VW Passat Variant

TEST: Volkswagen Passat Variant. Jazda z elektronicznym wspomaganiem

Fot. vw
VW Passat to model, którego raczej przedstawiać nie trzeba. Mieliśmy okazję przyjrzeć się aktualnej, obecnej już trochę na rynku generacji B8, głównie pod kątem zastosowanych w tym aucie rozwiązań technologicznych. W końcu one interesują nas najbardziej.

W skrócie

  • Szeroki zakres personalizacji ustawień elektroniki pokładowej
  • Dobre rozpoznawanie głosu w języku polskim
  • Bardzo dobra nawigacja pokładowa z ponadstandardowym zestawem informacji
  • Wysoka cena testowanej wersji
  • Inteligencja asystentów kierowcy nieco niższa niż w Arteonie

Volkswagen Passat Variant Highline 2.0 TSI 4Motion z turbodoładowanym 280-konnym, dwulitrowym silnikiem benzynowym to z jednej strony bardzo dynamiczne, charakteryzujące się niemal sportowymi osiągami auto, a z drugiej, to przecież cały czas ten praktyczny Passat kombi. Bogate wyposażenie technologiczne testowanej wersji znacznie pomaga w prowadzeniu tego auta, choć pojazd ten - wewnątrz bardzo podobny do VW Arteona, nie jest aż tak inteligentny jak ów Arteon właśnie.

Wersja, którą mieliśmy okazję testować, w katalogu producenta oznaczona jest jako VW Passat Variant Highline 2.0 TSI 4Motion 206 kW. Model ten wyróżnia się najmocniejszym, 280-konnym, dwulitrowym silnikiem benzynowym napędzającym wszystkie koła (4Motion) oraz najbogatszą wersją wyposażeniową Highline. Passaty B8 z tak mocnym silnikiem pojawiły się na rynku rok później (w 2015 roku). Nie zmienia to faktu, że auto technologicznie jest starsze od np. testowanego przez nas wcześniej VW Arteona, czy VW Tiguana AllSpace’a (oba modele zadebiutowały w 2017 roku).

Czy faktycznie widać różnice pod kątem zastosowanych technologii? Niekoniecznie. Owszem testowany Passat nie jest aż tak wyrafinowany i „inteligentny” jak Arteon (m.in. w kwestii integracji nawigacji z systemami asystującymi kierowcy), ale testując elektronikę pokładową, systemy multimedialne, łączność z internetem, z urządzeniami mobilnymi czy oprogramowanie wewnętrzne tego auta nie zauważyliśmy, by testowany Passat B8 z rocznika 2018 w odstawał cyfrowo od innych, dziś dostępnych aut z logo VW na masce, które mieliśmy okazję testować.

Pierwsze wrażenie – z zewnątrz dobrze znany Passat

Sylwetka Passata B8 powinna być już dość dobrze znana, auta tej generacji można całkiem często spotkać na polskich ulicach w centrach dużych miast. Co wcale nie oznacza, że jego wygląd się w jakikolwiek sposób zestarzał. Egzemplarz, który mieliśmy okazję testować to auto – jak przystało na pojazd z parku prasowego producenta – bogato wyposażone.  Podobnie jak w przypadku naszych poprzednich testów zawsze zwracamy uwagę, czy opisywana funkcja znajduje się w standardzie danej wersji wyposażeniowej (tu: Highline), czy też wymaga dopłaty (wtedy podajemy, w jakiej kwocie). Wróćmy jednak do meritum, czyli do auta. Najpierw spojrzenie z zewnątrz.

VW Passat Highline
VW Passant Variant to zgrabne, proporcjonalne kombi (fot. Wintermute / CHIP).

Testowany przez nas pojazd, w ładnym srebrnym kolorze, określanym przez producenta jako srebrny „Pyrit” metalik (dopłata 2650 zł) to auto nie udające czegoś czym nie jest. To po prostu sporych rozmiarów (długość 4767 mm, szerokość 1832 mm, wysokość 1516 mm) rodzinne kombi. W tym wydaniu przeznaczone raczej dla bardziej majętnych kierowców ze sportowym zacięciem. 280-konny, dwulitrowy, turbodoładowany silnik benzynowy pozwala osiągnąć pierwsze 100 km/h w czasie zaledwie 5,7 sekundy. O zmianę biegów zadba automatyczna 6-stopniowa skrzynia DSG.

