Wiemy jak wygląda elektryczne BMW Serii 3. Zdjęcia wyciekły z wniosku patentowego złożonego w Chinach

Aktualnie nie jesteśmy w stanie potwierdzić tego, czy w pełni elektryczna Seria 3 trafi do europejskich salonów, jednak zakładam, że tak właśnie się stanie. Nie licząc kilku elektrycznych detali, auto przedstawione na zdjęciach dołączonych do wniosku patentowego nie różni się za bardzo od spalinowych wersji. Ważniejszym pytaniem jest jednak: jak nazywać się będzie elektryczna wersja Serii 3?
bmw-seria-3
bmw-seria-3

Czy będzie to i3? Pomysł zasadniczo jest dobry, z tym że BMW ma już elektryczny model i3, produkowany od 2013 r., cieszący się całkiem niezłą popularnością i niemający zbyt wiele wspólnego z serią 3. Zawsze można oczywiście zmienić nazwę aktualnego modelu i3 i udawać, że nic wielkiego się nie stało. Albo poczekać, aż jego produkcja się zakończy, co nastąpi prawdopodobnie w przyszłym roku.

Nazewnictwo nie jest zresztą mocną stroną BMW

Elektryczna Seria 3 z profilu

Można też zostawić nazwę i3 w spokoju i nową elektryczną serię 3 nazwać 3i, co oczywiście trochę kłóci się z dotychczasowym nazewnictwem tego modelu, gdzie po trójce występują kolejne dwie cyfry określające pojemność. Albo: określające ją mniej więcej. I nie pojemność, a raczej moc, ale też nie do końca. W tym momencie chciałbym pozdrowić właścicieli 330i z dwulitrowym silnikiem czterocylindrowym pod maską albo z trzylitrową sześciocylindrówką, która występowała w starszych generacjach Serii 3 pod tym samym oznaczeniem. Trudno powiedzieć też co aktualnie oznacza litera i. Kiedyś oznaczała silnik spalinowy (zasilany wtryskiem, ale to już szczegół).

Czytaj również: Elektryczne BMW i5 przyłapane na drodze

Im dalej zagłębiamy się w aktualny system nazewnictwa BMW, tym robi się jeszcze bardziej dziwnie. Załóżmy na przykład, że w pełni elektryczna wersja najnowszej generacji Serii 3 otrzyma te same opcje napędowe, co BMW i4, czyli – uwaga – eDrive40 i M50. Ta pierwsza oznacza elektryczny napęd tylko na tylną oś.

I z tyłu

Dlaczego akurat 40? Trudno powiedzieć (Audi zresztą robi to samo), ale gdyby zachować tu ciągłość i na przykład mocniejsze wersje nazwać eDrive50, 60 itd., a elektryczny napęd na obie osie zaznaczać np. nazwą eXDrive miałoby to jakiś sens. Tymczasem napęd na obie osie w i4 nazywa się M50, co wszystkim fanom marki kojarzy się jednoznacznie z fabrycznym oznaczeniem sześciocylindrowego, rzędowego silnika BMW opracowanego pod koniec lat 80. Brakuje mi w tym wszystkim tego bawarskiego ordnungu i przejrzystości, ale może nie jest to już takie ważne.

Niezależnie od tego, jak BMW nazwie elektryczną wersję Serii 3, auto wygląda nieźle

Zmiany względem wersji spalinowych są właściwie kosmetyczne. To dobrze, bo nowa Seria 3 wygląda moim zdaniem świetnie. Elektryczna trójka będzie miała trochę inny grill i zmieniony zderzak, z nieco węższymi wlotami powietrza po bokach. Tylni zderzak został oczywiście zmieniony, chociażby dlatego, że nie trzeba wycinać w nim otworu na wydech. Jedyne, do czego nie jestem przekonany to te felgi, które jakoś nie pasują mi do całości sylwetki. Ale to akurat najmniejszy problem.