Wiedźmin

„Wiedźmin”: skąd w nim ciemnoskóre elfy i dlaczego Jaskier nie nosi kapelusika?

Lauren Schmidt Hissrich, showrunnerka netflixowego "Wiedźmina", wzięła udział w sesji pytań i odpowiedzi jakie zorganizował serwis społecznościowy Reddit. Użytkownicy pytali m.in. o datę startu kolejnego sezonu, dobór aktorów, a także o to, dlaczego Jaskier nie ma swojego słynnego kapelusza z piórkiem.

Andrzej Sapkowski jest obecnie najpopularniejszym autorem w rankingu Amazona, „Wiedźmin” najpopularniejszym serialem Netflixa, a Lauren S. Hissrich niezwykle odważną producentką serialu telewizyjnego (tak można bowiem opisać to, czym zajmuje się showrunner), wzięła bowiem udział w tzw. sesji AMA (ask me anything), odpowiadając na pytania użytkowników serwisu Reddit. Jak wiadomo internauci potrafią być bezlitośni, ale tym razem obyło się chyba bez ofiar, Hissrich obiecała bowiem, że postara się odpowiedzieć na wszystkie, które pojawiły się w dyskusji.

Dlaczego Jaskier nie nosi śliwkowego kapelusika z piórkiem czapli?

Lauren Schmidt Hissrich zdradziła, że początkowo Jaskier miał nosić nakrycie głowy, jednak Joey Batey wyglądał w nim tak komicznie, że osoby odpowiedzialne za produkcję zaczęły się śmiać, więc ostatecznie zrezygnowano z tego elementu garderoby. Choć niewykluczone, że w kolejnych sezonach jednak zobaczymy towarzysza Geralta w jakimś gustownym kapelutku z piórkiem. Hissrich ujawniła, że w kolejnym sezonie twórcy serialu będą starali się pokazać upływ czasu. Bardzo zatem możliwe, że Jaskier, w kolejnych sezonach będzie miał także zarost, co doda mu lat.

Kolejny „Wiedźmin” dopiero w 2021 roku

Twórcy serialu nie znają jeszcze dokładnej daty premiery drugiego sezonu „Wiedźmina”. Wiadomo jednak, że pojawi się on na Netflixie najwcześniej w 2021 roku. Lauren Hissrich stwierdziła, że nie ma potrzeby przyspieszać prac nad produkcją, bo to mogłoby zaszkodzić serialowi. Z serii pytań i odpowiedzi na Reddicie dowiedzieliśmy się też dlaczego pierwszy sezon miał jedynie 8 odcinków. Powodem jest rzecz jasna ograniczony budżet. Rozciągnięcie sezonu na 10 i więcej epizodów oznaczałoby mniej pieniędzy na poszczególne odcinki, a to z pewnością odbiłoby się na jakości całego dzieła.

Rolą Tomasza Bagińskiego było m.in. konsultowanie wyglądu bohaterów i potworów (fot. Netflix)

„Wiedźmin” jest za mało słowiański

Hissrich odniosła się także do wrażeń widzów, którzy uważają, że „Wiedźmin” jest za mało… słowiański. Showrunnerka zapewniła, że przy serialu pracuje kilku polskich producentów, w tym Tomasz Bagiński, który jest zaangażowany na wielu etapach pracy twórczej nad serialem (konsultuje m.in. to jak mają wyglądać potwory). Hissrich wyraziła ubolewanie, że część widzów tego na ekranie nie zauważyła i zapewniła, że w kolejnych sezonach zespół będzie starał się poprawić ten element. Podobnie jak pokazanie moralnej neutralności Geralta. Możemy się zatem spodziewać scen, w których Rzeźnik z Blaviken będzie popełniał również błędy.

Driady i elfy w „Wiedźminie” Netflixa, podobnie jak ludzie, mają różne odcienie skóry (fot. Netflix)

W „Wiedźminie” Netflixa elfy i driady podobnie jak ludzie, różnią się odcieniem skóry, co wywołało kontrowersje. Ta kwestia miała być szeroko dyskutowana przez scenarzystów i producentów podczas prac nad serialem. Pytano także o zdanie Andrzeja Sapkowskiego, który powiedział, że w książkach celowo bardzo rzadko wspomina o kolorze skóry bohaterów opowiadań i powieści. Ten zabieg sprawia, że czytelnik uruchamia swoją wyobraźnię i zazwyczaj przypisuje postaciom własne cechy. Z tego powodu, w założeniu, większość bohaterów ma ten sam kolor skóry, co sprawia, że większy nacisk w książkach autor kładzie na poszczególne rasy. Tego z oczywistych powodów nie można było powtórzyć na ekranie, a ponieważ serial jest skierowany do odbiorców na całym świecie, dlatego w serialu występują również czarnoskóre elfy i driady.

Reklama

Kolejny sezon będzie bardziej linearny

Wielu widzów zwracało uwagę na dość dziwny sposób pokazywania fabuły w pilotażowym sezonie „Wiedźmina”. Mamy tam do czynienia tak naprawdę z trzema historiami, przybliżającymi postacie Geralta, Yennefer i Ciri. Problem w tym, że te wątki nie dzieją się jednocześnie, a na ekranie nie wyróżnia ich żaden zabieg operatorski, co może budzić u widza konsternację. Fani „Wiedźmina” stworzyli nawet infografikę, przedstawiającą chronologię zdarzeń.

Jak mówi Lauren Hissrich był to zabieg jednorazowy. A w ostatnich odcinkach wątki się zbiegają i będą punktem wyjścia do kolejnych opowieści o świecie stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego. Nie pozostaje zatem nam nic innego jak uzbroić się w cierpliwość czekając na drugi sezon „Wiedźmina”. | CHIP

1
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.