fitbit charge 3

TEST: Fitbit Charge 3 – stylowa opaska fitness

Fot. sylwia-zimowska
Amerykański producent urządzeń ubieralnych ma powody do dumy. Linia opasek fitness Charge sprzedała się w ponad 35 milionach egzemplarzy. Trzecia generacja flagowego smartbanda przynosi przede wszystkim zmiany we wzornictwie oraz wodoodporność do 50 metrów głębokości, a także czujnik NFC, dzięki któremu opaską możemy dokonać płatności bezgotówkowych.

W skrócie

  • dobra bateria,
  • eleganckie wzornictwo,
  • pulsometr,
  • wodoodporność do 50 m,
  • czytelny wyświetlacz,
  • system odpowiedzi na powiadomienia,
  • NFC
  • mało ergonomiczny boczny przycisk,
  • brak GPS,
  • czujnik SpO2, którego nijak nie można wykorzystać,
  • część komend po polsku, część po angielsku

Czy warto przesiadać się z Charge 2 na nową generację? Tylko jeżeli zależy nam na pływaniu i większym wyświetlaczu. Urządzenie dalej nie ma wbudowanego GPS-u i opcji słuchania muzyki, a to sprawia, że pod kątem funkcjonalności nie wyróżnia się od opasek za 150-200 zł. Mamy świetnie działający pulsometr, bardzo czytelny ekran i baterię, która spokojnie wytrzyma tydzień na jednym ładowaniu. Funkcja odpowiadania na powiadomienia bezpośrednio z poziomu smartbanda się przydaje, podobnie jak NFC, ale za taką kwotę należałoby oczekiwać czegoś więcej. Bez wątpienia w przypadku Fitbita płacimy głównie za markę i stylowe wzornictwo.

Fitbit Charge 3 trafił do Polski w październiku 2018 roku. Na rynku znajdziemy dwie wersje opaski – bez wariantu płatności zbliżeniowych (ok. 660 zł) i z obsługą NFC (ok. 750 zł). Jest to zatem dość wysoka półka cenowa, bliższa smartwatchom (np. Huawei Watch za 999 zł) niż konkurencyjnym opaskom fitness (np. recenzowanej ostatnio Xiaomi Mi Band 3 za 150 zł).

Wzornictwo

Jednego Charge’owi 3 nie mogę odmówić – na ręce prezentuje się znacznie bardziej elegancko niż Mi Band 3, zwłaszcza w wariancie różowego złota, który otrzymałam na testy. To tyczy się jednak raczej męskich nadgarstków, bo na kobiecej ręce pasek silikonowy wygląda ciężko i niezbyt zgrabnie. Na początku używałam jedynie dołączonego do kompletu paska z materiału, ale zauważyłam, że dość szybko się on brudzi. Mimo tego, że można go oczywiście odczepić od pastylki i wyprać/wyczyścić w wodzie, z dwojga złego wolałam bardziej ergonomiczny silikon, który łatwiej było utrzymać w czystości – przynajmniej nie musiałam czekać aż opaska wyschnie.

fitbit charge 3 test

Warto dodać, że w zestawie Special Edition, czyli tym z funkcją NFC, użytkownik otrzymuje paski w dwóch długościach, by każdy mógł dopasować sobie ich rozmiar do własnego nadgarstka. Poza pastylką i paskami w pudełku producent umieścił tylko kabel zasilający. Niestety bez zasilacza, więc do ładowania musimy posiłkować się np. ładowarką od telefonu.

Po lewej Mi Band 3, po prawej Charge 3

Dużą zaletą Fitbita jest na pewno monochromatyczny ekran OLED pokryty szkłem Gorilla Glass 3, który jest aż o 40% większy od swojego poprzednika. Na takiej powierzchni można komfortowo odczytywać powiadomienia, SMS-y czy nawet e-maile. Wyświetlacz jest również zauważalnie jaśniejszy od Mi Band 3, a jego czcionka ma czysty, biały odcień. To sprawia, że w pełnym słońcu Charge 3 jest bardziej czytelny od chińskiej alternatywy.

