Bombowce B-1B znikają ze służby amerykańskich Sił Powietrznych. Pierwsze cięcia zakończone

Bombowce B-1B Lancer weszły do służby w lotnictwie USA w latach 80. ubiegłego wieku, pełniąc funkcję tymczasowych bombowców strategicznych specjalnie z myślą o penetracji terytorium byłego związku radzieckiego. W wyniku zmian na świecie przerobiono go z czasem na znacznie bardziej wszechstronny pojazd latający. Lata jednak mijają, a bombowce B-1B nieubłaganie się starzeją, co oznacza jedno – cięcia.
Bombowce B-1B, Bombowce B-1B, Bombowce B-1B Lancer,
Bombowce B-1B, Bombowce B-1B, Bombowce B-1B Lancer,

Przez znaczącą zmianę roli w przeszłości, bombowce B-1B Lancer były tak eksploatowane, że teraz, przed zastąpieniem ich flotą B-21 Raider, Siły Powietrzne muszą ograniczyć ich wykorzystywanie

Wiele się zmieniło od zakończenia zimnej wojny. B-1B Lancer zostały przede wszystkim pozbawione zdolności do wystrzeliwania broni jądrowej, więc dziś są konwencjonalnymi bombowcami uderzeniowymi dalekiego zasięgu. Na służbie spisały się świetnie podczas wojny w Afganistanie, pełniąc rolę samolotów bliskiego powietrznego. Jednak czas mija nieubłaganie i teraz Siły Powietrzne liczą się tym, że aby utrzymać je w locie do połowy lat 30. XX wieku, będą zmuszone uniemożliwić im długi lot na niskich pułapach.

Czytaj też: Ile bombowców B-21 Raider właśnie powstaje? Mamy nowe informacje

Takie wysiłki nie są wystarczające i dlatego w lutym bieżącego roku, pierwszy z 17 planowanych do wycofania bombowców B-1B trafił na cmentarzysko. Dziś ten sam los spotkał pozostałą szesnastkę, co finalnie sprowadziło liczebność floty z 62 do 45 bombowców. To jednak nie koniec prac dla Sił Powietrznych, bo te muszą teraz przeprowadzić badania na temat ulepszeń, jakie należy wprowadzić w pozostałych egzemplarzach, aby zapewnić im dłuższy żywot. Cztery z wycofanych B-1B będą jednak ciągle w rezerwie i będą mogły zostać przywrócone do stanu operacyjności, pełniąc poboczne funkcje.

Czytaj też: Powstaje rosyjski układ napędowy AIP. Napędzi bezzałogowy okręt podwodny Sarma

Części zamienne uzyskane z wycofanych, wymagających najwięcej napraw (szacowano je na koszty od 10 do 30 mln dolarów), bombowców ewidentnie się do tego przydadzą. Dodatkowo teraz, kiedy liczba B-1B Lancer znacząco spadła, konserwatorzy będą mogli poświęcić więcej czasu i uwagi każdemu pozostałemu bombowcowi. Obniży to zarówno ryzyko awarii, zwiększy ogólną operacyjność i przede wszystkim pozwoli zaoszczędzić na ich utrzymaniu. Finalnie los B-1B jest przesądzony – całą flotę zastąpią nowe B-21 Raider firmy Northrop Grumman (via Military Times).

Czytaj też: HMS Venturer powstaje. To pierwsza brytyjska fregata Typu 31

Czterdzieści pięć ze stu B-1B jest nadal w użyciu i znajduje się w bazie sił powietrznych Ellsworth w Południowej Dakocie i Dyess w Teksasie. Siły Powietrzne USA wycofały na emeryturę prawie trzy tuziny egzemplarzy na początku 2000 roku i straciły kilka innych w wypadkach. Zresztą nie miały one dobrej passy, bo w przeszłości dręczyło je ryzyko pożarów na pokładzie, nieprawidłowe działanie systemów katapultowych czy nawet problem ze zbiornikami paliwa, który uziemił całą flotę na początku bieżącego roku.

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.