hulajnogi

Świat widziany z hulajnogi

Fot. Piotr Sokołowski
Jedni nie wyobrażają sobie bez nich życia, inni przeklinają pod nosem na widok rozpędzonych lub porzuconych byle gdzie hulajnóg. A te podbijają następne miasta w Polsce. Wzrostowi popularności towarzyszy pojawianie się kolejnych problemów: prawnych, dotyczących bezpieczeństwa, ekologii i aspektu ekonomicznego. A wiele danych na temat elektrycznych hulajnóg (właściwie lepiej byłoby powiedzieć - skuterów) jest zaskakujących.

Dodanie silnika elektrycznego do zabawki dla dzieci zmieniło ją w narzędzie pożądane zwłaszcza przez młodych dorosłych, będące nowym, praktycznym środkiem transportu. Dla wielu jazda hulajnogą jest frajdą. Mieszkańcy miast doceniają ją za łatwość, z jaką można się przemieścić z punktu A do punktu B, nie martwiąc się o korki i inne przeszkody, ani – w przypadku sprzętu wypożyczonego – o szukanie bezpiecznego miejsca do parkowania. To coś na kształt brakującego ogniwa między autem, autobusem, tramwajem, motocyklem i rowerem.

O hulajnogach elektrycznych zrobiło się głośniej niecały rok temu, kiedy na polski rynek wkroczył operator Lime. Oczywiście takie pojazdy istniały u nas już wcześniej, ale raczej traktowano je jako gadżet rekreacyjny, prezent na komunię lub ewentualnie pomoc dla pracowników magazynów lub hal targowych – ot, kolejna wariacja na temat segwayów. Tymczasem hulajnogi bardzo szybko wybiły się ze swojej niszy. Według badania przeprowadzonego w czerwcu przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, korzysta z nich już 10% Polaków. Przyczyną tak dużej popularności są przede wszystkim łatwo dostępne miejskie wypożyczalnie.

Gdzie w Polsce można wypożyczyć hulajnogę i za ile?

Największy wybór mają mieszkańcy dużych miast. W Warszawie działa sześć wypożyczalni: cztery międzynarodowe – amerykańskie Lime i Bird, Hive należący do BMW i Daimlera, litewski CityBee oraz dwaj polscy operatorzy – Hulaj i blinkee.city. Lime, Bird i Hive działają także we Wrocławiu, Poznaniu i  Krakowie. W tym ostatnim jest również Hulaj. Od kilku dni mieszkańcy Katowic i Gliwic mogą korzystać z kolei z blinkee.city. W miejscowościach turystycznych, jak Zakopane czy Trójmiasto, spotkamy natomiast mniejsze, lokalne firmy. Startupy związane z tym biznesem powstają niczym grzyby po deszczu.

hulajnogi
Liczba hulajnóg Lime w centrum Warszawy (graf. CHIP)

Jeżeli chodzi o ceny, wszędzie jest bardzo podobnie. Opłata startowa za korzystanie z hulajnogi wynosi od 2,5 zł (Hive, blinkee.city, City Bee) do 3 zł (Lime, Bird). Do 31 sierpnia za rozpoczęcie jazdy w Hulaj płacimy złotówkę. Do tej ceny użytkownik musi doliczyć opłatę za  każdą minutę korzystania z hulajnogi. W Hive i CityBee jest to 0,45 zł, natomiast w Lime, Bird i blinkee.city – 0,50 zł. Hulaj życzy sobie tu najwięcej – 0,59 zł za minutę.

W przeciwieństwie do np. Ubera czy Free Now (wcześniej – My Taxi), gdzie opłaty za przejazd ściągane są bezpośrednio z karty kredytowej, miejskie wypożyczalnie hulajnóg najczęściej wymagają doładowania konta aplikacji kwotą 25 lub 100 zł. Miejskie hulajnogi poruszają się z prędkością do 25 km/h, ale na dobrej nawierzchni. Biorąc pod uwagę zatrzymywanie się na skrzyżowaniach, pokonanie dystansu 5 km zajmuje ok. 20-25 minut. Za taki przejazd zapłacimy zatem 13-15 zł. Przy założeniu że wydawałoby się taką kwotę dwa razy dziennie (dojazd do pracy lub szkoły i z powrotem), nie jest to zbyt ekonomiczne rozwiązanie. Wtedy lepszym pomysłem będzie kupienie własnej hulajnogi.

Popularność w Polsce i innych krajach

Wspomniane już badanie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego dotyczyło 1005 ankietowanych. Ale miejskie wypożyczalnie nie dzielą się raczej statystykami. Jedynie amerykański Lime opowiada o swoich sukcesach (jest liderem branży). Po trzech miesiącach działalności w naszym kraju miał 100 tysięcy tzw. unikatowych użytkowników. Pół roku w stolicy wystarczyło, by firma świętowała milionowy przejazd. W USA Lime również szybko zdobył popularność. W trakcie pierwszego roku przyciągnął 310 tys. użytkowników w San Diego, ponad 100 tysięcy w Waszyngtonie, ponad 220 tys. w Dallas i 60 tys. w Saint Louis.

