Test Huawei Mate 40 Pro – tak samo dobry jak pół roku temu?

Huawei Mate 40 Pro miał swoją premierę jesienią ubiegłego roku. Opinie zbierał bardzo dobre i gdyby nie brak usług Google to błyszczałby na tle innych smartfonów w podobnej cenie. Jak wygląda to teraz, po pół roku od premiery? Jak kształtuje się jego aktualna cena i możliwości na tle najnowszych flagowców? Czy teraz warto go kupić? Sprawdźmy to!

Specyfikacja Huawei Mate 40 Pro

  • Wymiary i waga: 162.9 x 75.5 x 9.1mm, 212 gramów
  • Ekran: OLED o przekątnej 6,76 cala, 1344 x 2772, HDR 10, 90 Hz
  • Procesor: Kirin 9000 5G (max. 3,13 GHz)
  • Grafika: Mali-G78 MP24
  • Pamięć: 8 GB RAM, 256 GB pamięci wewnętrznej, gniazdo kart NM
  • Aparat główny: podstawowy – Leica 50 Mpix (F/1.9, 23mm, 1/1.28″, 1.22µm, laserowy autofocus), szerokokątny 20 Mpix (F/1.8, 18mm), peryskopowy teleobiektyw 12 Mpix (F/3.4, 125mm, optyczna stabilizacja obrazu, 5-krotny zoom optyczny)
  • Przedni aparat: 13 Mpix (F/2.4, 18mm), czujnik ToF 3D
  • Łączność: Dual-SIM, 5G, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2, USB-C 3.1
  • Dodatkowe udogodnienia: głośniki stereo, norma IP68, czytnik linii papilarnych w ekranie (optyczny)
  • Bateria: 4400 mAh
  • Ładowanie: przewodowe – 66 W, bezprzewodowe – 50 W, zwrotne – 5 W
  • Zestaw sprzedażowy: smartfon, ładowarka 66 W, igła, dokumentacja, silikonowe etui, przejściówka miniJack – USB C
  • System: aktualnie Android 10 z EMUI 11, usług Google nadal brak
  • Dostępne kolory: Srebrny, czarny
  • Aktualna cena: 5399 zł

Jak wygląda aktualna cena i dostępność na polskim rynku?

Test Huawei Mate 40 Pro

Smartfon debiutował na jesieni w cenie 5399 zł za wariant 8/256 GB, która już wtedy była negatywnym zaskoczeniem, bowiem poprzednik, Huawei Mate 30 Pro kosztował w dniu premiery 4299 zł. Niestety, dziś doznajemy kolejnego negatywnego zaskoczenia, bowiem cena przez pół roku nie spadla nawet o złotówkę i nadal wynosi 5399 zł. I to we wszystkich sklepach internetowych które widnieją na Ceneo.pl! Przyznam, że w obliczu braku usług Google i premier flagowców konkurencji, tego się nie spodziewałem…

Na szczęście smartfon możemy nabyć w ofertach abonamentowych. Taką możliwość oferują sieci Play i Plus. Na portalach aukcyjnych najniższa cena jaką udało mi się znaleźć za nowy egzemplarz to 2850 zł. Jak widać rynek szybko weryfikuje cenę 5399 zł. Zwłaszcza, jeśli smartfon nie ma usług Google, ani nawet… Androida 11… O tym jednak później.

Test Huawei Mate 40 Pro – jakość wykonania nadal pierwszorzędna!

Smartfon został wykonany z metalowego korpusu i zaoblonego szkła z przodu i z tyłu urządzenia. W dodatku tylna część szkła została zadymiona, dzięki czemu odciski palców są bardzo mało widoczne. Brawo! Niestety, producent nie podaje od jakiego producenta jest to szkło. Z tego co widzę na stronie firmy Corning, raczej nie jest to Gorilla Glass…

Telefon jest bardzo dobrze spasowany, stylowy i po wzięciu go w dłoń od razu czuje się obcowanie z produktem premium. Moduł aparatu głównego, podobnie jak w poprzedniku został wpisany w okrąg. Dodatkowo obudowa spełnia normę IP68, dlatego bez problemu możemy zanurzyć ją w basenie.

