Naukowcy uczą SI „bać się”

Sztuczna inteligencja została wyszkolona przez naukowców Microsoftu, by "czuć obawę" przed określonymi sytuacjami na drodze. Efekty mogą przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa samochodów autonomicznych.

Komputery, dzięki metodzie prób i błędów, potrafią opanować niektóre umiejętności, mogą więc np. grać w go, bądź szachy i wygrywać. Ale to, co sprawdza się w przypadku gry, nie niekoniecznie będzie właściwą metodą nauki dla ryzykownych zadań w świecie rzeczywistym. Takich, jak chociażby prowadzenie samochodu, gdzie „przegrana” może zakończyć się kolizją. My, ludzie, mamy świetna narzędzie, które chroni nas przed ową „przegraną”. Chociaż na polskich drogach tego za bardzo nie widać, tym narzędziem, w które uzbroiła nas natura, jest strach i instynkt przetrwania. Większość z nas nie chce zginąć na drodze, prawda? SI natomiast takim narzędziem nie dysponuje. Naukowcy z Microsoftu właśnie próbują to zmienić.

Reklama

Naukowcy umieścili czujniki na ludzkich palcach, aby rejestrować amplitudę tętna, kiedy badani byli w symulatorze jazdy. W ten sposób sprawdzono, jakie zdarzenia będą jest czynnikiem wyzwalającym strach. Algorytm wykorzystał te nagrania – 80 minut „wyjeżdżone” przez czworo kierowców. To pozwoliło SI nauczyć się przewidywać tętno przeciętnej osoby w zależności od sytuacji na wirtualnej drodze. Następnie program użył uzyskanych w ten sposób symptomów „strachu” jako przewodnika podczas nauki jazdy w wirtualnym świecie. Obrana metoda była dość prosta: jeśli człowiek byłby w danej sytuacji przestraszony, program rejestrował to jako sygnał „robię coś źle”. W ten sposób SI uczyło się jazdy w znacznie bardziej bezpiecznym środowisku.

Bardziej skuteczny byłby zapewne taki trening SI, gdyby podobne dane udało się naukowcom zebrać z dużej liczby badanych, do tego w warunkach rzeczywistej jazdy. (fot. David Sulivan, Science mag)

Rezultat takiej metody uczenia? Jak się okazuje, całkiem wysoka skuteczność. Aby jedna zweryfikować metodę, dokonano jeszcze jednej próby. Naukowcy zastanawiali się, czy ten rodzaj bodźców tylko pośrednio wpłynął na wynik. Wyszkolili więc inne SI, także do kierowania pojazdem, ale w oparciu o zachowanie odległości od przeszkód. Efekt to 25 procent mniej kolizji w przypadku prowadzenia pojazdu przez SI, która nauczyła „się bać” w porównaniu z SI, która prowadziła samochód bez żadnej przy tym ludzkiej refleksji.

Wygląda na to, że metoda ta jest skuteczna i może przyczynić się do podniesienia bezpieczeństwa aut autonomicznych w przyszłości. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że zaszczepienie SI instynktów samozachowawczych brzmi niemal jak początek wyjątkowo złowieszczej opowieści SF. Prosimy się o kłopoty? | CHIP

Szachiści komentują nasz news o wyczynie SI AlphaZero Google’a

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.