Test Fitbit Charge 5. Wygląda jak niepozorna opaska, ale mało co dorównuje jej możliwościom

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Fitbit Charge 5 to na pierwszy rzut oka opaska sportowa jakich wiele. Kosztuje sporo i wiele osób może pomyśleć – dlaczego? Odpowiedzią są ogromne możliwości, jakie opaska ma do zaoferowania.

Specyfikacja Fitbit Charge 5

  • wymiary 36,7 x 22,7 x 11,2mm, masa 28 gramów, wodoszczelna obudowa (5 AMT), aluminiowa koperta,
  • pasek o długości 130-170mm lub 170 – 210mm,
  • ekran AMOLED o przekątnej 1,04 cala, 450 nitów, dotykowy, chroniony szkłem Gorilla Glass 5m
  • Bluetotoh, NFC z możliwością korzystania z płatności zbliżeniowych, GPS,
  • akcelerometr, EKG, pulsometr z pomiarem SpO2, termometr, ,
  • monitor snu, stresu, tętnu, czasu aktywności, dystansu, tempa, wydolności organizmu, powiadomienia ze smartfonu,
  • akumulator oferujący do 7 dni działania, do 10 w stanie czuwania,
  • cena: 869 zł.

W zestawie znajdziemy ładowarkę sieciową oraz wymienny, dłuższy pasek.

Fitbit Charge 5 wygląda jak opaska sportowa. Nie mniej, nie więcej

Można nawet powiedzieć, że jak bardzo dziwna opaska sportowa. Nie ma tu żadnych przycisków, tylko ekran i to w dodatku niezbyt urodziwy. Grafiki są bardzo proste, ale wprawne oko szybko zobaczy, że pomimo dużej prostoty i dosyć biednej kolorystyki są one bardzo dobrej jakości. Bez poszarpanych krawędzi i widocznych pikseli.

Korpus jest wykonany z metalu, a po jego bokach widzimy dziwne wstawki. Są tam nie bez powodu, ale do tego elementu jeszcze wrócimy.

Od spodu znajdziemy pulsometr oraz styki ładowania. Pulsometr to kolejny zastanawiający element, bo składa się z większej liczny diod, niż w większości opasek na rynku.

Fabryczny pasek jest dobre jakości. Miękki i bardzo elastyczny, ale solidny. Zapina się w nieco dziwny sposób, ale od jakiegoś czasu jest na to moda wśród producentów opasek. Jest to wygodne podczas codziennego użytkowania.

Czytaj też: Test Philips OLED 806 55OLED806 – unikalne doświadczenia z seansów

Fitbit Charge 5 nie ma przycisków. Jak to się obsługuje?

Pomimo postępującej technologii i obcowania z masą różnych urządzeń, kiedy dostaję sprzęt z samym ekranem bez jakichkolwiek przycisków, nieco głupieję. Obsługa Fitbit Charge 5 na pewno wymaga sporo przyzwyczajenia. Poruszanie się po Menu nie jest standardowe. Nie ma tu choćby belki ze skrótami jak w większości opasek i zegarków na rynku.

Przesuwając ekran w górę widzimy poszczególne statystyki dotyczące aktywności. Ściągając go w dół znajdziemy część opcji – płatności, ochrona przed wodą i Ustawienia. Przesuwając ekran na boki mamy start pomiarów (EKG, pulsometr), powiadomienia, czy start treningów.

Jeśli dodamy do bardzo skromnie wyglądającego Menu dodamy bardzo skromny wybór prostych tarcz, wiele osób zacznie się zastanawiać – to za co ja płacę? Tu nic nie ma!

Powiadomienia proste, ale godne naśladowania

Na pierwszy rzut oka skromnie wyglądają też powiadomienia. Co by nie powiedzieć, że biednie. Ale w praktyce Fitbit Charge 5 radzi sobie z nimi lepiej niż nie jeden smartwatch. Powiadomienia ze wszystkich aplikacji są wyświetlane prawidłowo. Klikając dowolne z nich zobaczymy pełną treść wiadomości, czy np. odpowiedzi na wpis na Twitterze. Na każdą z nich możemy odpowiedzieć korzystając z szablonów, jakie mamy dostępne w aplikacji mobilnej (możemy stworzyć własne), wpis polubić lub otworzyć go na ekranie smartfonu. Powiedzmy sobie szczerze, tego nie oferują zegarki Huaweia za dwa razy wyższą cenę. Powiadomienia to jedna z funkcji Fitbit Charge, które może nie wygląda efektownie, ale działa jak złoto.

Czytaj też: Energooszczędny Intel Core i5-1250P na poziomie Ryzen 7 5800X? Kolejny test wyciekł

Fitbit Charge 5 to zaawansowany monitor aktywności. Tu tkwi jego potęga

Fitbit Charge 5 w połączeniu z rozbudowaną aplikacją mobilna to prawdziwy kombajn, jeśli chodzi o śledzenie nie tylko naszej aktywności fizycznej.

Aplikacja jest swoistym hubem tego, co robimy w trakcie całej doby. Znajdziemy w niej dokładne wykresy rytmu serca, temperatury ciała, częstość oddechów w trakcie snu, zmiany rytmu serca, wykres tętna spoczynkowego, czy saturacji. Nie zabrakło śledzenia cykli miesiączkowych. Do tego możemy zapisywać w aplikacji posiłki, ilość wypitej wody oraz aktualny stan swojego samopoczucia. Następnie aplikacja konfrontuje naszą ocenę ze stanem pracy organizmu i pokazuje nam, czy dobrze radzimy sobie ze stresem. Możemy też zapisywać swoją wagę, albo synchronizować wyniki z wagą Fitbit i dodawać do tego aktualny poziom tkanki tłuszczowej. Duża część opcji jest dostępna za darmo, część po wykupieniu abonamentu Fitbit Premium (pierwsze pół roku za darmo). Dostępnych opcji jest tyle, że na upartego zachodząc do lekarza, na pytanie jak się czujemy, moglibyśmy pokazać aplikację ze wszystkimi danymi.

