bmw-xm

Koncepcyjna wersja BMW XM to festiwal dziwnych pomysłów i jedno nawiązanie do BMW M1

Czy jest to najbardziej kontrowersyjny projekt w historii marki BMW? Prawdopodobnie tak. Czy jest to najmocniejsza w historii wersja M? Owszem. Czy wersja produkcyjna będzie bardziej stonowana? Nie liczcie na to i już teraz zacznijcie przyzwyczajać się do tego widoku:

BMW XM jest oczywiście SUV-em, albo – co sugeruje opadająca do tyłu linia dachu – SUV-em coupe. Nie mogło być inaczej, gdyż SUV-y pozostają nadal najlepiej sprzedającym się typem samochodów. Dziś wszyscy chcą siedzieć wysoko, czuć się bezpiecznie i mieć dużo miejsca w swoim aucie. Tutaj nie będzie z tym żadnych problemów, co prawda BMW nie podało dokładnych wymiarów tej bryły, ale biorąc pod uwagę jak małe wydają się te 23-calowe felgi, możemy dość bezpiecznie założyć, że XM będzie ogromnym autem.

Czytaj również: Test BMW iX3 – popularny SUV w wersji na prąd

Rozmiar ten jest dodatkowo potęgowany przez dość ostre, agresywne wręcz przetłoczenia i rozmiar standardowego wyposażenia każdego BMW, czyli charakterystycznych przednich nerek. Tutaj oczywiście są one dodatkowo podświetlane i kontrastują tak bardzo z małymi, przymrużonymi światłami przednimi, że w kolejnej generacji XM projektanci po prostu uznają, że światła z przodu są w ogóle niepotrzebne i dadzą mocniejsze podświetlenie jeszcze większych nerek. Byłoby jeszcze bardziej futurystycznie. Chociaż i tak przyznam, że ten przód wygląda o wiele lepiej, niż np. w nowej Serii 4.

Patrząc na XM z profilu nie mogę się trochę zdecydować, czy ta opadająca linia dachu jest po to, żeby nazwać ten model SUV-em coupe, czy to raczej pięciodrzwiowy SUV shooting-brake-touring. Zobaczymy, co stwierdzi BMW. Ten dylemat trochę odciąga mój wzrok od zachodzących na bok tylnych świateł i tego co, patrząc nadal z profilu, dzieje się na tylnym zderzaku, albo już się po prostu przyzwyczaiłem – widocznie XM miał być dziwny, kontrowersyjny i futurystyczny.

Z tyłu, XM praktycznie w ogóle nie kojarzy się z marką BMW, ale to akurat może się nieco zmienić, jeśli chodzi o wersję produkcyjną, bo nie wierzę, że ten próg załadunkowy (zwróćcie uwagę gdzie kończy się klapa bagażnika) nie zostanie przeprojektowany. Cztery dość nietypowe końcówki wydechu wkomponowane w zderzak wyglądają całkiem nieźle, chociaż ich kształt w ogóle nie kojarzy się z BMW, ale – tak jak pisałem wyżej – chyba o to tu trochę chodziło.

No i znalazłem też nawiązanie do BMW M1. Chodzi o te dwie naklejki BMW na tylnej szybie – takie podwójne oznaczenie miała również M1, chociaż tam wyglądało to ładniej i o wiele bardziej fabrycznie.

BMW XM – futurystyczny wygląd to jedno, ale pod maską znalazło się miejsce dla silnika V8

Osiem cylindrów, w których przepalane będą ogromne ilości benzyny zostały połączone dodatkowo z silnikiem elektrycznym, który ekologicznie-świadomi klienci mogą doładowywać z gniazdka. Tak, tak, XM jest hybrydą typu plug-in i na samym prądzie pozwoli na przejechaniu 48 kilometrów. Akurat tyle, żeby wydostać się ze strefy czystego transportu i załączyć doładowane V8.

Czytaj również: Nowe informacje o silnikach BMW Serii 7 nowej generacji

Moc maksymalna takiego zestawu to 757 KM, a moment obrotowy to 999 Nm, co sprawia, że jest to oczywiście najmocniejsza emka od BMW. Szkoda, że producent nie zdradził ile waży XM, ale podejrzewam, że coś koło 2,5 tony. Przy takiej wadze i mocy lepiej, żeby XM było sprzedawane z jakimiś dobrymi oponami. A, co prawda nie zostało to podane, ale zakładam, że XM będzie wyposażone w napęd xDrive 4×4, bo inaczej nie miałoby to chyba żadnego sensu, ale jest to niepotwierdzona informacja, więc mogę się mylić.

Bardzo podoba mi się wnętrze w BMW XM

Tak, przy tych wszystkich żartach z wyglądu zewnętrznego tego modelu zabrzmię trochę niewiarygodnie, ale lubię ten styl, w którym kierowca jest z każdej strony obudowany samochodem – wrażenie to pogłębia masywny tunel środkowy zakończony masywnym podłokietnikiem.

Jestem też fanem kierownicy wykonanej z brązowej skóry (albo ekologicznego materiału, który skórę udaje) chociaż wolałbym żeby była w pełni okrągła, kosmicznych siedzeń z tyłu i doskonale nie pasującej do niczego podsufitki potęgującej dodatkowo futurystyczny charakter tego samochodu.

Zobaczycie, każdy będzie chciał usiąść w BMW XM i poczuć jak hybrydowy układ napędowy wciska go w jeden z tych dziwnych foteli.

Teraz pozostaje nam czekać na premierę wersji produkcyjnej i porównać ją z tym konceptem. Ciekawe co się zmieni. I czy doczekamy się wersji Alpine.