Ergonomia i interfejs

Wykorzystanie aluminium zamiast stali nierdzewnej sprawiło, że Charge 3 jest lżejszy od poprzednika o 7 g. Na ręce nosimy zatem 29 g, a więc tyle, co nic. Opaska leży wygodnie na nadgarstku i nie przeszkadza w trakcie snu. Nie wiem czy wynika to z racji faktu, że pasek od smartbandu jest tutaj szerszy niż w ostatnio testowanych przeze mnie sprzętach, czy użyty silikon ma w sobie coś co razi moją skórę, ale pomiędzy ładowaniami musiałam go ściągać na kilkanaście minut, bo wywoływał on niemiłe uczucie swędzenia, a raz nawet otarcie i delikatną wysypkę, która szybko co prawda zniknęła, ale sprawiła, że niechętnie wróciłam do dalszego użytkowania. A przypominam, że testowałam go tylko w miesiącach zimowych, więc wyższa temperatura nie miała tu nic do rzeczy.

fitbit charge 3 test

Warto podkreślić, że trzecia generacja bransoletki fitness zyskała w końcu wodoodporność do 50 m. Poprzednia edycja była jedynie odporna na zachlapanie. Dla pływaków to cenna informacja. Na spodzie pastylki, poza pulsometrem znajdziemy kolejną nowość – czujnik pomiaru nasycenia krwi tlenem (SpO2), który niestety pomimo kilku miesięcy od premiery wciąż nie jest wykorzystywany. Fitbit wciąż odwleka aktualizację aplikacji. Docelowo funkcja ta ma pomagać w analizie snu, szczególności bezdechów sennych oraz problemów astmatycznych. Do pełni szczęścia brakuje oczywiście modułu GPS, który pomógłby w pomiarze dystansu.

fitbit charge 3 test

Charge 3 nie ma żadnego fizycznego przycisku, jedynie przycisk indukcyjny, który umieszczono na lewej krawędzi pastylki. Reakcją na jego użycie jest delikatna wibracja. Służy on jako komenda „wstecz”, a po dłuższym przytrzymaniu wywołuje okienko do wpisania PIN-u (niezbędne przy dokonywaniu płatności) i skrótów ustawień. Resztę komend wykonuje się już standardowo przez gesty dotykowe. Nie jest to na pewno najbardziej intuicyjny system na świecie, zwłaszcza, że ekran nie zawsze rejestruje poprawnie nasze intencje. Fitbita trzeba po prostu dobrze wyczuć i przyzwyczaić się do interfejsu.

fitbit charge 3

Przesuwając palec z góry na dół na głównym ekranie uzyskujemy dostęp do listy powiadomień. Tapnięcie w powiadomienie pozwala zapoznać się z tekstem, a także zareagować. I tu ciekawostka – za pomocą interfejsu możemy reagować na powiadomienia np. wysyłając lajka na Facebooku, archiwizując maila, a także wysyłając schematyczną odpowiedź („tak”, „nie”, „brzmi nieźle”, „nie mogę teraz rozmawiać, odezwę się później”). Domyślnie te wszystkie odpowiedzi dostępne są jedynie w języku angielskim, ale w aplikacji możemy je zmodyfikować i wpisać własne, polskie odpowiedniki.

Przesuwając palec z dołu do góry wywołujemy ekran podsumowujący naszą aktywność tzn. liczbę kroków, spalonych kalorii, dystansu, celów dziennych (np. ilości wypitych szklanek wody) czy wagi. Z kolei przesuwając palcem na prawo na głównym ekranie znajdziemy dostęp do konkretnych funkcji: ćwiczeń, relaksacji, stopera, alarmu, pogody i ustawień opaski.

Bateria

Według producenta Charge 3 maksymalnie wytrzymuje siedem dni (dwa dni dłużej niż poprzednik). Tu przeżyłam pozytywne zaskoczenie ponieważ smartband wytrzymał mi dwukrotnie aż 10 pełnych dni i to przy włączonym stałym pomiarze pulsu i odbieraniu wszystkich powiadomień. Inna sprawa, że całkiem mało się ruszam, więc przypuszczam, że przeciętny użytkownik może spokojnie liczyć na deklarowany tydzień pracy urządzenia.

fitbit charge 3

Ładowanie trwa około 2,5 godziny. Warto dodać, że do ładowania wystarczy odpiąć paski od pastylki – nie trzeba jej wyjmować z ramy, jak ma to miejsce w Mi Band 3. To samo tyczy się też zmieniania pasków – proces jest szybki i wygodny.

Na drugiej stronie dowiesz się jak Fitbit Charge 3 współgra z telefonem oraz czy warto kupić tę opaskę. ->

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.