"Niszczyciel lotniskowców", bombowca H-6 Chin, H-6N

„Niszczyciel lotniskowców”, czyli wyjątkowe możliwości, równie wyjątkowego chińskiego bombowca H-6

Chiny na poważnie podeszły do rozwoju swoich lotniskowców, których potęgę dopiero budują. To państwo ewidentnie widzi w nich potencjał i zdecydowanie odczuwa zagrożenie związane z wrogimi lotniskowcami, co widać w przypadku bombowca H-6, a dokładniej mówiąc, jego broni. Ten „niszczyciel lotniskowców”, to nic innego, jak wyjątkowy pocisk, którego próżno szukać na wyposażeniu wojsk innych państw.

Chiny rozwijają swoje hipersoniczne pociski. Tym razem w światło reflektorów wpadł „niszczyciel lotniskowców”, czyli wystrzeliwany z powietrza przykład ASBM

Zacznijmy może od samego początku, czyli chińskiego bombowca H-6, którego historia sięga lat 50. ubiegłego wieku. Mowa dokładnie o specjalnej wersji Xian H-6N/H-6X1, która trafiła na służbę chińskiego lotnictwa w 2019 roku i jest jedną z wielu na bazie projektów Tu-16 byłego Związku Radzieckiego. Siły Powietrzne Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej robią z H-6 przede wszystkim ciężkie bombowce, które z pozoru mogą wydawać się przestarzałe, ale w praktyce ich najnowsze warianty spełniają światowe standardy zaawansowania. Większość z nich ma na karku nie więcej niż dwie dekady.

Czytaj też: Padł rekord zasięgu PrSM, czyli pocisku dalekiego zasięgu precyzyjnego rażenia

Naval News

Sam w sobie H-6N jest zresztą unikalny, nie tylko przez swoją przeszłość, ale też możliwości. Zaprojektowano go bowiem specjalnie po to, aby był w stanie latać z potężnym pociskiem zamontowanym tuż pod kadłubem. Oczywiście nie tylko z jednym konkretnym, ale nas interesuje właśnie przedstawiciel grupy ASBM. To skrót od Anti-Ship Ballistic Missile, co można przetłumaczyć na przeciwokrętowe pociski balistyczne.

Czytaj też: Gdzie powstanie jądrowy mikroreaktor Sił Powietrznych USA? Ten może odmienić wojskowość na całym świecie

Nie bez powodu ten właśnie pocisk jest uznawany za najważniejszy, jeśli idzie o chińskie H-6. Zwłaszcza na tle potęgi marynarki USA, Wielkiej Brytanii, Japonii czy Francji, których lotniskowce są potężnymi mobilnymi platformami, mogącymi znacząco przyspieszyć podbijanie atakowanego kraju, zapewniając ciągłość ataków z powietrza… ale ze strony morza. Na ich pokładzie swoje miejsce może znaleźć nawet ponad setka myśliwców, co mówi samo za siebie.

Zniszczenie lotniskowca jest więc arcyważne, bo niszcząc jeden tylko okręt, można doprowadzić do znaczącego załamania potencjału atakującego. Nie jest to rzecz jasna łatwe, o co dba rozległa i zaawansowana eskorta, przysługująca każdemu lotniskowcowi, która jednak może zawieść i nie wypełnić swojej misji. Wystarczy do tego jedno celne trafienie tytułowym pociskiem, określanym wspomnianym już mianem „niszczyciela lotniskowców”. Nie bez powodu.

Czytaj też: Najnowszy okręt typu Borei wystrzelił niszczycielski pocisk balistyczny Buława

Ten nienazwany oficjalnie pocisk (via Naval News), który doczekał się tylko numeru kodowego „CH-AS-X-13”, składa się z rakiety nośnej o długości około 9 metrów mającej zapewnić mu możliwości charakterystyczne dla pocisków hipersonicznych. Mowa zarówno o prędkości, ogromnej sile kinetycznej, jak i najważniejszym, czyli manewrowości, która utrudni prace systemom obronnym pozwalając na zmianę kursu i naprowadzanie na ruchomy cel.