TEST: Huawei Matebook 13 – sprawdzamy konkurenta MacBooków

Fot. Krzysztof Bogacki/CHIP
Huawei produkuje laptopy od ledwie trzech lat. To niewiele czasu, a postęp, jaki zdołał osiągnąć w tym czasie chiński producent jest więcej niż godny podziwu. Od samego początku Huawei nie kryje, że laptopy tej firmy czerpią inspirację z laptopów Apple'a. Podobna stylistyka, niewielkie ramki ekranu, inne niż przyjęte w świecie maszyn z Windows proporcje ekranu oraz wyraźnie ograniczona liczba portów - podobieństw jest sporo, ale nowego Matebooka 13 z pewnością nie można traktować jak podróbki MacBooka.

W skrócie

  • Świetnie wykonany
  • Wydajny procesor
  • Dobra kultura pracy
  • Bardzo wydajny GPU (jak na ultrabooka)
  • Świetnej jakości ekran
  • Bardzo długi czas pracy na baterii
  • Wygodna klawiatura
  • Touchpad nie jest idealny
  • Niedobór portów (jak w wielu ultrabookach)

Lekki, mobilny, bardzo dobrze wykonany i świetnie wyglądający - Huawei Matebook 13 jest naprawdę udaną maszyną. Wszelkie obecne w nim wady (może poza touchpadem) są podzielone przez większość modeli ultrabooków. Matebook 13 ma jednak zdecydowanie więcej zalet niż wad.

Huawei coraz częściej pojawia się na sklepowych półkach. Nie, nie mam tu na myśli smartfonów tego producenta, które mają już przecież bardzo silną pozycję. Chodzi o laptopy. Mimo że Huawei jest dość nowym producentem w tej dziedzinie, radzi sobie zaskakująco dobrze. Najnowszy produkt chińskiego producenta – Matebook 13 – jest na pierwszy rzut oka bardzo podobny do laptopów Apple. Jest to jednak pełnoprawny ultrabook korzystający z Windows 10. Niewątpliwie w tym przypadku to właśnie z firmą z Cupertino konkuruje Huawei.

Zamknięty Matebook 13 jest właściwie pozbawiony szczelin. W porannym słońcu prezentuje się wyjątkowo ładnie (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Huawei Matebook 13 – specyfikacja testowanej maszyny

ProcesorIntel Core i7-8565U (4 x 1,8 GHz/4,6 GHz Turbo, 8 MB cache)
RAM8 GB LPDDR3 (wlutowane)
Nośnik danychSSD 512 GB PCIe NVMe
Układ graficznyIntel UHD 620 + NVIDIA GeForce MX 150 2 GB GDDR5 (25 W)
Ekran13″, IPS, 2160 x 1440, dotykowy
Porty2 x USB 3.1 gen. 2, 1 x mini jack 3,5 mm
System operacyjnyWindows 10 Home
Bateria3660 mAh
Wymiary15 mm x 286 mm x 211 mm / 1,3 kg
Cena5299 zł

Huawei Matebook 13 – wrażenia ogólne

Huawei Matebook 13 to niezwykle smukła konstrukcja. Obudowa ma w najgrubszym miejscu zaledwie 15 mm. Ekran ma przekątną 13″, ale laptop wydaje się mniejszy. Efekt ten osiągnięto dzięki dwóm zabiegom: redukcji ramek wokół ekranu oraz nietypowym proporcjom 3:2. Laptop jest więc nieco „wyższy” po otwarciu, za to „węższy” niż przywykliśmy.

Niska masa i solidna obudowa czyni z Matebooka 13 świetnego towarzysza podróży (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Cała obudowa z zewnątrz została wykonana z metalu. Srebrne, gładkie powierzchnie prezentują się nadzwyczaj elegancko. Pokrywa ekranu jest przy tym bardzo sztywna – obudowa spełnia swoją rolę znakomicie i nic się tu nie gnie. Od spodu widzimy solidne, gumowe „nóżki” oraz wlot powietrza. Cała konstrukcja jest bardzo lekka, waży jedynie 1,3 kg. Jak na metalowego, 13-calowego laptopa z dotykowym ekranem – naprawdę niewiele. Matebook 13 wygląda bardzo efektownie, a jednocześnie nie efekciarsko. Niewątpliwie to jeden z ładniejszych laptopów, które gościły przez ostatni rok w redakcji. W moim osobistym odczuciu, wygrywa w tej kategorii, chociaż MSI GS65 Stealth Thin dość wysoko podniósł poprzeczkę.

Matebook 13 jest idealny do pracy… z dala od biura. Wygląda efektownie i elegancko, więc docenią go freelancerzy, korzystający z przestrzeni coworkingowych (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP

W przypadku drobnych laptopów częstym problemem jest niedobór portów. Matebook 13 też niestety cierpi na tę przypadłość. Z lewej strony znajdziemy port USB typu C, który służy także do ładowanie baterii oraz gniazdo mini jack 3,5 mm.

Z prawej natomiast mamy pojedynczy port USB typu C. Obsługuje on także standard DisplayPort. Aby zapobiec tym niedoborom producent dołączył specjalne urządzenie: Huawei Mate Dock 2. Z jednego portu USB typu C uzyskujemy za jego pomocą pojedyncze HDMI, D-Sub (VGA), USB typu C (o prędkości ograniczonej do standardu 3.1 generacji 1) oraz coś, czego samemu laptopowi brakuje najbardziej – pojedynczy port USB 3.1 typu A (czyli pełnowymiarowy). I to właśnie brak chociażby pojedynczego portu USB typu A uznaję za jedną z dwóch największych wad tego laptopa. Właściwie… jedynych dwóch wad, jeśli mam być całkiem szczery. O drugiej przeczytacie w dalszej części artykułu.


Na następnej stronie m.in. testy wydajności. 

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.