Białe i czarne smartfony z przeróżnymi oznaczeniami -- ciągami cyfr, liter i innych znaków.

Kto to wymyślił??

Fot. Piotr Sokołowski
Galaxy 11, Mojave, Longhorn, Sandy Bridge, ale też KD-85ZG9 i MX622ADHE. Wszystko to nazwy smartfonów, systemów, procesorów, telewizorów oraz drukarek. Dlaczego oznaczenia sprzętu raz potrafią być czytelne, a innym razem kompletnie niezrozumiałe? Co za nimi stoi, skąd się wzięły? Wyjaśniamy tajemnice ukryte w nazwach.

Do napisania tego artykułu zainspirowało mnie niedawne wyznanie Pranava Shroffa z HMD Global na temat nazw telefonów marki Nokia (której fińska firma jest właścicielem). Wydawałoby się, że główne linie telefonów oznaczane jako Nokia 7, Nokia 7.1 czy Nokia 7 Plus to różne wersje tego samego smartfonu. W praktyce jest zupełnie inaczej. Nokia 7 ukazała się w październiku 2017, Nokia 7 Plus w marcu następnego roku, a model 7.1 dopiero w październiku 2018. O ile jeszcze ten ciąg można by uznać za logiczny, to już Nokia 8, która była zapowiedziana we wrześniu 2017 roku zapoczątkowała chaos. A gwoździem do „nazewniczej trumny” stała się Nokia 8.1 z grudnia 2018, która wcale nie była lepszą wersją Nokii 8, ani nawet 7.1…

Świadomość tego zamieszania dotarła do HMD. W wypowiedzi dla serwisu Gadgets360 Shroff powiedział, że firma popełniła błędy w polityce nazewniczej: Następczynią Nokii 7 Plus w rzeczywistości był model 8.1 i zdaliśmy sobie sprawę, że powinniśmy ją nazwać po prostu Nokia 8. Jeśli nie wyjaśniliśmy tego wyraźnie, a zgadzam się, nie zrobiliśmy tego, jest to coś, nad czym musimy popracować.

Nokia 8.1 – telefon, który zamieszał w logice nazywania produktów HMD Global (fot. Nokia)

Jak sami widzicie, nawet proste nazwy technologicznych produktów mogą zaprowadzić na manowce. A bywa trudniej.

Większy numer daje więcej

W idealnym świecie nazw produktów króluje prosta filozofia the bigger the number, the more you getim większy numer, tym więcej dostajesz. Taka zasada sprawdza się choćby w przypadku poszczególnych rodzin kart NVIDII, gdzie wiadomo, że RTX 2060 jest mniej wydajny od RTX-a 2070, a ten drugi będzie gorszy od RTX-a 2080.

Również „numerologia” kolejnych generacji topowych smartfonów największych producentów trzyma się tej logiki. Coraz większe liczby w nazwach urządzeń oddają zarówno postęp, jak i pewną historyczną przynależność do rodzin produktów. Dla każdego będzie chyba jasne, że Samsung Galaxy S3 i S11 to dwa flagowce, tyle że dzieli je 8 generacji w rozwoju telefonów.

Prosto i przejrzyście – seria Galaxy S od lat jest kojarzona z topowymi urządzeniami z Korei (fot. YouTube)

Podobnie było z kolejnymi iPhone’ami, które jednak z wersji 8 przeskoczyły od razu na X, a wcześniej pominęły 2, żeby podkreślić wsparcie dla technologii transmisji danych 3G. Tak samo dzieje się w przypadku obecnego współlidera rynku, Huawei, za sprawą kolejnych generacji serii P. Choć i firma z Shenzhen wykonała niespodziewany przeskok z numeru 10 do 20 (a w tym roku – 30).

Reklama

…Ale nie zawsze

iPhone X, Xr itp. pokazują jednak, że ciąg liczbowy przy nazwie produktu z czasem zaczyna być albo nudny, albo jest antycypacją tego, co nieuniknione. Zarówno Apple, jak i Samsung za chwilę dojdą do 13 generacji swoich telefonów. Trzynastka choć w gruncie rzeczy jest liczbą jak każda inna, to już od czasów Babilończyków uznawano ją za pechową. Firmy bynajmniej nie ignorują przesądów, wiele linii lotniczych omija w numeracji 13 miejsce i 13 rząd (nie robi tego LOT), a niektóre biurowce nie mają takiego piętra (i można na nie wysyłać niczego nieświadomych stażystów – autentyczna historia zasłyszana w pewnej firmie telekomunikacyjnej.

Wracając natomiast do dziedziny smartfonowo-komputerowej, głośne było w 2017 roku ominięcie przez OnePlus numeru 4, uważanego w Chinach za złowieszczy (> tetrafobia, czyli lęk przed liczbą 4). Po OnePlusie 3 na rynek w 2017 roku wszedł model 5. Jak z pechową liczbą poradzi sobie koreański producent, jeszcze nie wiadomo. Kilka lat temu firma Corel przy okazji wydania kolejnej edycji pakietu graficznego CorelDRAW po wersji 12, zamiast wydać pechową 13, wprowadziła wersje X3, X4 aż do X8. A potem przeszła na jeszcze prostszy system nazewnictwa bazujący na roku wydania – np. CorelDRAW 2019.

Corel pechową trzynastkę ominął, wstawiając zamiast 10 – X (graf. Corel)

Czasem zasada – Większy numer daje więcej – jest odwrócona. Tak od lat dzieje się w świecie lustrzanek. Im wyższy i dłuższy numer, tym zwykle niższy model aparatu. Urządzenia amatorskie to: Nikon D3500, Canon EOS 2000D; półprofesjonalne: Nikon D850, Canon EOS 5D Mark IV; profesjonalne: Nikon D5 i Canon 1D X Mark II. A zatem wyższa liczba w nazwie nie oznacza lepszego produktu, choć zazwyczaj przekłada się na nowszą generację urządzenia.


Na następnej podstronie przechodzę do bardziej skomplikowanych nazw.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.