honor 9 lite

Honor 9 Lite: Kombajn zwany EMUI [Test czytelnika]

Fot. Przemysław Szymanowski
"Z interfejsem użytkownika EMUI zetknąłem się już jakiś czas temu i wówczas nie wywarł na mnie dobrego wrażenia. Nakładkę od dawna cechowały duże możliwości personalizacji, ale jak dla mnie nie należała do przyjaznych, była nadto rozbudowana i mało czytelna, a przy okazji chaotyczna". - rozpoczyna swoje podsumowanie czytelnik Przemysław Szymanowski.

Mam wrażenie, że Huawei zwróciło uwagę na fakt, że dotychczasowe EMUI nie było mistrzem ergonomii i intuicyjności. Dlatego zapewne w wersji 8.0 z menu głównego ustawień wypadło wiele wierszy, blisko połowa, by mogły zostać tylko te najważniejsze: jak sieci, łączność, aplikacje, wyświetlacz, dźwięk, pamięć i kilka innych. Jest teraz schludniej. Duże brawa należą się też za to, że w końcu pod zakładkami pojawiły się pisane mniejszą czcionką podpowiedzi, informujące, jakie opcje ukryte są na kolejnych poziomach zakładki. Bardzo dobre rozwiązanie, pomaga w szybszym odnalezieniu potrzebnego ustawienia.

EMUI obsługuje styl ekranu standardowy z aplikacjami na wierzchu i klasyczny z aplikacjami „w szufladzie”. Moje przyzwyczajenia tego drugiego sposobu odeszły w niepamięć i aktualnie wolę układ wzorowany na Apple’u. Może gdybym miał zainstalowanych dziesiątki aplikacji to wówczas „szuflada” byłaby wygodniejsza, ale dbam o to, żeby nie zaśmiecać urządzenia i nie instaluję dziesiątek aplikacji, więc ich niedużą liczbę łatwiej mi używać z poziomu ekranów głównych.

Największym problemem nakładki EMUI, i w poprzednich wersjach i obecnej, jest standardowy dialer. Kompletnie mi nie leży, strasznie się z nim męczę. Preferuję rozwiązanie z przeciąganiem kontaktów w bok lewa-prawa dla wybrania funkcji połączenia, czy SMS-a. Rozumiem, że kiedyś nie było tylu kanałów komunikacji, przecież nie ma tylu kierunków, żeby przypisać przeciągnięcia dla Messengera, Whatsappa, Signala, Snapchata, Vibera czy czegoś innego. Ale nie rozumiem, że nie można w takim umożliwić funkcji przeciągania z wyborem aplikacji. Szukałem takiej możliwości i jej nie znalazłem. Nie podoba mi się również, że w dialerze na liście ostatnich rozmów nie są wyświetlane zdjęcia rozmówców, które są bez problemu wyświetlane w kontaktach. Jakoś mało to logiczne. Z powyższych powodów dialer w przyszłości zmienię na inny, taki który mi od lat pasuje, bo tego z Honora przekonać się nie mogę.

EMUI, o czym pisałem we drugiej odsłonie testu, jest za to bardzo intuicyjne w obsłudze
aparatu i tam naprawdę ciężko coś poprawić, bo jest świetnie. Nakładka fotograficzna Honora jest jedną z najlepszych na rynku, nie mam co do tego wątpliwości. Jest dużo fajniejsza niż w znanych mi Samsungach i LG.

Cieszę się, że odnalazłem gest w postaci lubianego przeze mnie puknięcia w ekran. W ten sposób można wybudzić ekran i go zamknąć, ale działa to tylko na ekranie zablokowanym. Puknięcie na odblokowanym ekranie telefonu, żeby go zamknąć, niestety nie działa. Dziwne i trochę szkoda.

Zrzut ekranu trzema palcami.

Bardzo spodobał mi się gest przeciągnięcia po ekranie trzema palcami w celu zrobienia screenshota. Rozwiązanie wygodne i działa prawie niezawodnie. Ale próbując czasami zrobić zdjęcie uruchomionej funkcji na ekranie, np. powiadomienia bezpośrednio z ikonki aplikacji- dotknięcie ekranu powoduje zniknięcie opcji i screenshota tej funkcji nie mogłem zrobić – musiałem wrócić do standardowej opcji Volume i przycisk blokady. Gest odwrócenia telefonu w celu wyciszenia połączenia to również dobra opcja, gdy nie możemy akurat odebrać telefonu, a jego dźwięk nie jest wskazany. Wystarczy szybko odwrócić telefon, a dzwonek zostanie wyciszony i wtedy można np. odrzucić połączenie z wiadomością. Myślę, że może to być przydatne, głównie w pracy, na spotkaniach, kiedy wyjmujemy komórki na stół i któraś zacznie w nieoczekiwanym momencie dzwonić.

