laptop

To koniec adblocków w Google Chrome?

Fot. Pexels
Kilka dni temu do sieci wyciekła szczegółowa dokumentacja nadchodzącej aktualizacji Chrome’a. Zostały w niej zmienione uprawnienia zewnętrznych wtyczek - od teraz nie będą one mogły w czasie rzeczywistym przetwarzać i zapisywać danych ze stron. Wszystko przez zmianę modułu API WebRequest na nowe, zupełnie inne rozwiązanie nazwane declarativeNetRequest.

Według zapowiedzi Google, zmiany mają przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo użytkowników i zapobiec gromadzeniu przez firmy trzecie wrażliwych danych. Ich efektem może być jednak zaburzenie pracy wielu rozszerzeń. Mowa tu między innymi o antywirusach, narzędziach do kontroli rodzicielskiej i wspomnianych wyżej adblockach.

Czy to oznacza, że użytkownicy Chrome’a będą musieli znów polubić się z natarczywymi i wszechobecnymi reklamami? Nie do końca. Po pierwsze, przeglądarka Google ma od niedawna własny filtr, który blokuje część reklam na stronach. Nie jest on jeszcze tak skuteczny i bezwzględny jak chociażby Adblock, ale może z czasem zostanie ulepszony. Po drugie, zmiany w API zaszkodzą tylko niektórym wtyczkom, takim jak AdGuard czy uBlock Origin. Adblock Plus najprawdopodobniej wciąż będzie działał bez zastrzeżeń.

Reklama

Chrome to według NetMarketShare najpopularniejsza przeglądarka internetowa, zarówno na komputery, jak i urządzenia mobilne. W obu przypadkach mówimy o ponad 60-procentowym udziale w rynku. Możliwość instalowania wtyczek o szerokim zakresie działania wciąż jest jedną z jej najmocniejszych stron, dla której użytkownicy, mając do wyboru multum alternatyw, pozostają przy aplikacji Google. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.