Pewien obraz daje nam globalna liczba pobrań aplikacji poszczególnych operatorów. Niestety App Store nie udostępnia takich danych, więc możemy pod uwagę wziąć jedynie statystyki z Google Play. Te zaś wyglądają następująco:

  • Lime – ponad 5 mln pobrań
  • Bird – ponad 1 mln
  • Hive – ponad 500 tys.
  • CityBee – ponad 100 tys. (aplikacja służy też do wynajmowania aut dostawczych)
  • blinkee.city – ponad 100 tys. (także wynajem skuterów elektrycznych)
  • Hulaj – ponad 10 tys.

Reklama

Sprzedaż hulajnóg stale rośnie

Ale to tylko dane o użytkownikach wypożyczających. A jak wygląda sprzedaż hulajnóg?

Obecnie to miesięcznie około 1 tys. urządzeń, czyli dwa razy więcej niż pod koniec lata zeszłego roku – wyjaśnia Wojciech Kublin, dyrektor handlowy w NTT System, dystrybutor marek Motus i Xiaomi.Mamy ten sprzęt od stosunkowo niedawna i notujemy duży wzrost sprzedaży hulajnóg, ale w skali kraju jest on najprawdopodobniej jeszcze większy.

Niestety, podobnie jak w przypadku firm wypożyczających, dokładna skala sprzedaży nie jest znana. Sami producenci niechętnie udzielają informacji na temat wielkości sprzedaży. Z dziennikarskiego doświadczenia wiemy, że dostawcy bardzo chętnie chwalą się wynikami w czasach dobrej koniunktury, zaś nabierają wody w usta, gdy ich udziały rynkowe spadają. W tym przypadku jest niemal pewne, że wszyscy producenci poszerzają sprzedaż, a – co ciekawe – mimo to nie chcą mówić o liczbach.

hulajnogi
Xiaomi MiJia 365 Pro to jeden z popularniejszych modeli w Polsce (fot. Xiaomi)

Rynek jest bardzo rozproszony, bo lista tego typu sprzętów obejmuje co najmniej kilkanaście dobrze znanych marek i kilkanaście mniej popularnych. Choć sprzedaż rośnie co najmniej w skali liniowej, to jeszcze, w liczbach bezwzględnych, jest na tyle mała, że poważne agencje analityczne nie prowadzą szczegółowych badań.

Z naszych rozmów z producentami oraz sprzedawcami detalicznymi wynika, że w tym sezonie podczas szczytowych miesięcy, czyli od maja do sierpnia, krajowy rynek wchłaniał od ok. 3,5 do nawet 5 tysięcy hulajnóg elektrycznych. Teoretycznie zatem w tym roku użytkowników znalazło ponad 20 tys. podobnych pojazdów, zaś rok temu nie więcej niż 10 tys. Nie wynika z tego, że po krajowych duktach porusza się ponad 30 tys. małych dwukołówek, bo w wielu przypadkach nie jest to sprzęt – używając eufemizmu – który może się pochwalić żywotnością wykraczającą poza jeden sezon. Dlaczego? Sporo sprzętu, najczęściej taniego (ale nie tylko), nie szczyci się ani solidną konstrukcją, ani dobrymi silnikami. Często wystarczy niewielka kolizja, by okazało się, że naprawa sprzętu nie mieści się w gwarancji lub wyniesie tak dużo, że bardziej opłaca się kupić nową maszynę. Niestety wysiłki producentów skupiają się na projektowaniu sprzętu typu must have, czyli takiego, który będzie kusił walorami estetycznymi a nie trwałością czy funkcjonalnością.

Po asfalcie, po trawie – specyfikacja hulajnóg

Kluczowe parametry elektrycznej hulajnogi to moc silnika elektrycznego oraz pojemność baterii. W obu przypadkach ważna też jest jakość tych podzespołów, ale o tej przekonujemy się zwykle dopiero po kilku miesiącach użytkowania. W przypadku silników najczęściej spotykamy konstrukcje o mocy 250 W, rzadziej są to motory większe, 350-watowe. Te pierwsze pozwalają rozpędzać pojazd do około 25 km/h. Ciekawostka – 250 W to moc wystarczająca do zasilania elektrycznego roweru, choć w ich przypadkach są też motory 500 i 750 W.

hulajnogi
Poza hulajnogami miejskimi w sprzedaży są także modele „offroad” (fot. Nanorobot)

Co do baterii, ich pojemność jest wyrażona albo w mAh lub w Wh. W pierwszym wariancie najczęściej spotykane wartości to 7800, zaś w drugim 250 lub 350. Zwykle jest to moc wystarczająca do użytkowania pojazdu przez godzinę. W tym czasie można przejechać mniej więcej 20 km. W niektórych konstrukcjach zastosowano tryb oszczędzania energii, wówczas kosztem redukcji prędkości z 25 do 16 km/h, można wydłużyć pokonywany dystans. Ten zależny jest również od wagi urządzenia, która zwykle wynosi od 10 do 12 kg, i oczywiście od wagi użytkownika.

Bardzo ważna kwestia, którą bierze się pod uwagę przy wyborze modelu, to walory trakcyjne. W przypadku większości elektrycznych hulajnóg mamy koła o średnicy 8 cali, ale już ich konstrukcja bywa różna. Koła mogą być twarde lub pompowane i amortyzowane.


Na drugiej podstronie piszemy m.in. o tym, czy na hulajnogowym interesie zarabia się…

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.