Skoda Kodiaq

TEST: Škoda Kodiaq Sportline – praktyczna i pełna technicznych nowinek

Škoda to jedna z najpopularniejszych marek aut w naszym kraju. Model Kodiaq, to największe auto osobowe w gamie pojazdów czeskiej marki, aktualnie znajdującej się w portfolio Grupy Volkswagen. Pojazd, który dotarł do naszej redakcji to model Škoda Kodiaq w wersji wyposażeniowej Sportline, doposażonej w sporo technologicznych dodatków. Sprawdziliśmy jak się z nich korzysta podczas pokonywania polskich dróg.

W skrócie

  • Bardzo przestronne wnętrze
  • Duży bagażnik i mnóstwo praktycznych dodatków
  • Sprawnie działające systemy asystujące i współpraca z aktywnym tempomatem
  • System wykrywania zmęczenia kierowcy
  • Intuicyjny system multimedialny
  • Brak asystenta parkowania (automatycznego parkowania) w testowanym modelu (jest dostępny jako opcja)
  • Aplikacja Škoda Connect czasami zwracała błędne dane.
  • Wiele elementów technologicznego wyposażenia dostępnych tylko jako dodatkowo płatne opcje

Auto dynamiczne, a jednocześnie rodzinne, pełne użytecznych smaczków, wyposażone w systemy asystujące kierowcę i funkcjonalny system multimedialny. Ten sporych rozmiarów SUV zbudowany na tej samej platformie MQB A2 co Volskwagen Tiguan Allspace nie jest może aż tak ucyfrowiony jak testowany przez nas wcześniej Tiguan Allspace, ale różnice są niewielkie. Škoda Kodiaq Sportline za to wydaje się być autem bardziej praktycznym, no i jest tańszy od testowanego przez nas Tiguana Allspace. Tańszy nie oznacza jednak, że tani.

Škoda Kodiaq to auto, które na światowych rynkach po raz pierwszy zostało zaprezentowane w drugiej połowie 2016 roku. A pierwszy sygnał pokazujący, że Czesi pracują nad dużym autem typu SUV to koncepcyjna Škoda Vision S zaprezentowana wcześniej w marcu 2016 roku, podczas genewskich targów motoryzacyjnych.

Škoda VisionS
Škoda Vision S na targach motoryzacyjnych w Genewie w marcu 2016 roku – protoplasta późniejszego Kodiaqa (fot. Ghoster/Wikimedia).

Zarówno koncepcyjny Vision S, jak i późniejszy, produkcyjny pojazd który tym razem mieliśmy okazję testować, czyli Kodiaq, zaprojektowane zostały przez tego samego człowieka: słowackiego designera Jozefa Kabana, który od 2008 roku do lutego 2017 roku był szefem projektantów Škoda Auto. Kaban później rozstał się z czeską marką i aktualnie pracuje dla BMW. Choć marka Škoda wchodzi w skład grupy Volkswagen Auto, to Volkswagen pozwala zachowywać markom w swojej grupie odrębny styl. Oczywiście Škoda i Volkswagen mają wiele wspólnych elementów, np. Kodiaq zbudowano na tym samym podtypie płyty podłogowej MQB A2, z której korzysta testowany przez nas wcześniej VW Tiguan Allspace, w ramach grupy wspólne są również i inne komponenty (silniki, skrzynie biegów itp.), ale wzornictwo aut marek w grupie jest całkowicie odrębne. Zresztą zobaczcie sami:

Škoda Kodiaq Sportline vs VW Tiguan Allspace Highline
Po lewej VW Tiguan Allspace Highline, po prawej Škoda Kodiaq Sportline (fot. Wintermute / CHIP).

Oczywiście oba auta to duże, rodzinne SUV-y, co narzuca pewne podobieństwa. Jednak fakt współdzielenia fabrycznych komponentów nie oznacza identycznego wzornictwa. Również we wnętrzach. Więc mówienie o Škodzie „tańszy VW” to błąd. To po prostu inna marka i tak należy na to patrzeć.

Przejdźmy do konkretów. Testowany przez nas model auta to Škoda Kodiaq Sportline 2.0 TSI 132 kW (180 KM) 4×4 z 7-biegową przekładnią automatyczną DSG. Auto z takim silnikiem benzynowym, napędem na cztery koła i w tej wersji wyposażeniowej jest oficjalnie wyceniane przez Škoda Auto na kwotę 155 200 zł. To znacznie taniej niż bazowa wersja testowanego wcześniej przez nas Volkswagena Tiguana Allspace Highline 2.0 TDI SCR 4Motion 176 kW (240 KM), kosztującego 191 890 zł. Oczywiście należy zauważyć, że Tiguan miał większy (mocniejszy) silnik, co winduje cenę. Gdy spojrzymy w katalog VW i sprawdzimy cenę VW Tiguana Allspace Highline 4Motion z silnikiem 2.0 TSI o mocy 180 KM (tym samym co w Kodiaq), to wynosi ona 164 690 zł, a VW aktualnie oferuje jeszcze zniżkę na modele z rocznika 2018 sięgającą 12 tys. zł. Zatem cenowo oba auta reprezentują zbliżony poziom.

Pamiętajmy oczywiście, że testowany egzemplarz Kodiaqa był solidnie doposażony w liczne rozwiązania i technologie stanowiące wyposażenie opcjonalne, co ostatecznie winduje cenę testowanego pojazdu do sporej kwoty: 210 100 zł. Jak zatem widać same ponadstandardowe dodatki w egzemplarzu testowym kosztowały ponad 50 tys. zł. W dalszej części tekstu zwracamy uwagę, czy opisywane w danym momencie rozwiązanie stanowi dodatkowo płatną opcję wyposażenia, czy jest w standardzie wersji Kodiaqa Sportline.