Jeśli chodzi o rozlokowanie portów i przycisków, to w dolnej części ramki znajdziemy głośnik, tackę na karty oraz port USB C, natomiast u góry – drugi głośnik i port podczerwieni. Po prawej stronie umieszczono fizyczne przyciski regulacji głośności (których tak brakowało w poprzedniku) oraz przycisk włączania urządzenia.

Czy 90 Hz odświeżanie ekranu wystarczy w 2021?

Tak, ale nie w smartfonie za 5399 zł! Nie zrozumcie mnie źle – 90 Hz odświeżanie zapewnia bardzo dobrą płynność obrazu, ALE płacąc oficjalnie nadal 5399 zł można byłoby liczyć już na te 120 Hz.

Sam ekran to zaoblona na krawędziach matryca OLED o przekątnej 6,76 cala, rozdzielczości 1344 x 2772 i wsparciu dla HDR 10 oraz 90 Hz odświeżania. Bardzo dobre wrażenie robią bardzo cienkie ramki, zwłaszcza po bokach. Również obawy o mimowolne aktywowanie ekranu na krawędziach podczas trzymania urządzenia w dłoni okazały się bezpodstawne. Niestety, dobre wrażenie psuje dziura na przednie aparaty. Jakość obrazu sama w sobie jest jednak perfekcyjna – zarówno pod kątem barw, kontrastu, jak i jasności maksymalnej, która bez problemu daje radę w wiosennym, ostrym słońcu. W ustawieniach możemy oczywiście włączyć tryb ciemny dla menu, wyregulować barwy oraz zmieniać częstotliwość odświeżania ekranu. Można też zamaskować wcięcie w ekranie, ale wtedy górna część ramki oczywiście bardzo się powiększa.

Test Huawei Mate 40 Pro – wydajność godna flagowca A.D. 2020, ale…

…ale aktualnie możemy kupić dużo tańsze smartfony ze Snapdragonem 888, które zapewnią porównywalne wyniki w benchmarkach. Wystarczy wspomnieć tu Xiaomi Mi 11 czy testowanego przez nas niedawno Asusa Zenfone 8 Flip, które możemy nabyć w cenie wyraźnie poniżej 4000 zł… No chyba że kupimy Mate 40 Pro na OLX za wspomniane wcześniej 2850 zł. Wtedy konkurencji nie ma.

  • Antutu Benchmark 9.0.7 – 785 673 pkt
  • 3D Mark (test Sling Shot Extreme) – Maxed out! (OpenGL ES 3.1)
  • 3D Mark (test Sling Shot) – Maxed out!
  • 3D Mark Wild Life – 6487 pkt
  • 3D Mark Wild Life Extreme – 1986 pkt

W codziennym użytkowaniu smartfon sprawdza się rewelacyjnie. Żadna gra nie będzie mu straszna, pod warunkiem, że nie wymaga do działania usług Google… A te wymaga np. popularne Monopoly.

Z 256 GB pamięci wewnętrznej do Naszej dyspozycji pozostaje ok. 215 GB. Można ją rozbudować przy pomocy kart pamięci. Niestety, tradycyjnie już w przypadku Huaweia, nie microSD, a NanoMemory…

Android 10 z MIUI 11 still alive…

Huawei Mate 40 Pro nadal nie doczekał się aktualizacji do Androida 11. Nadal obowiązującą wersją jest Android 10 z EMUI 11. Oczywiście nadal nie możemy liczyć na jakiekolwiek usługi od Google. Co to oznacza wie już chyba każdy kto śledzi rynek smartfonów od co najmniej półtora roku. Jeśli komuś to nie przeszkadza, to super, ale jeśli ktoś koniecznie musi mieć Mapy Google, aplikacje YouTube, Dysk Google itd., to niestety musi poszukać gdzie indziej. Oczywiście sklep z aplikacjami od Huawei – AppGallery stale się rozrasta, ale do poziomu sklepu Google Play jeszcze daleka droga. Na plus – coraz więcej aplikacji bankowych w AppGallery. Jak w przypadku każdego nowego smartfona Huawei, można też skorzystać z aplikacji Phone Clone, przenosząc wszystkie aplikacje z innego telefonu.

