Ci influencerzy nie są ludźmi. Kto znajduje się po drugiej stronie ekranu?

Postęp technologiczny powoduje, że z ogromnym dystansem powinniśmy podchodzić do wszystkiego, co widzimy w internecie. Kolejnym na to dowodem jest istnienie wirtualnych influencerów, którzy przypominają wyglądem ludzi.

Jedną z takich postaci jest Miquela Sousa (znana pod pseudonimem Lil Miquela). Posiada ono konto na Instagramie, gdzie obserwują ją ponad 3 miliony użytkowników. Czym zajmuje się Miquela? Tym samym co ludzcy instagramerzy: przedstawianiem wydarzeń ze swojego życia, promowaniem marek, braniem udziału w sesjach zdjęciowych.

Czytaj też: Dzięki SIVT amerykańscy żołnierze szkolą się już w namiastce wirtualnego świata

Firmy coraz chętniej korzystają z usług wirtualnych influencerów, a ta rosnąca popularność jest między innymi następstwem trwającej pandemii. W tych trudnych czasach, kiedy podróżowanie jest utrudnione, postaci generowane przez CGI nie doświadczają tych samych problemów, które trapią ludzi.

Reklama

Wirtualni influencerzy mają pewną przewagę nad ludźmi

Jakiś czas temu do sieci trafiła informacja o koreańskiej firmie Sidus Studio X, która stworzyła postać Rozy. Od momentu, w którym po raz pierwszy pojawiła się ona w internecie (co miało miejsce w sierpniu ubiegłego roku) influencerka świadczyła usługi reklamowe na rzecz ponad 100 podmiotów. Nawiązane w tym czasie kontrakty opiewały łącznie na około milion dolarów, a Rozy reklamowała między innymi Chevroleta i marki kosmetyczne. Innym przykładem jest izraelska firma Hour One, która wykorzystuje podobizny ludzi w filmach do celów marketingowych i edukacyjnych. Z kolei Kim Reah to wirtualna postać, która wygłosiła trzyminutową prezentację w czasie LG Electronics na początku tego roku.

Czytaj też: Instagram umożliwi oglądanie Stories bez dźwięku, ale za to z napisami

W przeciwieństwie do ludzi, wirtualni influencerzy nigdy się nie starzeją, co stanowi ich ogromną przewagę. Poza tym, nie mają skłonności do brania udziału w skandalach – w ten sposób są mniej narażeni na popadnięcie w niełaskę, choć skandale wydają się obecnie jednym ze sposobów na zyskanie rozgłosu. Kwestią sporną pozostaje też to, czy postacie generowane przez CGI mogą na dłuższą metę zastąpić ludzi. Obecnie ich popularność wynika w dużej mierze ze „świeżości” tematu – kiedy ten spowszednieje, wirtualni influencerzy mogą stracić fanów.