Mercedes A200

TEST: Mercedes A200 Edition 1 – porozmawiaj z nią…

Mercedes klasy A, pierwotnie powstały jako niewielkie auto miejskie, obecnie jest bardzo stylowym kompaktem w ofercie marki Mercedes-Benz. Choć mamy do czynienia z autem kompaktowym, wnętrze daje przedsmak tego, co mogą odczuwać posiadacze znacznie wyżej notowanych klas Mercedesów. To jednak nie wszystko. Nowy komputerowy system multimedialnej inforozrywki pokładowej i komunikacji z użytkownikiem - MBUX (Mercedes-Benz User eXperience) - wyznacza nowe standardy w zakresie komunikacji głosowej z autem. O tym, jak działa Linguatronic i pozostałe systemy elektroniczne w A-klasie najnowszej generacji, przeczytacie poniżej.

W skrócie

  • Najlepszy (choć, nie idealny) system rozpoznawania głosu, z jakim miałem do czynienia w motoryzacji
  • Efektowna stylistyka zarówno nadwozia jak i wnętrza
  • Bogate możliwości personalizacji elektronicznych systemów pokładowych pojazdu
  • Zaskakująca dynamika mimo relatywnie niewielkiego silnika
  • Wśród szlachetnych dodatków czasem pojawi się coś z plastiku
  • Mercedes nie chce opowiadać dowcipów 😉

Najnowszy Mercedes A200 Edition One to auto pozornie kompaktowe, ale w środku sprawiające doskonałe wrażenie. Świetnie działający, nowoczesny system pokładowej inforozrywki MBUX ze świetnym rozpoznawaniem głosu, pozwalającym wręcz prowadzić dialog z maszyną, to jedna z największych zalet tego modelu. Uprzedzam, jeśli ktoś nie lubi technicznych nowinek, to nie będzie auto dla niego. Ale dla technologicznego geeka? Doskonały wybór.

Mercedes to auto, które zawsze kojarzone było z klasą, stylem i pewnym luksusem, czy przynajmniej odpowiednim statusem – takiego wszak wymagano od posiadaczy tych pojazdów. Po dziś dzień Mercedes, słowo pierwotnie funkcjonujące w języku wyłącznie jako imię żeńskie, stało się swego rodzaju symbolem motoryzacji. Auta Mercedes-Benz od lat cieszą się estymą zarówno wśród posiadaczy samochodów tej marki, jak i przez tych, którzy o ich posiadaniu marzą. Tak było do 1997 roku, a wtedy na rynku pojawiło się to:

Mercedes-Benz
Mercedes klasy A pierwszej generacji, na zdjęciu model A160 Elegance (fot. Wikimedia)

Merdeces klasy A pierwszej generacji (w wewnętrznej nomenklaturze koncernu model W168) to był niemal szok dla konsumentów, przyzwyczajonych do tego, z czym marka ta kojarzona była przez lata – dużych, solidnych, komfortowych limuzyn. Co prawda firma ogłosiła prace nad nowym wówczas pojazdem znacznie wcześniej (już w 1994 roku), ale zaskoczenie i tak było spore. Swoją oficjalną premierę Mercedes A pierwszej generacji miał na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie na jesieni 1997 roku. Klasa A całkowicie zrywała z dotychczasowym wizerunkiem, a niemiecka marka zaproponowała niewielkie auto klasy miejskiej.

Pierwsza generacja klasy A stała się „sławna” za sprawą publikacji w jednym z najpopularniejszych szwedzkich magazynów motoryzacyjnych „Teknikens Värld”. Okazało się, że nowy Mercedes klasy A nie był w stanie przejść tzw. testu „łosia”, czyli testu polegającego na gwałtownym ominięciu nagle pojawiającej się na jezdni przeszkody (wbiegający gwałtownie na jezdnię łoś niejednego kierowcę zaskoczył, stąd też nazwa testu). Pierwsze miejskie auto Mercedesa po prostu się wywracało. Producent stanął jednak na wysokości zadania, wycofał wszystkie sprzedane do feralnego testu modele i wstrzymał na jakiś czas ich dalszą sprzedaż. Anulowanie całego programu o nazwie „A klasa” nie wchodziło w rachubę. Koszt inwestycji był zbyt duży. Opracowanie pierwszego Mercedesa A pochłonęło znaczne środki. Według publikacji The Economist pt. „Mercedes Bends” z 1997 roku, niemiecki koncern wydał ponad 2,5 miliarda marek niemieckich (tak, Niemcy mieli kiedyś własną walutę – co młodsi Czytelnicy mogą tego nie pamiętać) na opracowanie tego modelu.

Reklama

Co można zrobić w sytuacji, gdy wydano 2,5 miliarda marek na produkt, który nie spełniał podstawowych założeń bezpieczeństwa? Jest kilka opcji i moim zdaniem inżynierowie niemieckiego koncernu wybrali najlepszą z możliwych dróg: wydali kolejne 300 milionów marek. Zapytacie na co? Na unikalny jak na owe czasy system kontroli trakcji połączony z systemem elektronicznej stabilizacji toru jazdy sprzężonym ze zmodyfikowanym zawieszeniem. Problem udało się rozwiązać, a wpadce Mercedesa zawdzięczamy system stabilizacji toru jazdy dziś powszechnie stosowany w nowoczesnych samochodach. Morał z tej historii jest taki, że nawet gdy popełnisz błąd, to nie musi to oznaczać klęski projektu. W przypadku A klasy tak właśnie było, pomiędzy 1997 a 2004 rokiem koncern sprzedał ponad 1,1 miliona najmniejszego Mercedesa. Jak widać mały nie znaczy wcale, pozbawiony elektroniki i zaawansowanych systemów. Tyle, że gdy mowa o najnowszej A klasie, słowo „mały” przestaje pasować. W znacznie większym od swojego pierwowzoru aucie jakie miałem przyjemność testować widać to szczególnie wyraźnie. Przeskoczmy zatem do teraźniejszości i przyjrzyjmy się egzemplarzowi testowemu.