Škoda Kodiaq Sportline – pierwsze wrażenie: duży i praktyczny

Nie będziemy rozpisywać się na temat wyglądu testowanego pojazdu – miś jaki jest każdy widzi (Kodiaq to nazwa gatunku niedźwiedzi zamieszkujących Alaskę w rodzimym języku rdzennych mieszkańców tych terenów).

Škoda Kodiaq jest autem dużym. Długość nadwozia to 4700 mm, szerokość, wraz z lusterkami bocznymi ponad 2 metry (2087 mm), a wysokość 1685 mm (wraz z relingami dachowymi). Pod względem gabarytów auto jest bardzo zbliżone do VW Tiguana Allspace’a, różnice są znikome. Kodiaq jest minimalnie (o zaledwie 4 mm) krótszy od Allspace’a, nieznacznie (o 7 mm) węższy i o włos (dokładniej: o 2 mm) wyższy od auta ze znaczkiem VW. Cechą charakterystyczną najnowszych projektów Škody są ostro zarysowane reflektory, zarówno tylne jak i przednie, nie inaczej jest w Kodiaq. Zarówno tylne jak i przednie światła to pełne LED-y. Czerwona barwa testowanego egzemplarza to lakier określany przez producenta jako Czerwień Velvet – wymaga dopłaty 3000 zł. Nietrudno zauważyć również charakterystyczne, antracytowe, 20-calowe obręcze kół ze stopów lekkich. Te felgi noszą w katalogu Škoda Auto nazwę VEGA 8J x 20″ i stanowią wyposażenie opcjonalne z oponami 235/45 w cenie 2600 zł.

Skoro o nadwoziu mowa, testowe auto było wyposażone również w elektrycznie zwalniany odchylany zaczep holowniczy (opcja w cenie 3500 zł), elektrycznie ogrzewaną przednią szybę (przydatna w zimę opcja w cenie 1200 zł), a także w elektrycznie sterowane, panoramiczne okno dachowe (również opcja dla wersji Sportline w cenie 4500 zł), za widoczne na zdjęciach czarne relingi dachowe, czy elektryczne sterowanie szybami bocznymi i lusterkami dopłacać nie trzeba.

Škoda Kodiaq to nie jest auto dla samotnika. Testowany egzemplarz był wyposażony w dodatkowy, trzeci rząd siedzeń, z podłokietnikiem w drugim rzędzie i podwójną podłogą bagażnika. To również opcja kosztująca 4000 zł. Oznacza to, że mamy w tym przypadku do czynienia z autem siedmioosobowym, zapewniającym wygodną podróż dla pięciu osób i dwójki dzieci. O ile miejscem na nogi można manipulować przesuwając tylną kanapę (drugi rząd siedzeń) do przodu lub do tyłu, to w trzecim rzędzie jest zauważalnie mniej miejsca nad głową niż w drugim rzędzie, stąd taki, a nie inny wniosek.

Bagażnik to odrębna kwestia. Jest duży. Naprawdę duży. Trzeba jednak pamiętać, że przestrzeń załadunkowa jest współdzielona z wspomnianym trzecim rzędem foteli. W przypadku gdy są one złożone, pojemność bagażnika wynosi nieco ponad 700 litrów. A gdy zdecydujemy się na złożenie wszystkich siedzeń celem maksymalizacji przestrzeni bagażowej, zyskujemy… ciężarówkę. Otrzymujemy wtedy aż 2065 litrów pojemności na bagaż.

W bagażniku nie zabrakło wielu przydatnych elementów. Są wysuwane z bocznych ścianek haczyki na zakupy, w schowku bocznym pod podłogą znajdziemy siatkę ochronną, a po prawej stronie widoczny jest przycisk zwolnienia blokady elektrycznie wysuwanego haka holowniczego. Czego zabrakło w wersji Sportline w stosunku do np. Tiguana Allspace’a? Np. cięgna umożliwiającego z poziomu bagażnika złożenie drugiego rzędu siedzeń, czy lampki pełniącej równocześnie funkcję wyjmowanej latarki, można jednak bez tego żyć, a już na pewno jeździć.

Wygodna jest natomiast funkcja bezdotykowego otwierania i zamykania elektrycznie sterowanej pokrywy bagażnika (opcja w cenie 2500 zł). Rozwiązanie to wymaga bezkluczykowego systemu obsługi samochodu o nazwie Kessy Full (ten jest w standardzie wersji Sportline, ale w testowym aucie był zintegrowany dodatkowo z alarmem i funkcją SAFE co stanowi dodatek za 1200 zł). Działa to podobnie jak w Tiguanie Allspace. Chcąc załadować bagażnik, gdy mamy zajęte ręce torbami, nie musimy sięgać do przycisku otwierania przestrzeni bagażowej, wystarczy machnąć nogą pod bagażnikiem i – o ile mamy w kieszeni kluczyk – bagażnik się otworzy. Po załadowaniu bagażu możemy albo użyć przycisku po wewnętrznej stronie klapy bagażnika lub ponownie machnąć nogą, bagażnik się zamknie.

Škoda Kodiaq to auto, w którym nie brakuje praktycznych „smaczków”. W drzwiach kierowcy i pasażera z przodu znajdziemy po parasolce – w sam raz gdy po dojechaniu na miejsce wita nas deszcz. Czego można się spodziewać po otwarciu klapki wlewu paliwa? Cóż, wlewu paliwa, prawda? Škoda zaskakuje kolejnym drobiazgiem – umieszczoną na drzwiczkach wlewu paliwa fabryczną skrobaczką do szyb. Takich użytecznych drobiazgów w tym aucie jest więcej, ale może najwyższy czas wsiąść do środka.

Na następnej stronie – wrażenia z jazdy.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.