BitHarp to oszustwo?

Na stronie Polskiej Agencji Prasowej w Centrum prasowym, gdzie umieszczane są informacje nadesłane przez firmy, pojawił się artykuł przedstawiający urządzenia do obliczania kryptowalut produkcji BitHarp. Problem w tym, że firma nie istnieje, a całe przedsięwzięcie wygląda na oszustwo.

Firma BitHarp nie jest zarejestrowana w Nowej Zelandii, co można sprawdzić na stronie nowozelandzkiego Ministerstwa Gospodarki. Co więcej, adres podany na stronie przedsiębiorstwa nie istnieje – ulica Richmond St. w miejscowości Petone kończy się na numerze 150 (prywatna posesja), tymczasem twórcy strony twierdzą, że ich siedziba znajduje się pod numerem… 190. Z kolei w filmie, który promuje przedsięwzięcie biorą udział wynajęci aktorzy. Wygląda zatem, że mamy do czynienia z oszustwem. Mamy świadomość, że tekst, który można znaleźć na stronie PAP jest tzw. prasówką, ale czy doprawdy największa w Polsce agencja informacyjna powinna bezrefleksyjnie publikować takie informacje?

Wydajność energetyczna popularnych na rynku urządzeń do obliczania kryptowalut (tzw. koparek) Antminer s10Pro to około 40J/TH (40 dżuli na terahasz). Z kolei jeśli parametry, które podaje BitHarp byłyby prawdziwe, oznaczałoby to około 30-krotnie lepszą wydajność w granicach zaledwie 1J/TH. Przy obecnej technologii nie jest to możliwe do osiągnięcia. Zwłaszcza, że rzekome koparki potrafią według BitHarp obliczać zarówno bitcoiny, jak i inne kryptowaluty takie jak ethereum, litecoin i dash. To także wydaje się mało prawdopodobne. Najpopularniejsze urządzenia do obliczania kryptowalut to układy ASIC, projektowane dla jednego, konkretnego zadania. Już same te informacje powinny wzbudzić podejrzenia.

Komunikat prasowy firmy BitHarp pojawił się na stronie Polskiej Agencji Prasowej (graf. CHIP)

Rzecz jasna, aby zachęcić osoby, które poczuły krypto-gorączkę, oszuści twierdzą, że urządzenie nie wymaga konfiguracji. Nie trzeba też się znać na kryptowalutach: podłączasz i działa. Oczywiście, wcześniej trzeba wydać duże pieniądze. Lyre Miner kosztuje na stronie 5 tysięcy dolarów, z kolei za Harp Miner trzeba zapłacić 25 tysięcy dolarów. Jedyną metodą płatności są kryptowaluty, co oznacza, że osoby, które nabiorą się, nie odzyskają swoich pieniędzy ani nie zobaczą zamówionych urządzeń, bo te po prostu nie istnieją. A naiwnych nie brakuje – oszuści zarobili już co najmniej 160 tysięcy złotych.

Jedynym sposobem zapłaty za produkty BitHarp są kryptowaluty (graf. CHIP)

Kryptowaluty to w ostatnich latach rozwijająca się dziedzina, która pod względem technicznym jest trudna do zrozumienia. To wykorzystują przestępcy, którzy pod przykrywką kryptowalut tworzą piramidy finansowe jak Bitconnect czy DasCoin. Wyłudzają też pieniądze posługując się wizerunkami znanych osób i podszywając się pod istniejące na rynku media. W CHIP-ie informowaliśmy też o upadku polskiej giełdy kryptowalut BitMarket, której klienci stracili łącznie kilkadziesiąt milionów złotych. Dlatego przed każdą tego typu inwestycją warto zastanowić się, czy na pewno dobrze poznaliśmy rynek i wszystkie aspekty techniczne stojące za danym przedsięwzięciem. | CHIP

WARTO PRZECZYTAĆ:

Bitcoin Profit to oszustwo. Nie daj się nabrać na reklamy i fałszywe newsy

7
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.