Mercedes A200 Edition 1 – pierwsze wrażenie, sportowy sznyt

Auto, które trafiło do naszej redakcji to najnowsza generacja klasy A (oznaczenie fabryczne W177), model A200, w wydaniu specjalnym, oznaczonym przez producenta jako Edition 1. Nazwa modelu – A200 – może być dla niektórych myląca, gdyż nie oznacza zastosowania dwulitrowego silnika. Tak oznaczony pojazd testowy wyposażono w czterocylindrowy, rzędowy silnik benzynowy o pojemności skokowej 1332 cm3, co jest dowodem że i Mercedes Benz podążył ścieżką downsizingu silników spalinowych. Od razu jednak napiszę, że w tym przypadku moc bynajmniej nie ucierpiała. 1,3-litrowy silnik generuje aż 120 kW mocy (163 KM). W połączeniu z maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym 250 Nm, dostępnym już od 1650 obr./min. oznacza to, że otrzymaliśmy pojazd o więcej niż przyzwoitej dynamice. Producent deklaruje, że ta wersja uzyska prędkość maksymalną wynoszącą 225 km/h, a pierwszą setkę auto jest w stanie osiągnąć po 8 sekundach. Przyznacie, że jak na silnik 1,3l w nie najmniejszym przecież aucie to naprawdę przyzwoity wynik.

Mercedes A200 Edition 1 – egzemplarz testowy w pełnej okazałości (fot. Wintermute / CHIP).

Z drugiej strony auto wygląda na bardziej usportowione niż jest w istocie (np. spory dyfuzor w dolnej części tylnego zderzaka i dwie, stanowiące atrapę, końcówki układu wydechowego). To zasługa opcjonalnego pakietu AMG Edition 1 w który testowy egzemplarz był wyposażony. Zestaw ten zawiera dodatkowo tylne zawieszenie wielowahaczowe, 19-calowe felgi, oświetlenie ambientowe wnętrza, czy sportowe fotele z charakterystycznymi przeszyciami. Sportowego sznytu dodawały też żółte linie widoczne zarówno na zewnątrz jak i w środku auta (m.in. na obręczach czarnych felg z lekkich stopów). Szary metaliczny lakier, określany przez producenta jako „szarość gór metalik” to również opcja, za 2354 zł.

Ponieważ my zwracamy uwagę przede wszystkim na kwestie technologiczne, nie uszły naszej uwadze wbudowane w nadwozie czujniki zbliżeniowe, ani kamera przednia (umieszczona w obudowie lusterka wstecznego z obiektywem skierowanym w kierunku jazdy). Również z tyłu, pod tablicą rejestracyjną zauważyliśmy kolejną kamerę, kamerę cofania, stanowiącą część pakietu asystenta parkowania Parktronic. O tym, że absolutnie nie można uznać najnowszej A-klasy za auto miejskie świadczą rozmiary tego modelu. Długość kompaktowego Mercedesa to blisko 4,5 metra (4419 mm), szerokość 1796 mm (z lusterkami bocznymi prawie 2 metry: 1992 mm), a wysokość 1440 mm. Auto jest zatem nie tylko z oczywistych względów większe od aut miejskich, przerasta również niektóre kompakty (np. najnowszego VW Golfa, uznawanego przecież na klasyka kompaktów).

Nadwozie najnowszej A-klasy prezentuje się dość agresywnie. Duży grill z przodu i wielkie logo producenta, duże maskownice wlotów powietrza z przodu, wspomniane dyfuzory (atrapy) z tyłu, niewielki spojler nad tylną szybą, czarne felgi z żółtą linią, linia charakterystycznych, wąskich i skośnych reflektorów przednich – wszystko to sprawia, że hatchback Mercedesa wyglądem aspiruje do hot-hatcha, choć nim – z oczywistych względów w testowanej wersji – nie jest. Całe nadwozie wygląda tak, jakby było projektowane przez zespół AMG (przypomina AMG GT), a tymczasem AMG w tym modelu to „tylko” dodatkowy pakiet stylistyczny. Ile to ciekawe auto kosztuje? Mercedes A200 z silnikiem benzynowym 1,3 l w wersji podstawowej wyceniany jest przez producenta na kwotę 100 162,60 zł netto. Dodatkowe wyposażenie, w które wyposażono testowany przez nas egzemplarz podniosło cenę do kwoty 154 507,29 zł netto, do tego doliczmy podatek VAT i mamy cenę 190 043,97 zł. Cóż, prawie 200 000 zł za auto kompaktowe wydaje się dużą kwotą, ale przypomnę że niemal tyle samo żąda BMW, za nie tak dawno przez nas testowanego najnowszego Mini Hatch 3D Coopera SD.  A poza tym, to przecież Mercedes. I to dobrze wyposażony. Na kolejnej stronie zaglądamy do wnętrza i przyjrzymy się elektronice.


Na następnej stroniei m.in. o dowcipnych konwersacjach z nawigacją.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.