System oczywiście działa płynnie i stabilnie, a nakładka jest całkiem funkcjonalna. Ciężko byłoby oczekiwać czego innego po telefonie za 5399 zł.

Test Huawei Mate 40 Pro – zabezpieczenia

Nie chcę wdawać się w żadne dyskusje o tym czy chińskie firmy szpiegują użytkowników, czy też nie. O tym na przestrzeni wielu wielu miesięcy słyszeliśmy aż za nadto, czego skutkiem są zresztą sankcje nałożone na Huawei, a w konsekwencji brak usług Google w najnowszych smartfonach. Dlatego informuję – do naszej dyspozycji oddano zabezpieczenie kodem, symbolem, odciskiem palca, twarzą lub urządzeniem Bluetooth.

Czytnik linii papilarnych został umieszczony pod ekranem. Jest on szybki i celny, a dodatkowo cały czas aktywny – brawo. Z kolei odblokowanie za pomocą twarzy stoi na równie wysokim poziomie. Musi być naprawdę ciemno, żeby nie zadziałało. Smartfon nie dał się oszukać na zdjęcie mojej twarzy i w dodatku nie odblokuje telefonu przy zamkniętych oczach. Niemniej w tej kwestii chyba nie mogło być inaczej.

Jak grają głośniki stereo?

Przeciętnie, jak na cenę urządzenia. Spodziewałem się więcej. Tymczasem dźwięk jest poprawny, ale z odtwarzany z lekkim echem, a na najwyższym poziomie głośności ulega on spłaszczeniu.

Lepiej jest po podłączeniu słuchawek pod port USB C. Nie ma wtedy pogłosu, a poza tym można skorzystać z korektora dźwięku Huawei Histen. Lepiej, nie znaczy jednak, że jest cudownie. Jest po prostu dobrze.

Tak jak pisałem już wcześniej, bardzo na plus są fizyczne klawisze regulacji głośności, których tak mi brakowało w Mate 30 Pro.

Test Huawei Mate 40 Pro – łączność, nawigacja i 5G

Smartfon występuje w wersjach Single-SIM i Dual-SIM, z tym że w Polsce dostępna jest głównie ta druga wersja. Oczywiście z obsługą 5G i LTE nie było najmniejszego problemu i to we wszystkich sieciach. Przynajmniej w Warszawie i okolicach. Poza tym na pokładzie znajdziemy Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2, port USB C 3.1 oraz port podczerwieni, dzięki czemu telefon może nam służyć jako pilot np. do telewizora. Wszystko działało bez zarzutu. Nie mam do czego się przyczepić.

W kwestiach nawigacyjnych również nie mam do czego się przyczepić – jest GPS, Glonass, Beidou, Galileo i QZSS. Dostajemy też kompas. Nie odnotowałem najmniejszych problemów ze zlokalizowaniem swojej pozycji ani podczas jazdy samochodem, ani rowerem.

Czy Huawei Mate 40 Pro nadal jest królem fotografii mobilnej?

Jedna z najbardziej promowanych zalet Mate 40 Pro był świetny moduł fotograficzny. Świetny, ale wcale nie lepszy od tego który był w Huawei P40 Pro. Składa się on z trzech aparatów:

  • Podstawowy – Leica 50 Mpix (F/1.9, 23mm, 1/1.28″, 1.22µm, laserowy autofocus)
  • Szerokokątny – 20 Mpix (F/1.8, 18mm)
  • Teleobiektyw – 12 Mpix (F/3.4, 125mm, OiS, 50-krotny zoom optyczny)

Za dnia jakość zdjęć z aparatu głównego jest bardzo dobra. Barwy nie są przekłamane, rozpiętość tonalna świetna, a ilość szczegółów – wysoka, choć szczerze mówiąc myślałem, że będzie jeszcze większa. Obiektyw szerokokątny spisuje się za to rewelacyjnie. Zdjęcia nim wykonane mają tylko nieznacznie mniejsza ilość szczegółów niż te wykonane aparatem głównym, a to spore osiągnięcie. Ponadto możemy liczyć na 5-krotny zoom optyczny z dedykowanego teleobiektywu. Do ich jakości w czasie dnia nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