Podsumowując kwestię EMUI: ta wersja to naprawdę niewymagająca nakładka, działająca szybko i bez zastrzeżeń, nie widać po telefonie zadyszki. Brawa dla programistów, bo przy ogromie funkcji optymalizacja jest na bardzo dobrym poziomie.

Czarne „ciacho”

Jeszcze kilka słów o Androidzie 8. w testowanym modelu. Truizmem jest, że Android jest bardzo pofragmentowany, że na rynku są jeszcze urządzenia z Gingerbreadem, co powoduje, że tak naprawdę w ciągłym użyciu jest aż osiem jego wersji, a licząc „podwersje” to pewnie jest ich około 15! Tak jak pisał chociażby Pan Marek Błaszczyk (którego korespondencyjnie pragnę pozdrowić, jak również Panią Joannę) w swoim pierwszym artykule o Honorze 9 Lite jest to spory problem zarówno dla Google’a jak i producentów czy programistów. Jednak przypuszczam, że dla zwykłego usera najważniejsze poza wersją Androida jest to, że niezależnie jaka by ona nie była, telefon ma działać szybko, pewnie, bez lagów. I po dwóch tygodniach spędzonych z Czarnym Ciastkiem w Honorze 9 Lite muszę powiedzieć, że tak właśnie jest! Oreo jest systemem szybkim, stabilnym i najzwyczajniej na świecie ładnym.

Tryb obraz w obrazie działa tylko z wybranymi aplikacjami.

Testowany Honor, który przecież jest telefonem z tzw. średniej półki. W tandemie z Oreo naprawdę daje sobie świetnie radę. Jestem bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczony, jak przyjemna może być praca na telefonie za niecałe 900 zł! I mówię to jako prawie „fanboy” marki LG, w której telefonach najbardziej gustuję, więc nie mam specjalnego powodu do gloryfikowania Honora. Dla wielbicieli teorii spiskowych dodam tylko, że w regulaminie konkursu nie było zapisu, że aby otrzymać testowany telefon muszę pisać o nim tylko dobre rzeczy.

Jeśli już jesteśmy przy Oreo to pokusiłem się o test kilku nowych funkcji tego systemu. Przede wszystkim funkcja obrazu w obrazie, czyli PICTURE IN PICTURE, znana skądinąd z rynku telewizyjnego możliwość wyświetlania małego okienka z pracą innej aplikacji na tle innych. I testy niestety nie przebiegły po myśli Honora 9 Lite. Spośród aplikacji obsługujących funkcję PIP część niestety nie działa. Z listy obsługiwanych aplikacji wynikało, że Honor obsłuży chociażby, WhatsAppa, mapy Google czy Youtube (i kilka innych, w tym głównie usług Google). I przykra niespodzianka, nie udało mi się uruchomić w trybie PIP ani Youtube, ani WhatsAppa. Jedynie nawigacja w mapach Googla ruszyła w oknie, co mi się nawet spodobało. Podgląd nie jest niestety zbyt duży, więc przydatność funkcji raczej niewielka. Nie mogłem przeskalować okna (wydaje mi się, że funkcja jeszcze niedostępna), poza jego przemieszczaniem po ekranie. Szkoda. Może jak uda się wprowadzić pełną skalowalność będzie to bardziej przydatne, bo na razie nie widzę w tej funkcji przełomu w użytkowaniu telefonu.

Powiadomienia z poziomu ikon

Natomiast bardzo mi się spodobała funkcja powiadomień i opcji z poziomu ikony aplikacji. To naprawdę ma potencjał! Kto nie wie o co chodzi tłumaczę, że z poziomu ikonki aplikacji, nie otwierając jej, po przytrzymaniu dłuższym palca otwierają się dodatkowe funkcje, np. powiadomienia czy też opcje aplikacji. Można wówczas np. odczytać powiadomienie, albo wybrać konkretną funkcję. Na przykład w aplikacji Allegro możemy przejść w ten sposób bezpośrednio do zakładek „Monety”, „Kupione” ,„Obserwowane” czy „Czego szukasz”. To naprawdę działa! Problem tylko w tym, aby programiści przygotowali tworzone aplikacje pod takowe skróty, bo niektóre nie są jeszcze przystosowane. Ale wiele już działa, jak np. FlashScore, Shazam, Whatsapp, IKO, Gmail, Chrome i wiele, wiele innych.

