Niewidzialni w sieci, VPN ku chwale bezpieczeństwa, VPN

Niewidzialni w sieci, czyli VPN ku chwale bezpieczeństwa i anonimowości

Akcja partnerska

Wirtualne sieci prywatne, o których znacznie częściej usłyszycie, jako o VPN, są dla wielu narzędziem pracy, drogą ku upragnionym treściom, sposobem ominięcia cenzury i wreszcie „okryciem się” peleryną niewidką w sieci. Usługi VPN Online od dawna są stosowane na porządku dziennym i zapewne natknęliście się na nie nie raz i szczerze? Trudno się temu dziwić.

W Internecie nie jesteśmy anonimowi. Nigdy…

W Internecie, będącym tak naprawdę globalną siatką komputerów, nie jesteśmy anonimowi i tym bardziej bezpieczni, a nasze działania zawsze pozostawiają po sobie mniejszy, bądź większy ślad. To taka odwieczna, bo istniejąca od rozpowszechnienia się Internetu „funkcja lokalizacyjna”, której nawet nie musimy aktywować i udzielać do niej dostępu na swoich urządzeniach. Do każdego z naszych urządzeń jest bowiem przypisany na stałe adres MAC, a globalnej sieci „przedstawiamy się” pod określonym adresem IP.

Czytaj też: [Konkurs] Oddamy Wam OPPO Reno6 5G. Wystarczy go przetestować

Kiedy łączymy się z Internetem w tle zaczyna działać cała machineria sieciowa, dzięki znajomości której ktoś może dojść do teoretycznie „anonimowych nas” i położyć łapki naszych zasobach. Zupełnie tak, jak kot dochodzi do kłębka po nitce, tyle że w tym przykładzie kotem może być jakiś haker, kłębkiem nasze dyski i zapisane hasła, a nitką światłowody, skrętki, czy fale radiowe.

… ale VPN znacząco zwiększa nasze bezpieczeństwo i anonimowość

Jednak i na ten problem już dawno znaleziono lekarstwo, tworząc VPN (Virtual Private Network). To dzięki tej funkcji sieciowej jesteśmy w stanie utworzyć bezpieczne, bo szyfrowane połączenie między naszymi urządzeniami a inną siecią poprzez Internet. Dlatego też VPN w ogóle powstał. Miał pierwotnie zapewniać sposób na bezpieczne połączenie sieci między firmami, czy zapewnienie dostępu do nich z zupełnie innego miejsca.

Z czasem jednak VPN stał się bardziej komercyjny, choć jeśli zmierzyliście się w dobie pandemii z pracą zdalną, to na pewno skorzystaliście z niego, bo stanowił swojego rodzaju „furtkę teleportacyjną” do Waszego miejsca pracy. Warto podkreślić, że był tą bezpieczną furtką, dzięki której łączyliście się z biurową siecią lokalną opartą np. na usłudze Active Directory, zyskując dostęp do wszystkich plików, danych i narzędzi.

VPN działa tak, że w bezpieczny sposób łączy Was z zupełnie innym komputerem (serwerem), który bezpośrednio staje się wtedy „Wami” w sieci, identyfikując Was pod innym adresem IP. Dzięki szyfrowanemu połączeniu (tak zwanemu tunelowi) dotarcie do Waszej prawdziwej lokacji prostymi sposobami jest niemożliwe, a jako że podszywacie się pod inny fizyczny sprzęt, to wykorzystujecie w danym momencie nie własną, a jego geograficzną lokalizację.

Czytaj też: Od 1,5 roku używam smartfonów Huawei z HMS. Co zmieniło się w tym czasie?

Brzmi to, jak narzędzie głównie dla niecnych ludzi, którzy koniecznie chcą ukryć się w sieci, ale w rzeczywistości z VPNa może skorzystać z każdy z nas i wynieść z tego sporo dobrego, nie łamiąc przy tym prawa. VPN Online jest bowiem całkowicie legalny… o ile Wasze działania również takie są. Najprostszy tego przykład sprowadza się do śledzących nasze poczynania w sieci algorytmów, agencji rządowych, czy korporacji, którym pokazujemy środkowy palec od razu po aktywacji VPNa.

Czy VPNy zapewniają bezpieczeństwo i anonimowość?

Jeśli idzie o poziom bezpieczeństwa, to VPN można określić mianem „trybu incognito” do potęgi. Tak jak ten tryb w przeglądarkach sprawia, że lokalnie nie pozostawiamy żadnego śladu po swoich działaniach na sprzęcie lokalnym, tak VPN dokonuje tego na poziomie sieciowym. Dzięki zaszyfrowaniu nikt nie może podejrzeć naszej aktywności w sieci… poza samym serwerem VPN, co jasno zaprzecza temu, że VPN gwarantuje stuprocentową anonimowość.

Czytaj też: Grupa Polsat Plus zmienia się dla klientów. Co oferuje?

Poddaje to też w wątpliwość skuteczność wszystkich darmowych usług VPN, które na czymś muszą przecież zarabiać, a że stanowią centralę danych tysięcy osób, łączących się z nimi… no cóż, resztę dopowiedzcie sobie sami. Jeśli jednak sprzedaż informacji na Wasz temat (czego chcecie uniknąć z wykorzystaniem VPNa) niespecjalnie przekonuje Was do porzucenia darmowych rozwiązań, to z pewnością znacznie ograniczone prędkości Internetu powinny to zrobić. Te płatne usługi realizują to lepiej, ale i tak zawsze na odczuwalne spadki transferu musicie być gotowi.

Warto też zaznaczyć, że VPN, który pozwala Wam zachować bezpieczeństwo w sieci, obejść ograniczenia lokalne (cenzurę, blokady co do treści na np. YouTube, czy Netflixie), czy pozwolić na połączenie z konkretną siecią lokalną, może polec na całej linii przez Wasz błąd. Nawet najlepszy VPN nie zamaskuje Was po tym, jak zalogujecie się na jakiekolwiek konto, które bezpośrednio Was określa. Co więcej, nawet ten o podwójnym przeskakiwaniu między serwerami (dwukrotnej zmiany Waszej tożsamości) nie sprawi, że pozostawione przez Was ślady nie naprowadzą specjalistów z odpowiednimi narzędziami bezpośrednio do Was.

Do czego możemy wykorzystać VPN?

Dobrze zabezpieczona sieć domowa powinna zapewnić Wam spokój ducha odnośnie bezpieczeństwa i tego, co robicie w sieci. Jednak nawet z nią VPN przydaje się, aby po prostu wnieść je na wyższy poziom i zabezpieczyć się przed algorytmami, zbierającymi informacje na nasz temat. Jest to też świetna opcja do obejścia ograniczeń geograficznych, dzięki czemu możemy zapewnić sobie dostęp do niedostępnych na naszym terenie treści, czy wręcz przeciwnie – uzyskać dostęp do telewizji polskiej za granicą.

VPN to ewidentnie potężne narzędzie, bo jak inaczej nazwać coś, co pozwala nam przenosić się w mgnieniu oka po całym świecie w sferze Internetu? Jednak takie coś razem z pewnością, że rzeczywiście uzyskujemy większe bezpieczeństwo, a nie tracimy je, trochę kosztuje i nie jest idealne, bo ogranicza ogólny transfer. Często jednak VPN jest nieocenioną usługą, która wręcz może nas uratować, czy zapewnić możliwość zdalnego dostępu do czegoś, do czego dostępu mieć nie powinniśmy.

Materiał powstał we współpracy z firmą PR Consultancy.