Po zmroku zdjęcia nie wychodzą już tak dobrze. W sztucznym świetle często są zażółcone, a te wykonane teleobiektywem wyglądają, jakby to było powiększenie cyfrowe, a nie optyczne… Sytuacje ratuje tu tryb nocny, ale nawet wtedy barwy nie są w 100% naturalne. Na szczęście wzrasta wtedy liczba detali i ostrość ujęć.

Przy okazji zdjęć nocnych warto wspomnieć o możliwości zrobienia bardzo ładnych zdjęć księżyca, co od czasu P30 Pro jest wizytówką flagowców Huawei.

Jeśli chodzi o zdjęcia makro, to Huawei Mate 40 Pro nawet nie zbliża się do Xiaomi Mi 11 w tym zakresie. W dodatku z niewiadomych dla mnie powodów sam niejednokrotnie zmienia obiektyw w trakcie łapania ostrości. To denerwujące, ale może to wina tylko mojego egzemplarza. Niemniej, po chwili „walki” udaje się zrobić tym aparatem przyzwoite zdjęcia makro.

Przedni aparat do selfie to 13 Mpix matryca (F/2.4, 18mm) wsparta czujnikiem ToF 3D  . Jakość zdjęć? Bardzo dobra. Poprawny balans bieli, naturalne barwy i ogrom szczegółów. Brawo!

Reasumując – jakość zdjęć z reguły jest bardzo dobra, ale aktualnie są smartfony, oferujące lepszą jakość i więcej możliwości (np. telemakro).

Co do filmów, to aparatem możemy kręcić filmy maksymalnie w 4K przy 60 kl/s. Niby spoko, ale konkurencja ma już coraz częściej możliwość nagrywania w 8K. Np. Xiaomi Mi 11 lub 11 Pro. Link do Naszego testu znajdziecie poniżej ? Jakość filmów jest jednak bardzo dobra – nagrania są szczegółowe i bardzo dobrze stabilizowane. Zdecydowanej większości użytkowników więcej do szczęścia w tym zakresie nie będzie potrzebne. No bo kto teraz ma w domu telewizor lub monitor 8K?

https://www.chip.pl/2021/05/test-xiaomi-mi-11-ultra-recenzja-specyfikacja/

Bateria i bardzo szybkie ładowanie

Smartfon został wyposażony w baterię o pojemności 4400 mAh, także nie spodziewałem się wybitnych czasów pracy na jednym ładowaniu. Faktycznie, szału nie ma, ale tragedii też nie. Telefon wytrzymywał średnio półtorej dnia pracy w cyklu mieszanym, lub pełen dzień intensywnej pracy.

Jeśli chodzi o ładowanie przewodowe to zarówno smartfon jak i ładowarka z zestawu obsługują technologię SuperCharge 66 W. Czyni to ładowanie jednym z najszybszych na rynku. W pół godziny naładujemy smartfon do ok. 85%, natomiast do pełna w niespełna 44 minuty. Świetny wynik!

Poza ładowaniem przewodowym możemy liczyć również na szybkie ładowanie bezprzewodowe 50 W oraz 5 W ładowanie zwrotne.

Podsumowanie – czy warto jeszcze kupić Huawei Mate 40 Pro?

To zależy od ceny. Za 5399 zł, czyli obowiązującej aktualnie w sklepach – moim zdaniem nie warto. To cały czas diabelnie wydajne urządzenie i po prostu świetny smartfon, ale w 2021 roku pojawiła się mu silna i wyraźnie tańsza konkurencja w postaci np. Xiaomi Mi 11. Dlatego zakup Huawei Mate 40 Pro mogę polecić, ale pod warunkiem, że uda się Wam go dostać w korzystnej cenie i nie przeszkadza wam brak usług Google. Korzystnej, czyli maksymalnie za 4000 zł. Na szczęście na portalach aukcyjnych nie powinno być z tym problemu.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News