Najpopularniejsze tytuły e-sportowe mogą nigdy nie pojawić się na Igrzyskach Olimpijskich

Fot. indianexpess.com
Pod koniec lipca w siedzibie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego odbyło się forum poświęcone e-sportowi, które dało nadzieję, na to, że wkrótce zobaczymy gry wideo na Igrzyskach Olimpijskich. Teraz Thomas Bach, szef MKOl, twierdzi jednak, że nie widzi takiej możliwości- przynajmniej w kontekście gier, w których występuje przemoc.

W większości popularnych gier e-sportowych chodzi o to, by eliminować przeciwników. Tak jest m.in. w „Overwatchu”, „CS:GO”, „League of Legends” czy w „Dota 2”. Oczywiście, w tych tytułach przemoc nie jest przedstawiona tak realistycznie jak chociażby w serii „GTA” czy polskim „Wiedźminie”. Jednak, zdaniem prezesa MKOI, obecne dyscypliny e-sportowe są zbyt brutalne, by promować je na Igrzyskach Olimpijskich.

— Nie możemy w programie olimpijskim mieć gier propagujących przemoc lub dyskryminację. Tak zwane zabójcze gry z naszego punktu widzenia są sprzeczne z wartościami olimpijskimi i dlatego nie możemy ich zaakceptować — powiedział Thomas Bach.

Oczywiście Bach doskonale rozumie, że na Igrzyskach Olimpijskich pojawiają się też sztuki walki takie jak judo czy boks, ale jego zdaniem przemoc w grach ma znacznie gorsze oblicze od brutalnego sportu. — Każdy sport walki miał swój początek w prawdziwych walkach między ludźmi. Ale obecnie sport jest tego cywilizowanym odbiciem. Gry, której celem jest zabicie kogoś nie można dostosować do naszych olimpijskich wartości.

Gry takie jak „CS:GO” nieprędko pojawią się na Igrzyskach Olimpijskich (graf. Valve)

Opinia prezesa MKOl-u może przesunąć w czasie wprowadzenie e-sportu na arenę olimpijską. Tak jak sugerował Michał Blicharz z ESL, który udzielił nam wcześniej wywiadu, w pierwszej kolejności MKOl powinien zdefiniować granice brutalności, by określić, które gry będą w stanie sprostać wymaganiom Komitetu. Na ten moment bardzo niewiele tytułów e-sportowych pozbawionych jest przemocy. Do takich gier można zaliczyć m.in. „Hearthstone”, „Rocket League” i „FIFĘ”.

—  Nie wykluczam, że wiele strzelanek jeszcze zyska błogosławieństwo MKOl-u. Niektóre zapewne nie — powiedział w rozmowie z CHIP-em Michał Blicharz, wiceprezes Electronic Sports League. — W niektórych FPS-ach są terminy takie jak terroryści, czy bomba, które raczej przerażają media i świat sportów tradycyjnych. Z niektórymi grami będzie łatwiej, z niektórymi nieco trudniej.

Być może Thomas Bach w swojej wypowiedzi chciał niebezpośrednio odnieść się do ostatnich tragicznych wydarzeń związanych z amerykańską sceną e-sportową. Nie wszyscy podzielają jednak jego poglądy. Organizatorzy Asian Games kilka dni temu wyrazili współczucie dla ofiar strzelaniny, która miała miejsce podczas turnieju gry „Madden 19” na Florydzie. Kenneth Fok, prezydent Azjatyckiej Federacji Sportów Elektronicznych nie obwinia za tę tragedię e-sportu, lecz amerykańskie prawo dotyczącego używania i posiadania broni. Już kilka lat temu badania wykazały, że brutalne gry nie czynią z graczy psychopatów. Opinia przewodniczącego MKOl-u nie przekreśla jeszcze całkowicie połączenia e-sportu ze sportem tradycyjnym, ale proces ten nie nastąpi szybko. Wątpliwe jest, byśmy zobaczyli dyscypliny e-sportowe na kolejnych igrzyskach w 2020 roku. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.