BMW 525d Touring

TEST: BMW 525d Touring – znakomity kompromis

Fot. CHIP
BMW 525d Touring to auto, które łączy w sobie wiele różnych cech. Jest zwrotne i jednocześnie bardzo pojemne, duże i komfortowe, ale też zwinne. Dynamiczne, ale oszczędne. Wreszcie też odpowiednio wyposażone technologicznie. BMW udowadnia, że można zaprojektować auto, które odpowiadać będzie każdemu nabywcy.

W skrócie

  • Znakomita elastyczność jednostki napędowej
  • Auto oszczędne i dynamiczne
  • Łatwa obsługa systemu pokładowej inforozrywki
  • Dobrze działająca inteligentna asysta kierowcy
  • Świetne wyciszenie wnętrza
  • Wiele elementów wyposażenia dostępnych tylko jako płatne opcje

BMW 525d Touring to bardzo dopracowane auto, które spełnia wiele różnych kryteriów wyboru potencjalnych klientów. Rewelacyjnie pracująca jednostka napędowa zadowoli zarówno tych, którzy lubią dynamiczną jazdę, jak i tych, którzy nastawiają się na oszczędne spalanie. Do tego duża pojemność wnętrza oznacza komfort podróżowania dla kierowcy i wszystkich pasażerów. Kierowcę wspiera dodatkowo solidny i sprawnie działający pakiet systemów asystujących, a obsługa pokładowej inforozrywki BMW w tej generacji w żadnym razie nie jest już koszmarem.

BMW serii 5 to już uznana klasa na światowych rynkach motoryzacyjnych. Dość powiedzieć, że limuzyny tej klasy są produkowane przez Bawarczyków już od 1972, kiedy to zadebiutowała pierwsza generacja auta z oznaczeniem modelowym E12. Pierwotnie firma BMW produkowała w tej serii jedynie limuzyny.

BMW 5 E12
Pierwsza generacja BMW serii 5 to rok 1972, na wersję Touring, czyli kombi, trzeba było poczekać jeszcze 18 lat (fot. Sven Storbeck / Wikimedia Commons)

My mieliśmy przyjemność testować wersję Touring, a tak niemiecka firma oznacza auta z nadwoziem typu kombi. Pierwsze kombi z serii 5 opuściło fabryki BMW znacznie później, bo ten typ auta Niemcy zdecydowali się produkować dopiero od 1990 roku, kiedy to na rynku już od dwóch lat (od 1988) znajdowały się sedany trzeciej generacji BMW 5, czyli – w oznaczeniu fabrycznym – BMW E34. „Piątki” BMW zawsze cieszyły się renomą aut komfortowych, solidnych, trwałych i dynamicznych, choć nie zawsze słuszną, gdyż – jak wielu innych producentów – także BMW miewało wpadki z nieudanymi silnikami. Inna sprawa, że na polskich drogach można spotkać wiele modeli tej marki w dość opłakanym stanie – jednak w tym przypadku za taki stan rzeczy należy winić ich właścicieli a nie producenta. Jeżeli chodzi o wyposażenie technologiczne BMW to opinie także były – delikatnie rzecz ujmując – różne. Niezbyt pochlebne dotyczyły głównie obsługi systemu iDrive w początkowych jego wersjach, kiedy to naprawdę trzeba było wykazać się nie lada manualnymi zdolnościami, by wybrać z pokładowego menu potrzebną w danej chwili funkcję – szczególnie podczas jazdy.

Reklama

W przypadku najnowszej, siódmej już generacji BMW 5, czyli BMW G30 (limuzyna) i BMW G31 (kombi) problemy z obsługą to już historia. Inżynierowie BMW wzięli sobie do serca uwagi klientów i wersja pokładowego systemu inforozrywki w testowanym przez nas G31 to jeden z lepiej dopracowanych tego typu systemów pokładowych. Choć BMW poszło jeszcze o krok dalej w innych już dostępnych modelach (np. nowe BMW serii 8 czy BMW X5 mają jeszcze nowszy system pokładowy – niebawem o rozwiązaniach technicznych w tych dwóch modelach przeczytacie). Testowany egzemplarz urzekł mnie również znakomitą kulturą pracy turbodoładowanego, dwulitrowego diesla. Wróćmy do meritum i przyjrzyjmy się dokładniej egzemplarzowi testowemu, z jakim mieliśmy do czynienia.

BMW 525d Touring
BMW 525 Touring – egzemplarz testowy w pełnej krasie (fot. Wintermute / CHIP)

Testowany przez nas model auta to BMW 525d Touring z dwulitrowym, turbodoładowanym silnikiem wysokoprężnym o mocy 170 kW (231 KM) z 8-biegową przekładnią automatyczną. Ponieważ w oznaczeniu modelu nie ma frazy xDrive, oznacza to, że mamy tu do czynienia z autem, w którym spora moc generowana przez dwulitrowego diesla przenoszona jest za pośrednictwem 8-biegowego automatu na tylną oś, co akurat w BMW jest typowe.

