Koniec z lampkami. Czytanie książek ułatwią Wam świecące rośliny

W kategorii „intrygujące pomysły” ten zakładający zastąpienie lamp przy pomocy świecących roślin mógłby znaleźć się naprawdę wysoko. Jest to jednak faktyczne rozwiązanie proponowane przez naukowców z MIT.

Tamtejsi badacze już w grudniu 2017 roku wykonali pierwsze kroki w tym kierunku. Niemal 4 lata temu ogłosili bowiem, że udało im się znaleźć sposób na tworzenie roślin emitujących światło. Kluczową rolę w tym procesie odegrały nanocząsteczki umieszczane w liściach rośliny znanej jako rukiew wodna.

Czytaj też: Wieczne życie urządzeń bez baterii. System BFree może uwolnić świat od części zużytej elektroniki

Dzięki temu liście te emitowały przez 4 godziny światło o niskiej jasności. Sam fakt, że jest ono słabe nie był rzecz jasna najważniejszy. Liczyło się to, iż naukowcy mieli podstawy do dalszego rozwoju projektu, a pomysł zastępowania konwencjonalnych źródeł światła przy pomocy roślin zaczął się wydawać odrobinę mniej absurdalny.

Gdybym wtedy wyśmiał przedstawioną wyżej ideę, to teraz musiałbym uderzyć się w pierś i przyznać autorom pomysłu rację. Przedstawiciele Massachusetts Institute of Technology usprawnili swoje rośliny do tego stopnia, że mogą być ładowane przy pomocy diody LED. 10-sekundowe ładowanie zapewnia możliwość kilkuminutowego świecenia, w czasie którego jasność jest aż 10-krotnie wyższa niż pierwotnie. Ważny jest też fakt, że ładowanie może być wielokrotnie powtarzane.

Świecące rośliny mogłyby stanowić alternatywę dla wewnętrznych i zewnętrznych lamp

Zasada działania jest stosunkowo prosta. Nanocząsteczki umieszczone w liściach rukwi wodnej posiadają zdolność do absorbowania światła, które jest następnie stopniowo emitowane. Poza tym, naukowcy zaimplementowali roślinie enzym zwany lucyferazą, naturalnie występujący u świetlików z gatunku Photinus pyralis.

Czytaj też: Jak przebiegała ewolucja roślin? Skamieniałe zarodniki podważają dotychczasowe ustalenia

W celu wydłużenia czasu świecenia, członkowie zespołu badawczego wykorzystali coś, co określają mianem kondensatora światła. Takowy może znaleźć zastosowanie również w przypadku innych gatunków roślin, wliczając do tego grona te o imponujących rozmiarach liści. W ten sposób pewnego dnia mogłyby się pojawić rośliny ładowane za dnia i emitujące światło w nocy, pełniąc rolę np. lamp chodnikowych. Warto podkreślić, że rozwiązanie z MIT w żaden sposób nie zakłóca procesu fotosyntezy.