Półprzezroczysta ręka wystaje z ziemi, w tle widać groby.

Życie po śmierci

Jednym z największych wyzwań ludzkości i nauki jest pokonanie śmierci. Rozwój medycyny pozwolił wydłużyć przeciętną długość życia. Jednak jak dotąd nie udało się znaleźć sposobu na przedłużanie ludzkiego życia w nieskończoność. Póki nie przezwyciężymy ograniczeń, jakie stawia przed nami biologia, pozostaje nam utrwalanie pamięci na elektronicznych nośnikach. Cyfrowe cmentarze i kapsuły czasu pozwalają zachować tożsamość. A kto wie, być może w przyszłości uda się do komputera przenieść także świadomość.

Szczepionki i różnego rodzaju leki sprawiły, że żyjemy średnio 40 lat dłużej niż nasi przodkowie ze średniowiecza. Zdecydowanie mniejsza jest też śmiertelność noworodków. Naukowcy jednak nie chcą na tym poprzestać. Bioinformatyk Aubrey De Grey uważa, że możemy uniknąć starzenia i chorób z nim związanych. Jego fundacja badawcza Strategies for Engineered Negligible Senescence (SENS) pracuje nad zestawem terapii, które mają przedłużać życie. Przetaczanie krwi i terapie genowe mogą zapewnić dłuższe życie także w podeszłym wieku. Podobny cel przyświeca założycielowi Google’a, Sergiejowi Brinowi. Amerykański holding Alphabet zainwestował miliard dolarów w firmę Calico (skrót od California Life Company), która zajmuje się badaniem starzenia i zwalczaniem chorób podeszłego wieku, takich jak nowotwory, Alzheimer czy Parkinson. Jednak wydłużenie oczekiwanej długości życia niesie ze sobą też i problemy. Mogłoby spowodować problemy związane z przeludnieniem naszej planety. Nie mówiąc o bankructwach systemów emerytalnych. Dla towarzystw ubezpieczeniowych, czy to prywatnych, czy państwowych, wypłacających emerytury, klienci żyjący nadspodziewanie długo oznaczają poważne kłopoty związane z wypłacalnością.

Loty długodystansowe

Oczywiście, długowieczność przydałaby się nam podczas lotów kosmicznych na odległe planety. (Gdyby się okazało, że na Ziemi jest nas zbyt wiele, a opanujemy technikę pokonywania kosmicznej przestrzeni.) Jednak nasze ciała, nawet gdybyśmy się nie starzeli i żyli praktycznie wieczne, mają mnóstwo ograniczeń, które powodują, że w zasadzie jesteśmy przykuci do Ziemi.

„My body is a cage that keeps me
From dancing with the one I love
But my mind holds the key”
Peter Gabriel

Co prawda wysyłamy ludzi na orbitę okołoziemską, byliśmy na Księżycu i przymierzamy się do kolonizacji Marsa, ale podróż w przestrzeń kosmiczną jest dla ludzkiego organizmu wysiłkiem ekstremalnym. Astronauci narażeni są na przeciążenia i promieniowanie kosmiczne, a warunki mikrograwitacji sprzyjają powstawaniu zwyrodnień kręgosłupa i stawów. I trudno się dziwić – naszym naturalnym środowiskiem jest ziemska atmosfera, w której ciało człowieka czuje się jak ryba w wodzie. I podobnie jak ryba wyjęta z wody dusi się i porusza bezwładnie, tak i człowiek na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, na Księżycu czy w przyszłości na Marsie, nie będzie czuł się swobodnie.

Duch w powłoce

Wydaje się, że jedynym sposobem, aby skolonizować odległe planety, jest przeniesienie ludzkiej świadomości do komputera. Motyw ten jest obecny od dawna w literaturze i w filmach science fiction. W powieści “Altered Carbon” autorstwa Richarda Morgana, ludzka świadomość przechowywana jest na dyskach wszczepionych pomiędzy rdzenie kręgowe. Takie rozwiązanie pozwala na życie wieczne. Zmarli odradzają się w nowych ciałach, zwanych w książce powłokami. W świecie wykreowanym przez Morgana, ludzie podbili dzięki tej technologii inne planety. “Powłoką” ludzkie ciało nazywane jest też w tytule ikonicznego anime “Ghost in the Shell”.

Fantastyka naukowa rządzi się swoimi prawami (albo mówiąc inaczej absolutnym brakiem poszanowania dla praw fizyki). Pisarzom wolno marzyć o elektronicznych owcach i kopiowaniu umysłu. W praktyce, jest to zadanie z gatunku tych karkołomnych. Głównie przez to, że ludzki umysł działa na innej zasadzie niż binarne komputery. Programiści i naukowcy oczywiście starają się modelować działanie neuronów w pamięci komputera. Dzięki temu powstały takie techniki sztucznej inteligencji, jak głębokie uczenie i sieci neuronowe. Sieci neuronowe to matematyczne modele, które w uproszczony sposób symulują to, co zachodzi w biologicznym odpowiedniku tychże. Modele te oparte są na statystyce i tzw. funkcji progu, która odpowiada za podejmowanie decyzji przez sztuczną inteligencję.