Co ciekawe, dane dotyczące snu nie są wyświetlane od razu po przebudzeniu. To wyrabia dobry nawyk, bo sprawdzenie tego nie staje się naszą pierwszą czynnością. Zarówno opaska, jak i aplikacja mobilna wyświetlają dane dopiero ok 20 minut później.

Wcale nie skromniej wygląda śledzenie aktywności fizycznej. Mamy tu wbudowany GPS, który przebiegnięte, czy przejechane trasy rysuje na mapach, nawet z opcjonalnym podglądem satelitarnym. Na dokładność śledzenia trasy nie można narzekać. Opaska jest w stanie sama wykrywać aktywność i nawet nas nie musi nas o tym informować. Później w aplikacji trafiamy np. na Spacer podczas wyjścia do sklepu. Z góry możemy ustalić, jakie aktywności ma rozpoznawać opaska oraz po jakim czasie je monitorować. Np. wspomniany Spacer dopiero po 10 lub 20 minutach marszu. A przy tym możemy też zdefiniować, jaka jest średnia długość stawianego przez nas kroku w trakcie marszu i biegu, co opaska też jest w stanie wykryć.

Jeśli to za mało, to Fitbit Charge może zamienić się w naszego trenera. Aplikacji mobilna daje nam dostęp do bazy różnego rodzaju ćwiczeń. Biegowych, aerobowych, siłowych… które są dopasowywane do naszych możliwości i postępów. Więc na dobrą sprawę, zamiast inwestować w trenera personalnego, wystarczy nam sama opaska.

Czytaj też: Test Huawei Watch GT 3 46mm Elite. Czy Huawei potrzebował kolejnego zegarka w ofercie?

Zaawansowane pomiary i funkcja płacenia

Fitbit Charge 5 miał oferować funkcję EKG, ale nie udało się jej zaimplementować w momencie premiery. Pojawiła się ona jednak wraz z aktualizacją oprogramowania i dzisiaj jest już dostępna.

Do wykonania pomiaru służą te dwie, wspomniane wcześniej wstawki na bokach obudowy. Przykładamy do nich kciuk i palec wskazujący na 30 sekund i czekamy na rezultaty. Opaska da nam tylko ogólną informację, czy nasze serce pracuje prawidłowo. Dokładny wykres z całego pomiaru, w formacie PDF znajdziemy w aplikacji. Do tego mamy trwający trzy minuty pomiar EDA, czyli aktywności elektrodermalnej. Opaska analizuje nasz oddech, rytm serca oraz zmian w przewodnictwie skóry wynikających z działania współczulnego układu nerwowego. Celem tego pomiaru jest sprawdzenie poziomu… emocji? Ogółem im spokojniejsi jesteśmy w trakcie pomiaru i mniej odczuwamy emocji, tym lepiej. Cykliczne wykonywanie pomiarów to coś w rodzaju medytacji, której zaczynamy się stopniowo uczyć.

Fitbit Charge 5 pozwala również na płacenie w terminalach zbliżeniowych. Dodawanie karty płatniczej do portfela jest banalnie proste. Wprowadzamy zabezpieczenie w postaci kodu PIN, dodajemy kartę, akceptujemy i możemy płacić za pomocą opaski. Usługa działa w większości dużych banków dostępny w Polsce.

Czas pracy? To zależy jak korzystasz z opaski

Jeśli Fitbit Charge 5 będzie się na Twoim nadgarstku obijać i działać tylko jak krokomierz i sygnalizator powiadomień, w zasięgu jest nawet i 10 dni działania na pojedynczym ładowaniu. Z okazyjnymi pomiarami organizmu i większym śledzeniem aktywności optymalny jest wyniki w granicach 5-7 dni. Ale jeśli dorzucisz do tego stałe pomiary, dużo działania GPS-u i wykorzystanie wszystkich funkcji do granic możliwości, opaska może działać nawet i niecałe cztery dni. Co na ilość dostępnych funkcji też nie jest złym wynikiem.

Ładowanie odbywa się za pomocą kabla USB z dedykowaną, magnetyczną końcówką.

Fitbit Charge 5 to świetny sprzęt, ale na pewno nie dla każdego

Jeśli szukasz opaski sportowej dla samego liczenia kroków i powiadomień, na Fitbit Charge 5 nawet nie spojrzysz. Nie tylko odrzuci Cię cena, ale na pierwszy rzut oka wygląd Menu i mało opcji widocznych na starcie wywoła u Ciebie myśl – to Xiaomi za 150 zł umie więcej. Nooo… nie umie.

Fitbit Charge 5 to kopalnia funkcji i możliwości śledzenia aktywności, ale dla osób, które ich faktycznie potrzebują. Analizują swoje osiągi, zapisują każdą wypitą szklankę wody, liczą kalorie… Dla takich osób będzie to świetny wybór, bo opaska zdecydowanie radzi sobie z tym wszystkim bardzo dobrze. A do tego oferuje płatności NFC.

Cena opaski jest adekwatna do jej możliwości. Dla wielu osób będzie to dużo, ale każdy, kto będzie w stanie wykorzystać to, co oferuje, zdecydowanie nie będzie narzekać na cenę.