Honor nie polubił się z Fitbitem.

Wracając do Honora nie mogę nie wspomnieć, że zdenerwował mnie fakt, że telefon nie dogadał się z moją opaską sportową Fitbit Charge 2, a właściwie z powiadomieniami na opaskę o połączeniach czy wiadomościach. To co w LG na Nougacie działa bez zastrzeżeń, w Honorze absolutnie nie działa i nie wiem dlaczego! Telefon niby wysyła poprawnie sygnał testowy, ale docelowych notyfikacji nie realizuje, wyświetlając w kółko komunikat o konieczności ponownego uruchomienia telefonu celem reaktywacji powiadomień. Próbowałem zmieniać wszystkie opcje powiadomień w Honorze, ale komunikacji i tak nie uzyskałem. Nie wiem tylko gdzie leży problem- w Androidzie, telefonie czy opasce?

Biometria

O pracy czytnika pisałem spontanicznie w pierwszej części testu, ale prośba o jego ocenę i pracę znalazła się w tej części zadania. Powtórzę tylko zatem, że jeśli chodzi o skaner linii papilarnych wszystko działa świetnie. Umiejscowiony jest na tylnej ścianie, czyli jak dla mnie idealnie, palec sam trafia na miejsce. Działa błyskawicznie, mam wręcz wrażenie, że odblokowuje telefon zanim jeszcze się go dotknie. Podoba mi się też to, że czytnik nie jest połączony z obiektywem, ba, jest wręcz od niego bardzo oddalony. To dobra cecha, bo nie upaćka się w ten sposób obiektywu. Irytuje mnie jak producenci nie myślą i umiejscawiają skaner bardzo blisko obiektywu! I potem kotlety na zdjęciach, jak się zapomni przetrzeć.

Telefon obsługuje rozpoznawanie twarzy, które działa nie do końca poprawnie, ale na razie nie widziałem telefonu, który radziłby sobie z tym zadaniem w każdych okoliczonściach. Telefon potrafi czasami się pomylić i w ogóle rozpoznawanie nie działa zbyt szybko. W szczególności w porównaniu do super-, mega-, hiperszybkiego i skutecznego czytnika linii papilarnych. Dlatego jestem na nie i zostaję przy czytniku.

Bateria

Skłamałby gdyby powiedział, że bateria to mocna strona Honora. Ale skłamałbym też gdybym powiedział, że jest źle. Bo tak nie jest. Jest po prostu normalnie, trochę dobrze, trochę źle. Dobrze jest z tego powodu, że Honor na pełnym naładowaniu nawet ze sporą ilością zabawy przy testowaniu zawsze wytrzymał do końca dnia. Oczywiście są liczne sposoby na to, żeby nie dojechał, wystarczyłoby dać go Jaśkowi, który „ogarnie” baterię na Youtube czy grach w pół dnia 😉 Ale od czasu zakończenia przygody z Heroes 3 zapalonym graczem nie jestem, więc bez grania czy katowania Youtube bateria bez większych problemów wytrzyma jeden dzień i jeszcze będzie zapas. Założę się o wszystko, że z umiarkowanym traktowaniem dwa dni bez problemu są do zrobienia, albo i więcej. Dlatego czas pracy na baterii określam jako przyzwoity. Wprawdzie bateria nie grzeszy pojemnością, mogłaby być pojemniejsza, bo 3000 mh to taki obecny standard, ale przy sporym jednak ekranie to i tak działa całkiem długo.

A czemu trochę źle? Bo nie znajdziemy tu żadnego wspomagacza prędkości ładowania. I to już jest niestety trochę bolesne. Telefon ładuje się po prostu za długo. Według moich testów empirycznych od 4-5 procent do stu ładuje niestety około 2,5 godziny, kiedy w tym samym czasie LG G6 naładuje do pełna baterię 3400 mH. Dlatego jeśli dużo korzystacie z telefonu i nie macie czasu na odłożenie go na dwie godziny do naładowania, to ładowanie baterii może być bolesnym przeżyciem. Myślę, że jest to telefon dla spokojnych użytkowników, którzy po prostu naładują w nocy, czy innym wolnym czasie, a potem spokojnie cały dzień, czy nawet dwa będą umiarkowanie korzystać. Dla ludzi w pędzie życia Honor nie będzie z powodu wolnego ładowania baterii dobrym wyborem.

