Google walczy z przeciekami tajnych informacji na temat współpracy z władzami Chin

Fot. Nicolas Raymond
Amerykański koncern chce powrócić po 8 latach na chiński rynek z własną wyszukiwarką. Okazuje się jednak, że nie wszystkim pracownikom podoba się taki scenariusz. Zwłaszcza, że Google pracuje również nad narzędziami do cenzurowania chińskiego internetu i inwigilacji obywateli Chińskiej Republiki Ludowej. Okazuje się, że aby nic nie popsuło tych planów Google śledzi również... własnych pracowników.

Portal The Intercept dotarł do notatki, w której szczegółowo opisano założenia projektu Dragonfly. Pod tym kryptonimem kryje się zmodyfikowana wersja wyszukiwarki Google przeznaczona na rynek chiński. Władze Google wykryły, że część nieuprawnionych pracowników rozsyła między sobą tajny dokument. Dział kadr wysłał e-mail do kilku osób podejrzanych o powielanie notatki z żądaniem usunięcia pliku z pamięci komputera. Oczywiście i ta informacja była powielana, co przewidział koncern i umieścił w elektronicznym liście śledzący piksel. Dzięki temu wykryto większość pracowników, którzy powielali tajne informacje dotyczące projektu.

Władze Google planują powrócić na rynek chiński z własną wyszukiwarką (fot. Carlos Luna)

Według informacji zawartych w notatce, wyszukiwarka Google przeznaczona na rynek chiński wymagałaby od użytkowników obowiązkowej rejestracji z wykorzystaniem numeru telefonu. W ten sposób chińskie władze mogłyby przeglądać historię wyszukiwania i dane takie jak adresy IP. Co więcej, według notatki, Google będzie się zajmowało również śledzeniem chińskiej opozycji. Notatka potwierdza też wcześniejsze informacje programistów Google o tym, że chińska wersja wyszukiwarki będzie miała możliwość usuwania z wyników konkretnych słów kluczowych. Narzędzie już testowano z użyciem takich fraz jak „prawa człowieka”, „protest studentów” i „Nagroda Nobla”.

Widać, że Google jest zdeterminowane, aby wrócić na chiński rynek, z którego wycofało się w 2010 roku. Część pracowników jednak sprzeciwia się współpracy z reżimem. Pod listem protestacyjnym w sierpniu podpisało się 1400 pracowników. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że koncern zatrudnia 88 tysięcy pracowników, z których znaczna większość milczy na ten temat. Wcześniej w podobnej sprawie Google się ugięło i zrezygnowało ze współpracy z Pentagonem nad rozwijaniem sztucznej inteligencji dla wojska. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.