Może się wydawać, że sieci neuronowe stanowią jedynie prosty prototyp biologicznych komórek nerwowych. Jednak często podejmujemy decyzje na podobnej zasadzie, kierując się przeczuciem. Intuicja to nic innego jak statystyka, uśredniona wartość podobnych zdarzeń z przeszłości. Na ich podstawie w mózgu każdego człowieka powstają progi decyzyjne, które dla każdego człowieka są inne. Są one uzależnione od wielu czynników, a bada je kognitywistyka. To nauka łącząca informatykę z psychologią i neurobiologią.

Już jesteśmy cyborgami

Tymczasem przeniesienie wspomnień i świadomości do syntetycznej pamięci komputera nie uda się bez zrozumienia jak w istocie funkcjonuje ludzki mózg. Równie ważne jednak jest stworzenie połączenia pomiędzy biologicznym mózgiem a tym krzemowym. A obydwa muszą umieć się ze sobą komunikować. I to z dużą prędkością. Nad odpowiednim interfejsem pracują inżynierowie i naukowcy z amerykańskiej Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (DARPA), a także Neuralink, czyli firma założona przez Elona Muska. Jeśli wizje autorów opowieści science fiction mają jakąkolwiek szansę się ziścić, to zapewne nie będzie to wyglądało jak w filmie “Chappie”, w którym jeden z bohaterów przekopiował swój umysł do maszyny. Możemy raczej podejrzewać, że najpierw powstanie coś w rodzaju sztucznej kory mózgowej połączonej wspomnianym szybkim interfejsem.

Jeśli kopiowanie świadomości do krzemowych podzespołów jest w ogóle wykonalne, to prawdopodobnie wspomniana sztuczna kora mózgowa zacznie przejmować kolejne funkcje biologicznego mózgu. Na podobnej zasadzie jak kalkulator odciąża mózg od liczenia, a wyszukiwarka internetowa od pamiętania dat i definicji. Elon Musk w wywiadach powtarza, że w rzeczywistości już staliśmy się cyborgami. Nasze uzależnienie od wyszukiwarek, internetowych encyklopedii i informacji sprawia, że część naszego życia spędzamy wirtualnie. Jedyny element, który odróżnia nas od androidów z filmów SF to brak szybkiego interfejsu mózg-komputer, który pozwalałby przy pomocy myśli wyszukiwać informacje w sieci. Wprowadzanie danych za pomocą klawiatury jest zdecydowanie wolniejsze od operacji, jakie codziennie wykonują neurony w mózg. Zarówno Neuralink, jak i DARPA pracują nad zniesieniem tych ograniczeń.

Reklama

Pierwszy krok: szybki interfejs mózg-komputer

W odróżnieniu od innych projektów Elona Muska, o których wiemy wiele i które prowadzone są praktycznie w światłach jupiterów, Neuralink działa bez medialnego szumu. Informacje o postępach w badaniach praktycznie nie przedostają się do mediów. Choć ostatnio założyciel SpaceX i Tesli stwierdził, że w niedalekiej przyszłości możemy spodziewać się więcej informacji na temat interfejsu mózg-komputer. Wiemy, że badania są prowadzone na zwierzętach. W maju Neuralink nawiązał współpracę z naukowcami University of California. Firma zapłaci prawie 800 tysięcy dolarów za badania prowadzone na Narodowym Wydziale Naczelnych Uniwersytetu Kalifornijskiego. Interfejs mózg-komputer jest testowany na makakach, czyli zwierzętach często wykorzystywanych w testowaniu m.in. leków i w neurobiologii.

Badania Neuralink i DARPA nad interfejsem mózg-komputer nie są jednak jedynymi. Pewne sukcesy, i to w badaniach na ludziach mają naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego i Carnegie Mellon. Za pomocą EEG i TMS trzy osoby mogły zagrać wspólnie w Tetris. Naukowcy u graczy wywołują halucynacje podobne do tych widzianych, które widzą miłośnicy środków odurzających. Pojawienie się poświaty jest bodźcem, który sygnalizuje konieczność wykonania konkretnego działania, takiego jak na przykład odwrócenie klocka w grze. Dwie osoby, widzące planszę z grą, przekazują w ten sposób informację trzeciej osobie, która nie widzi monitora, ale na podstawie sygnałów od dwójki pozostałych, wyświetlanych “przed oczami” w formie halucynacji, pozwala podjąć właściwą decyzję co do odpowiedniego ustawienia klocka. Co prawda nie jesteśmy jeszcze na etapie wyświetlania obrazu przed oczami, jak w przypadku “Robocopa”, ale wyniki są i tak zaskakujące.

Zapewne jednak sporo czasu minie nim choćby zbliżymy się do możliwości przeniesienia zawartości mózgu do pamięci nawet najbardziej zaawansowanego komputera. Oczywiście, o ile w ogóle ten szalony pomysł się kiedykolwiek powiedzie. Bez tego jednak prawdopodobnie będziemy skazani na trwanie na Ziemi, a zakątki kosmosu będziemy eksplorowali za pomocą robotów takich jak łazik Curiosity czy sonda Voyager. Warto dodać, że Mars już w zasadzie jest skolonizowany. Tyle że przez roboty. I to niezbyt inteligentne.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.