Przeszłość Intela nie podoba się obecnemu CEO, Przeszłość Intela

Przeszłość Intela nie podoba się obecnemu CEO. Winę zarzuca swoim poprzednikom

Wygląda na to, że nie tylko w polityce posłuchamy obwiniania swoich poprzedników. Obecny CEO Intela, Pat Gelsinger, już nie raz zasłynął z tego, że nie trzyma języka za zębami. Potwierdził to zresztą niedawno w rozmowie z CRN, zapowiadając rychły koniec dobrej passy AMD. Dziś z kolei miał wiele do powiedzenia na temat swoich poprzedników, ujawniając kolejny fragment tego, jak ma wyglądać przeszłość Intela.

Dlaczego Intel tak podupadł? Winni są ponoć wcześniejsi CEO, przez których przeszłość Intela wygląda tak, jak wygląda

Tym razem Pat Gelsinger udzielił wywiadu dla Axios, w którym poważnie rozbrzmiewa zwłaszcza jedno zdanie, dotyczące poprzednich dyrektorów generalnych Intela. Między słowami Gelsinger zarzucił im niekompetencję i kierowanie firmy na złe tory, wskazując, że ich największy problem sprowadzał się do wykształcenia. Żaden z nich nie był bowiem inżynierem i to sprawiło, że nie mogli efektywny sposób zarządzać firmą, której przyszłość zależy przecież od tego, co wymyślą jej wyspecjalizowani w układach logicznych inżynierowie.

Czytaj też: Huawei to nadal wróg w Ustawie o KSC. Nie wszystkie kraje boją się chińskiej firmy

60-letni Pat Gelsinger inżynierem oczywiście jest i z firmą Intel jest związany od przynajmniej 1979 roku, kiedy to w wieku 18 lat rozpoczął w niej pracę w sektorze kontroli jakości. Następnie dokształcił się w elektrotechnice, aby w 1985 roku dorobić się tytułu magistra w dziedzinie elektrotechniki oraz informatyki na Stanford University. Innymi słowy, dzięki swojej przeszłości Gelsinger doskonale zna podstawy, które pozwalają mu teraz efektywnie i w realistyczny sposób zarządzać Intelem.

Czytaj też: [Aktualizacja] Zbiór informacji o Intel Core 12. generacji. Znamy najważniejsze daty!

Ma jednak wiele do nadrobienia, bo funkcji CEO firmy Intel nie piastował żaden inżynier aż od 2005 roku, co wedle słów obecnego dyrektora generalnego – było druzgocące. Pierwszy cel? Odbudować wiarygodność firmy zarówno pod kątem wydajności, jak i samych możliwości operacyjnych. Jak wspomniano w wywiadzie, pozycja Intela musi wrócić do tego poziomu, że jeśli „klient powie, że potrzebuje miliona układów do poniedziałku, te będą już u niego w niedzielę wieczorem”.

nowe SoC Apple M1, M1 Pro, M1 Max

Czytaj też: [Aktualizacja] 120 Hz, 108 Mpix i szybkie ładowanie, czyli wszystko o serii Redmi Note 11

Gelsinger chce nawet odzyskać swoich dawnych klientów pokroju Apple, ale do tego potrzebuje SoC, który zaoferuje tak wiele, że Apple będzie mogło o nim tylko marzyć. Nie będzie to łatwe. Ba, może być już niemożliwe, jeśli Intel nie wpadnie na pomysł na to, jak swoją technologią kompletnie rewolucjonizować segment CPU i GPU. Ledwie co ujawnione nowe SoC Apple M1 na bazie architektury ARM, wydają się to potwierdzać z nawiązką, oferując świetną energooszczędność i wydajność.