rozkład zakresów tonalnych zdjęć z HDR i bez HDR. Pouczające.

Podsumowując moduł aparatu jest całkiem mocną stroną Honora 9 Lite. W świetle dziennym aparat robi naprawdę ładne, plastyczne, ostre zdjęcia, a niemiłe artefakty pojawiają się rzadko. Całkiem nieźle sprawuje się funkcja bokeh w trybie portretowym, zdjęcia mogą się podobać, żeby tylko scena była odpowiednio dobrana. Tryb HDR jest dziwny, mało przewidywalny, ale czasami daje całkiem solidny efekt. Panoramy kręci się
nieprawdopodobnie łatwo i z dobrym efektem, ale również trzeba uważać na scenę, żeby nie było dużych dysproporcji oświetlenia. W nocy aparat mocno traci na jakości, ale wstydzić się nie ma czego, bo konkurencja w tym segmencie nie jest wcale lepsza, a wydaje mi się że nawet gorsza.

Autor: Przemysław Szymanowski

Komentarz CHIP-a:

Poziom szczegółów, kolorystyka, zakres tonalny i szybki autofocus z detekcją fazy to walory, którymi aparat główny Honora 9 Lite może górować nad konkurencją z tej samej półki. Smartfon spokojnie może nam zastąpić tradycyjny aparat fotograficzny na słonecznych spacerach i wycieczkach. Tryb bokeh nie zawsze działa poprawnie, ale na pocieszenie dodam, że nawet flagowe aparaty mają z tym niekiedy problem. Jeśli jednak będziemy używać go z głową tzn. najlepiej w scenach bez szczegółowego tła, to uda się wykonać bardzo fajne zdjęcie z efektem rozmycia. W naszym teście też zwróciliśmy uwagę na to, że tryb HDR nie zawsze istotnie wpływa na jakość zdjęcia – to bardziej kosmetyka, tak jak tryb „Dobry posiłek”, który jednym przypadnie do gustu, innym nie. Pan Przemysław słusznie podkreślił uklad interfejsu aparatu. Dzięki EMUI 8.0 aplikacja kamery jest bardzo wygodna w obsłudze – szczerze mówiąc nawet bardziej niż w używanym przeze  mnie S9+, a dzięki wsparciu dla gestów i dźwięków można ułatwić sobie tworzenie autoportretów czy zdjęć z odległości. | Sylwia Zimowska

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.