Na koniec ku potomności…

Po dwóch tygodniach przygody z Honorem 9 lite jestem zdania, że to kawał porządnego telefonu w bardzo przystępnej cenie. Jest świetnie wykonany (a w niebieskim kolorze wprost urzekający), nie odczuwa się w ogóle, że telefon pochodzi z średniej półki, a ceną wręcz zahacza o produkty econoline. Ma wyjątkowo udany ekran, cechujący się dużą jasnością i ładnymi, plastycznymi kolorami, który jednak nie nadaje się do użytkowania w okularach polaryzacyjnych. Ma bardzo przyzwoity aparat, który nie zaliczył w testach większych wpadek, z całkiem przydatną funkcją bokeh, świetnymi panoramami i niezbyt udanym trybem HDR.

EMUI Honora pozwala na bardzo dużą ingerencję w ustawienia i personalizację, jest doskonałe w trybie zdjęć i video, ale jednak mnie do końca nie przekonuje. Wydaje mi się, że bywa trochę za bardzo skomplikowane, na szczęście Honor obsługuje liczne podpowiedzi, które pomagają w obsłudze. Natomiast dialer w ogóle nie przypadł mi do gustu. Fantastyczną sprawą jest obecność NFC, która występowała dotychczas raczej w droższych konstrukcjach. Uważam, że w obecnych czasach jest to funkcja bardzo przydatna, pozwalająca na swobodę w poruszaniu się w świecie płatności elektronicznych. Spośród wad muszę wymienić brak wsparcia dla szybkiego ładowania, słaby fabryczny zestaw słuchawkowy i brak wygodnego portu USB-C. Miłym gratisem okazało się etui, które producent fabrycznie.

Czy Honor wart jest tych około 850 zł według stanu na dziś? Absolutnie tak. Za niewielkie pieniądze otrzymamy solidny, świetnie wykonany i nowocześnie wyglądający telefon, z którego naprawdę miło się korzysta i który nie ma jakichś większych wad Pewnym problemem jest jednak wybór telefonu spośród licznych przedstawicieli tego segmentu cenowego, bo ciekawych propozycji jest wiele, nawet w samej stajni Huawei/Honor jest wiele quasi- klonów Honora 9 lite (a może to Honor jest klonem, kto to zgadnie). Przede wszystkim bliźniaczym modelem Honora 9 lite jest Huawei P Smart, oba telefony mają praktycznie identyczną specyfikację, choć P Smart nie wiedzieć czemu wypada troszkę lepiej w benchmarkach. Za to Honor jest-porównując ceny w tych samych sklepach- około 60-70 zł tańszy. Nie mogłem nie zobaczyć go na żywo, żeby móc łatwiej porównać z Honorem. W tym celu udałem się do sklepu rtv i „obwąchałem” go na live. I faktycznie widać, że te telefony są klonami wyglądają bardzo podobnie, ale jednak wybrałbym Honora. Po pierwsze jest ładniejszy, bo nie podobają mi się przeszycia z tyłu obudowy P Smarta, po drugie jest wyraźnie tańszy, a po trzecie ma drugi obiektyw, który daje przyzwoity i przydatny efekt bokeh.

Czytelnik: Przemysław Szymanowski


Komentarz CHIP-a

Interfejs EMUI 8.0 rzeczywiście przeszedł przeobrażenie i teraz korzysta się z niego bardziej intuicyjnie. Jeśli chodzi o funkcję Picture in Picture, którą wprowadzono w Androidzie Oreo to faktycznie ogranicza się ona jedynie do kilku aplikacji – z tego trybu np. w YouTube mogą korzystać jedynie użytkownicy opłacający abonament YouTube Red. Dlatego z punktu widzenia przeciętnego użytkownika bardziej przydatne są inne funkcje Oreo, takie jak np. powiadomienia z poziomu ikon aplikacji, o których wspominał pan Przemysław. Jeśli chodzi o baterię to istotnie, mogłoby być lepiej. Według naszych pomiarów w trybie ciągłego przeglądania internetu w przeglądarce Chrome Honor 9 Lite wytrzymuje ok 5,5 godziny – możemy jednak o kilkadziesiąt minut wydłużyć tę wartość włączając tryb inteligentnej rozdzielczości. Niestety, tak jak zauważył nasz czytelnik smartfon nie wspiera opcji szybkiego ładowania. | Sylwia Zimowska

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.