Za Neptunem krąży obiekt wielkości Marsa? Symulacje wskazują na istnienie czegoś więcej, niż dziewiąta planeta

Na łamach Annual Review of Astronomy and Astrophysics ukazała się publikacja poświęcona tajemniczemu obiektowi, który miałby się czaić w tzw. trzecim regionie Układu Słonecznego.

O czym w ogóle mowa? Astronomowie proponują podział planet krążących wokół Słońca na trzy grupy. Ziemia, wraz z Merkurym, Wenus i Marsem, zalicza się do pierwszej z nich. Są to oczywiście planety skaliste. W skład zewnętrznego Układu Słonecznego wchodzą natomiast gazowe olbrzymy, czyli Jowisz, Saturn, Uran oraz Neptun. Wszystko, co krąży poza orbitą Neptuna, miałoby należeć do trzeciej grupy.

Czytaj też: Sześć lat badań i namierzyliśmy 461 nowych obiektów transneptunowych, a Planety Dziewiątej ani śladu.

Naukowcy od lat teoretyzują istnienie słynnej dziewiątej planety, która miałaby orbitować w ogromnej odległości od naszej gwiazdy. W tym trzecim regionie naszego układu znajdują się lodowe obiekty, takie jak planeta karłowata Pluton czy nawet mniejsze od niej komety. Symulacje komputerowe sugerują jednak, że jest mało prawdopodobnym, by za Neptunem istniały wyłącznie niewielkie ciała niebieskie. Wystarczy wspomnieć, iż najmniejsza planeta Układu Słonecznego, czyli Merkury, ma około dwukrotnie większą średnicę od Plutona.

Kathryn Volk z University of Arizona i Brett Gladman z University of British Columbia, korzystając ze wspomnianych symulacji, doszli do wniosku, że zewnętrzny Układ Słoneczny zawierał w przeszłości co najmniej jeszcze jedną skalistą planetę przypominającą rozmiarami Marsa bądź Ziemię. Obiekt ten z czasem trafił poza granice tego zewnętrznego układu, co miałoby wynikać z oddziaływań grawitacyjnych ze strony gazowych olbrzymów.

Naukowcy podkreślają, że dziewiąta planeta oraz symulowany przez nich obiekt to dwa różne ciała

Oczywiście niewiadomą kwestią pozostaje fakt, czy taka planeta przetrwała starcie z grawitacją Jowisza i innych gigantów. A jeśli tak, to co dokładnie się z nią stało? Jeśli trafiła na obrzeża Układu Słonecznego, to jej obserwacja będzie niezwykle trudna, między innymi ze względu na ogromną odległość od Ziemi i niską jasność. W przypadku mniej więcej połowy symulacji okazywało się, iż taki skalisty obiekt wielkości Marsa powinien zostać wystrzelony w przestrzeń międzygwiezdną, a więc poza obręb oddziaływania Słońca.

Czytaj też: Powstaje nuklearny reaktor Rolls-Royce do kopania na Księżycu i Marsie

Nadal pozostaje jednak druga możliwość: rzeczona planeta trafiła w obręb Pasa Kuipera, gdzie krążą lodowe ciała. Naukowcy podkreślają jednocześnie, iż opisywany przez nich obiekt to nie to samo, co hipotetyczna dziewiąta planeta. Ta miałaby być jeszcze większa i orbitować wokół Słońca w znacznie większej odległości. Obie mają natomiast co najmniej jedną wspólną cechę: jak na razie nie udało się ich zaobserwować.