VW Passat Highline
Zauważalny na przednim grillu znaczek R-line zdradza opcjonalny pakiet stylistyczny R-Line. Radar systemu Front Assist wykorzystywany także przez asystenta jazdy w korku jest dyskretnie ukryty za przednim logo auta, a pod tablicą rejestracyjną widoczna jest jedna z czterech kamer dookólnego systemu obserwacji (fot. Wintermute / CHIP).

W przedniej części auta najbardziej rzucają się w oczy reflektory LED Top (w tej wersji nie wymagają dopłaty, pod warunkiem, że wybierzemy tzw. Pakiet Business za 1190 zł), z dynamiczną regulacją zasięgu i doświetlaniem zakrętów. Symbol R-Line widoczny na grillu zdradza opcjonalny pakiet stylistyczny, który w testowanym egzemplarzu zastosowany był zarówno na zewnątrz, jak i w środku auta (tzw. pakiet stylistyczny „R-line Exterieur i Interieur” wymagający dopłaty 8750 zł do standardowego wyposażenia wersji Highline).

Nas najbardziej interesują technologiczne, a nie stylistyczne rozwiązania, zatem skupmy się na nich. Widoczna pod tablicą rejestracyjną kamera to element rozwiązania o nazwie System Area View, czyli systemu obserwacji otoczenia przez 4 kamery wraz z kamerą cofania. Jest to wyposażenie opcjonalne, za System Area View trzeba dopłacić 3610 zł.

VW Passat Highline
Kamera cofania ukryta jest pod uchylnym logo producenta na klapie bagażnika (fot. Wintermute | CHIP).

Tylna kamera (pełniąca funkcję zarówno kamery cofania, jak i elementy podglądu dookólnego, czyli System Area View) ukryta jest pod uchylnym logo VW na klapie bagażnika. Tylne reflektory to podobnie jak przednie, również LED-y, dodatkowo przyciemniane (opcja za 380 zł), na zderzaku łatwo rozpoznawalne czujniki zbliżeniowe przydatne podczas manewrowania i parkowania. Auto jest wyposażone w detekcję ruchu prostopadłego do pojazdu (nazywa się to asystent wyjazdu). Oznacza to, że jeżeli np. wyjeżdżamy tyłem z miejsca parkowania położonego prostopadle do kierunku jazdy (do ulicy), samochód uprzedzi nas o ewentualnym pojeździe (może to być zarówno samochód, jak i motocykl, czy rowerzysta) nadjeżdżającym z boku. System ten rozpoznaje również pieszych, co przyda się z pewnością podczas manewrowania na zatłoczonych parkingach centrów handlowych. Rozwiązanie to wykorzystuje zarówno zbliżeniowe czujniki ultradźwiękowe, jak i zamontowane w aucie czujniki radarowe. To część pakietu Drogowego Plus, który kosztuje 5910 zł

VW Passat Variant Highline
Pojemność bagażnika w tej konfiguracji to 650 l, składając tylny rząd siedzeń osiągniemy 1780 l (fot. Wintermute / CHIP).

Testowany egzemplarz pozbawiony był cyfrowych dodatków do bagażnika. Nie znaleźliśmy tu automatycznego zamykania klapy pokaźnych rozmiarów bagażnika (w końcu do sporych rozmiarów kombi), ani czujników ułatwiających np. otwieranie bagażnika machnięciem nogą. Skoro o otwieraniu i zamykaniu mowa, testowany Passat wyposażony był w bezkluczykowy dostęp czyli tzw. System Keyless Access, jak nazywa to rozwiązanie Volkswagen. Mając kluczyki w kieszeni, kierowca otworzy drzwi pojazdu dotknięciem klamki. Również uruchamianie pojazdu sprowadza się do naciśnięcia przycisku Start (oczywiście kluczyk musi być w tym czasie w pojeździe). Keyless Access w testowanym pojeździe był zintegrowany z autoalarmem wyposażonym w niezależne zasilanie, funkcją dozoru wnętrza i czujnikiem przechyłu, o ile jednak Keyless Access jest częścią pakietu, to wspomniany autoalarm jest dodatkowo płatną opcją. Cena? 1890 zł.

VW Passat Variant Highline
Dwie ostatnie kamery systemu obserwacji otoczenia ukryte są w lusterkach bocznych (fot. Wintermute / CHIP).

W lusterkach bocznych znaleźliśmy kolejne dwie kamery stanowiące elementy systemu Area View. Lusterka wyposażono także w oznakowanie ostrzegawcze przed obiektem znajdującym się w martwej strefie obserwacji.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.