dwie kłócące się osoby

Po zamachu na Pawła Adamowicza internet zalewa fala hejtu

Policjanci z Biura do walki z Cyberprzestępczością zatrzymali mężczyznę, który na Twitterze groził prezydentom Poznania i Wrocławia. To 41-letni mieszkaniec podpoznańskiej miejscowości. Według informacji, do jakich dotarł CHIP, polskie służby współpracowały z amerykańskimi w celu ustalenia IP internauty.

Aktualizacja 14.01.2019, godz. 14:49

W wyniku trzech ran kłutych zadanych przez zamachowca prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, zmarł w szpitalu. Pomimo szybkiej reanimacji i pięciogodzinnej operacji prezydenta nie udało się uratować. Adamowicz piastował urząd nieprzerwanie przez ponad 20 lat.


Sieć zalała fala nienawistnych komentarzy po zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Część internautów nawoływała do przemocy i źle życzyła politykowi, gdy trafił w ciężkim stanie do szpitala. Niektóre serwisy internetowe wyłączyły komentarze pod publikowanymi informacjami na temat zamachu. Grzegorz Zajączkowski z Ministerstwa Cyfryzacji we wpisie na Facebooku zwrócił uwagę na problemy z moderacją komentarzy na Twitterze. Amerykańska firma nie ma bowiem polskiego przedstawicielstwa, a jedynym kontaktem – także dla administracji państwowej – pozostaje jedna osoba w Brukseli. Z tego powodu polski Twitter zalewa fala hejtu, a serwis nie radzi sobie z usuwaniem wpisów naruszających regulamin i polskie prawo.

Dzisiaj w nocy zostały wielokrotnie przekroczone jakiejkolwiek normy przyzwoitości jeśli chodzi o wolność wypowiedzi w…

Opublikowany przez Grzegorz Zajączkowski Poniedziałek, 14 stycznia 2019

Trochę lepiej wygląda sytuacja z Facebookiem, z którym polski rząd podpisał niedawno porozumienie w sprawie ponownej weryfikacji zgłoszeń. Urzędnicy Ministerstwa Cyfryzacji zwracają jednak uwagę na brak umowy pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, która pomagałaby reagować w tego typu sprawach. Co prawda już teraz istnieje porozumienie pomiędzy polskimi służbami a amerykańskimi, dzięki czemu udało się namierzyć osobę, która na Twitterze nawoływała do zamachu na prezydentów Poznania i Wrocławia. Jednak w wielu przypadkach polskie służby i administracja zdane są na dobrą wolę zagranicznych serwisów społecznościowych.

Każda osoba publiczna powinna liczyć się z nieprzychylnymi komentarzami na swój temat. Jednak jest pewna granica, której przekraczać nie wolno. Wydawałoby się, że jest to oczywiste i nie trzeba tego nikomu tłumaczyć, bo wynika z elementarnej przyzwoitości i dobrego wychowania. Niestety, części internautów wydaje się, że internet działa jak zasłona, za którą pozostają anonimowi i można napisać wszystko pozostając bezkarnym. To jednak iluzja. W rzeczywistości można dotrzeć do praktycznie każdej osoby korzystającej z portali społecznościowych.

Oczywiście, istnieją metody na zwiększenie poziomu prywatności. Jednak z narzędzi takich jak serwery Proxy czy sieć Tor, które maskują IP użytkownika, korzysta niewielka liczba internautów. A nawet i to nie zapewnia 100-procentowej anonimowości. Na serwerach w tzw. dark webie również pozostaje ślad, a służby przy odpowiedniej determinacją są w stanie wytropić osoby zajmujące się nielegalną działalnością. Zanim więc ktoś zdecyduje się napisać kolejny komentarz rozniecający jeszcze bardziej emocje, powinien się zastanowić, czy na pewno powiedziałby te same słowa drugiemu człowiekowi patrząc mu prosto w oczy. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.