Słońce i jego rosnąca aktywność. Naukowiec ostrzega przed kosmicznymi kanibalami

Ziemskie burze potrafią być niszczycielskie, ale te, które mają miejsce na Słońcu, stwarzają realne zagrożenie dla całej planety. Związany z NOAA Bill Murtagh twierdzi, że prawdziwy problem może się pojawić, gdy tzw. CME będą pojawiały się z wysoką częstotliwością.

Chodzi o koronalne wyrzuty masy, czyli obłoki plazmy wyrzucane przez naszą gwiazdę. Zdarza się, że docierają one aż do Ziemi, gdzie – w zależności od tego, jak nasilona była burza słoneczna – mogą wywoływać odmienne efekty. W przypadku niewielkich CME, mogą pojawiać się na przykład zakłócenia w funkcjonowaniu sieci GPS oraz występować efektowne zorze polarne. Silne wyrzuty mogłyby natomiast doprowadzić do uszkodzenia satelitów czy sieci energetycznych.

Czytaj też: Wokół Słońca krąży obiekt o zaskakującym pochodzeniu. Czym jest Kamo’oalewa?

Swego rodzaju przedsmak stanowiła w tym przypadku słynna burza magnetyczna roku 1859. Ówczesne sieci telegraficzne uległy awariom, a indukowany prąd był na tyle silny, że telegrafy działały nawet po odłączeniu ich od zasilania. Powstałe zorze polarne obserwowano nawet tam, gdzie zwykle się ich nie spotyka. Możemy sobie jedynie wyobrazić, jak katastrofalna w skutkach byłaby taka sama burza w realiach XXI wieku.

Murtagh wyjaśnia, iż CME przemierzający odległość około 150 mln kilometrów (dystans dzielący Ziemię i Słońce) oczyszcza drogę dla następujących po nim wyrzutów. Kiedy taka seria, określana mianem kanibali, uderzy w ziemską magnetosferę, skutki tego zdarzenia będą znacznie poważniejsze niż w przypadku pojedynczego CME – nawet jeśli będzie on silniejszy.

Słońce znajduje się obecnie w 25. cyklu słonecznym, który potrwa do około 2030 roku

Jest to szczególnie martwiące, jeśli weźmiemy pod uwagę rosnącą aktywność Słońca. W grudniu 2019 roku zakończył się okres tzw. minimum słonecznego, a rozpoczął 25. cykl słoneczny. Powinien on potrwać do około 2030 roku, a okres maksimum słonecznego, a więc największej aktywności naszej gwiazdy, ma przypadać na okolice 2025 roku. Efektowne zorze, występujące nawet na naszej szerokości geograficznej, mogłyby stanowić powód do radości. Awarie satelitów i przerwy w dostawach prądu – już niekoniecznie.

Czytaj też: Jak umrze Słońce? Obserwacje tej mgławicy dostarczają odpowiedzi

Zjawiska takie jak te, których doświadczyliśmy w ciągu ostatnich kilku dni są dobrymi przykładami niełatwych, ponieważ nie są to ekstremalne, potężne CME. Są one dość silne, ale nie znamy struktury magnetycznej takich CME, dopóki nie uderzą one w sondę kosmiczną DSCOVR. […] Mamy pewne możliwości w zakresie przewidywania cyklu słonecznego, ale nie jesteśmy w tym jeszcze bezbłędni, więc może się okazać, że CME będzie silniejszy niż sądziliśmy. W przewidywaniu pogody kosmicznej jest wiele niewiadomych.

stwierdził Murtagh