Ta wersja BMW 5 przy założeniu, że nie dokładamy żadnych dodatkowych opcji wyposażenia wyceniana jest przez producenta na kwotę 255 300 zł. Oczywiście egzemplarz testowy był jeszcze znacznie doposażony, m.in. w kosztujący 24 396 zł pakiet sportowy M i wiele innych dodatkowych opcji, co ostatecznie windowało cenę testowanego przez nas egzemplarza do 338 264 zł. To bardzo duża kwota, ale nietrudno zauważyć, że testowane przez nas w ubiegłym roku modele Audi A6 50 TDI i 55 TFSI były (i są) znacznie droższe. Oczywiście były też mocniejsze, dlatego nie chcę bezpośrednio porównywać tych modeli. Tym bardziej, że dociekliwi Czytelnicy mogliby mi (słusznie zresztą) zarzucić stronniczość, bo na rynku jest też Audi A6 Avant (czyli kombi) 40 TDI S Tronic, nieco słabszy od testowanego BMW (ma moc 204 KM), ale też z napędem na jedną oś i to auto z kolei jest nieco tańsze od bazowego BMW 525d Touring (kosztuje bez żadnych opcjonalnych dodatków 220 600 zł).

Wróćmy jednak do testowanego pojazdu i przyjrzyjmy mu się z zewnątrz.

BMW 525d Touring – wygląd zewnętrzny

Auta marki BMW nie sposób pomylić z jakąkolwiek inną marką samochodów. Nie inaczej jest w przypadku testowanego BMW 525d Touring. Charakterystyczny, „nerkowaty” grill z przodu z daleka zdradza bawarski rodowód pojazdu. Przesadne rozpisywanie się na temat linii nadwozia nie ma sensu, jak auto wygląda – widzicie na zdjęciach. To charakterystyczne wzornictwo ma swoje grono zwolenników, ja choć nie jestem zdeklarowanym fanem żadnej marki, również uważam design modelu 5 Touring za udany. Zrównoważone proporcje, szczypta dynamiki w wyglądzie (dość agresywny wystrój przodu to zasługa opcjonalnego pakietu sportowego M) i przede wszystkim to, że auto w istocie jest dużo większe, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

BMW 525d Touring jest autem dużym. Długość nadwozia tego modelu to niemal 5 metrów (dokładnie 4942 mm), jest też szerokie (z lusterkami bocznymi 2126 mm), ale – jak na kombi – stosunkowo niskie – poniżej półtora metra (1498 mm). Niewielka wysokość to zaleta, bo wpływa na opór powietrza, a to z kolei – na zużycie paliwa. Przy takich gabarytach manewrowanie tym autem wymaga pewnej uwagi, od razu jednak widać też komponenty technologiczne, takie jak kamery dookólnej obserwacji czy ultradźwiękowe czujniki zbliżeniowe, które w połączeniu z funkcją zdalnego parkowania skutecznie pomagają uchronić się właścicielowi tego dużego kombi przed parkingową stłuczką podczas manewrów. Ciekawostka, zgodnie z otrzymaną przez nas specyfikacją techniczną pojazdu biały lakier testowanego egzemplarza (określany przez producenta jako biel alpejska – nie wymaga dopłat). Z kolei bardzo dobre, adaptacyjne reflektory diodowe (LED-y są zarówno w światłach dziennych, jak i mijania czy drogowych) z kontrolą wiązki światła, z asystentem świateł drogowych i dynamicznym doświetlaniem zakrętów to opcjonalne wyposażenie stanowiące w testowanym egzemplarzu część dodatkowego pakietu Safety (kosztującego 10 228 zł).

Skoro jesteśmy przy nadwoziu, warto wspomnieć, że opcjonalny pakiet sportowy M, to nie tylko ozdobniki w postaci np. agresywniejszych elementów z przodu auta, czy podwójnego (rzeczywistego – to nie atrapa) wydechu. Pakiet M to również sportowa 8-biegowa przekładnia automatyczna, dodatki poprawiające aerodynamikę, sportowe zawieszenie i bardzo dobry, sportowy układ hamulcowy M z wentylowanymi tarczami na obu osiach – na jednym ze zdjęć powyżej z pewnością zobaczycie charakterystyczne, niebieskie malowanie zacisków hamulcowych z pakietu M Sport. Hamulce mają o tyle duże znaczenie, że auto jest dynamiczne, pierwsze 100 km/h jest w stanie osiągnąć już po 6,8 s, a deklarowana przez producenta prędkość maksymalna to 245 km/h. Auto waży sporo, bo blisko 1800 kg, co w połączeniu z kierowcą i pasażerami daje ponad 2 tony. Zatrzymanie takiej masy ze względów bezpieczeństwa powinno być jak najbardziej skuteczne i tą skuteczność zapewniają hamulce z pakietu M Sport wspomagane dodatkowymi systemami bezpieczeństwa zainstalowanymi w tym modelu.


Na kolejnej stronie zaglądamy do przestronnego wnętrza BMW 525d Touring.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.