Zdecentralizowane giełdy sposobem na ograniczenie kryptowalutowych oszustw

System wymiany jest piętą achillesową kryptowalut. Scentralizowane giełdy częto upadają, a klienci nie są w stanie odzyskać wpłaconych pieniędzy. Ten problem mogą jednak rozwiązać mniej popularne, ale bezpieczniejsze, bo zdecentralizowane systemy wymiany wirtualnych pieniędzy.

Zdecentralizowane giełdy stanowią jedynie 19 procent wśród serwisów zajmujących się handlem kryptowalutami i odpowiadają za mniej niż 1 proc. wszystkich transakcji. Są bowiem zdecydowanie mniej popularne. A szkoda, ponieważ jest to zdecydowanie bardziej bezpieczne narzędzie niż scentralizowane serwisy. Zdecentralizowane giełdy kryptowalut są jednak nieco trudniejsze w obsłudze, zazwyczaj mają mniej funkcji, a zatwierdzanie transakcji trwa dłużej. Te mankamenty jednak wynikają z ich późniejszego pojawienia się na rynku.

Na problem zwracają uwagę inwestorzy i osoby zajmujące się kryptowalutami. Inwestor Trace Mayer uruchomił akcję Proof of Keys, której celem jest uświadomienie użytkowników, że niemądrym pomysłem jest oddawanie – często bardzo dużych – pieniędzy w obce ręce. A tak dzieje się w przypadku giełd scentralizowanych. Hasłem corocznego wydarzenia, które ma miejsce zawsze 3 stycznia (to rocznica obliczenia pierwszego bloku bitcoina), jest „Nie twoje klucze; Nie twój bitcoin”.

Warto więc przyjrzeć się systemom zdecentralizowanym. Z pewnością odradzamy trzymanie pieniędzy bezpośrednio na giełdzie kryptowalut, ponieważ po upadku jej operatora (a zdarza się to dość często), odzyskanie pieniędzy jest bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe. Tak było w przypadku upadku amerykańskiej giełdy Bitconnect, czy polskiego BitMarketu.

Co najmniej 60 mln złotych stracili klienci polskiej giełdy kryptowalut BitMarket

Sprawę utrudnia też brak odpowiednich regulacji. Często giełdy kryptowalut upodabniają się do systemów bankowych pod względem wyglądu i funkcji. Jednak warto pamiętać, że polskie prawo nie traktuje ich w ten sam sposób i pieniądze, które trzymamy na giełdzie kryptowalut nie podlegają ochronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Dlatego kryptowaluty najlepiej trzymać w przeznaczonym do tego wirtualnym portfelu, a nie bezpośrednio na giełdzie, która w każdej chwili może upaść.

Coś się jednak zaczyna zmieniać w świecie kryptowalut. Wiele znanych giełd, takich jak Binance, OKEx czy Bithumb również uruchamia zdecentralizowane wersje swoich serwisów. Pojawiają się także nowe, takie jak uruchomiona niedawno giełda Nash. Zmiana sposobu myślenia użytkowników leży w interesie właścicieli giełd, ponieważ większa świadomość pozwoli zminimalizować skutki ataków hakerskich.

Reklama

Oczywiście, nie jest też powiedziane, że systemy wspomnianych wcześniej rozproszonych giełd nie będą podatne na ataki hakerskie. Jednak są krokiem w dobrym kierunku zarówno pod względem prywatności jak i bezpieczeństwa. Warto jednak pamiętać, że rynek kryptowalut ciągle się rozwija i jest to stosunkowo młoda technologia, przez co każdy inwestując swoje pieniądze powinien zdawać sobie sprawę z zagrożeń i ryzyka. | CHIP

OPŁACA SIĘ PRZECZYTAĆ:

Jak nie stracić na bitcoinach

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.