Używałem Oppo Find N. To już było, ale nigdy w takim wydaniu

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Oppo Find N zadebiutował dzisiaj, a ja kilka dni temu miałem okazji zobaczyć go po raz pierwszy. To najmniejszy tak składany smartfon, a przy okazji pierwszy, w którym nie widać miejsca zagięcia ekranu.

Ok, używałem to stwierdzenie zdecydowanie na wyrost, bo z Oppo Find N spędziliśmy razem upojne… pół godziny w dalekim Stambule. Poniższy tekst piszę jednak tydzień później, dzień przed oficjalną premierą. Dzięki temu powinienem nieco ochłonąć, bo nowy składany smartfon zrobił, nie tylko na mnie, ogromne i pozytywne wrażenie. Cóż, tak się nie stało. Bo nadal jestem pod ogromny wrażeniem tego, co prezentuje Oppo Find N.

Oppo Find N to najmniejszy, tak składany smartfon

Składane smartfony dzielimy dzisiaj na dwie grupy. Jedna to klapki, czyli seria Samsung Galaxy Z Flip oraz Motorola RAZR oraz… te drugie. Czyli obecnie seria Galaxy Z Fold, Huawei Mate X oraz Xiaomi Mi Mix Fold. Pomińby przy tym Royole Flex Pai oraz Escobar Phone’a (czyli w zasadzie Galaxy Z Fold2). Oppo Find N należy do tej drugiej grupy, choć wymiarami nieco bliżej mu do pierwszej.

Obudowa po złożeniu ma wymiary 132,6 x 63 x 15,9mm. Najbliżej tych wymiarów jest… iPhone 13 Mini, który ma 131,5mm wysokości. Złożony Oppo Find N to bardzo przyjemnie kompaktowy smartfon. A przy tym jego zewnętrzny ekran ma bardzo typowe proporcje. Nie jest tak rozciągnięty jak ekran Galaxy Z Fold3, dzięki czemu jest dużo bardziej użyteczny i wygodny. To panel AMOLED o przekątnej 5,49 cala, rozdzielczości 988 x 1792 piksele. Do tego mamy 60 Hz odświeżanie obrazu i deklarowaną jasność 500 nitów (do 1000 nitów w piku, 10240 poziomów automatycznej jasności). Chroni go tafla szkła Gorilla Glass Victus.

Niewielkie są nie wszystkie wymiary Oppo Find N. To niestety całkiem spory grubasek. Choć Galaxy Z Fold3 teoretycznie nie jest dużo cieńszy, ma grubość 14,4 – 16mm, to jednak leżąc obok Oppo wydaje się znacznie cieńszy. No i Find N jest też trochę ciężki, bo waży 275 gramów. Za to jest dobrze wyważony.

Grubość nie przeszkadza jednak w użytkowaniu składanego Oppo. Smartfon genialnie leży w ręce, można go łatwo obsługiwać jedną dłonią. W połączeniu z wysoką jakością wykonania można się w nim dosłownie zakochać.

Czytaj też: Potwierdzono premierę składanego smartfona Huawei P50 Pocket. Pojawi się w Europie?

Składany ekran Oppo Find N nie ma widocznego miejsca zgięcia!

Podczas prezentacji smartfonu dowiedzieliśmy się, że Oppo Find N nie ma widocznego miejsca zgięcia ekranu. Fajnie, pośmialiśmy się, pożartowaliśmy, PowerPoint przyjmie wszystko. A potem wzięliśmy smartfon do ręki… No nie wiem jak, ale miejsca zgięcia ekranu nie widać! Ba, nie czuć go pod palcem!

Kto wie, może z czasem to zgięcie zacznie się pojawiać. Może się wykształci, wyrobi, cokolwiek. Ale pokazowe modele były płaskie jak stół. I to, obok wymiarów smartfonu, robiło potężne wrażenie.

Porozmawiajmy o ekranie głównym Oppo Find N

Główny ekran ma przekątną 7,1 cala, rozdzielczość 1792 x 1920 pikseli, adaptacyjną częstotliwość odświeżania w zakresie od 1 do 120 Hz i jasność 500 nitów, do 1000 nitów w piku.

Zwróćcie uwagę, że ikony są umieszczone w miejscu zgięcia. Producenci składanych smartfonów, ze względu na widoczne załamanie, zazwyczaj tego unikają

Oppo chwali się, że w przeciwieństwie do konkurencji, ekran po rozłożeniu ma panoramiczne proporcje. W przeciwieństwie do np. Galaxy Z Folda3. Faktycznie, Samsung jest panoramiczny dopiero w poziomie. Natomiast Oppo… Rozdzielczość ekranu faktycznie jest nietypowa, ale nie powiedziałbym, że mamy tu panoramę. Prawie kwadrat owszem (deklarowane proporcje to 8,4:9), ale to tyle. Nie mniej w pionie wygląda to naprawdę dobrze i na dłuższą metę może być faktycznie o wiele wygodniejszym rozwiązaniem. Ekran jest mniejszy niż w Samsungu i dla wielu osób może to być zaletą. Oppo przekonuje, że ekran Find N pokazuje 60% więcej treści niż typowy ekran o przekątnej 6,5 cala.

YouTUbe na Oppo Find N wygląda tak

Jeśli chodzi o jakość obrazu – mucha nie siada. Perfekcyjna czerń, bardzo ładnie nasycone kolory, wysoki kontrast. Tutaj nie ma do czego się przyczepić. Ma też certyfikat TUV.

Czytaj też: Huawei potwierdza premierę Mate 50. Składany smartfon w Europie w 2022 roku

A jak z mechanizmem otwierania i wytrzymałością ekranu Oppo Find N?

W trakcie prezentacji padła ciekawa informacja. Na głównym ekranie Oppo Find N znajdziemy szkło Flexion UTG (Ultra Thin Glass). To nazwa, która narobiła sporo problemów Samsungowi, który mocno starała się udowodnić obecność szkła w… szkle. Ostatecznie przy premierze Galaxy Z Flip3 Koreańczycy zrezygnowali z promocji (słownej) tego rozwiązania. Przedstawiciele Oppo przekonywali, że UTG nie jest nazwą własną. Ot zwyczajnie cienkie szkło, to cienkie szkło. A nawet przecież ultra-cienkie, bo zgodnie z informacjami producenta, ma grubość 0,3mm. Oprócz tego ekran składa się z 12 warstw, w tym ma fabrycznie naklejoną folię ochronną.

Mechanizm otwierania robi pozytywne wrażenie. Działa pewnie, z dobrze dobranym oporem i wyraźnie wyczuwalnym przyciąganiem magnesów. Dodatkowo pozwala na zatrzymanie go w dowolnej pozycji zakresu 50 – 120 stopni.

Zawias jest autorską konstrukcją Oppo. Firma przekonuje, że nad koncepcją składanego smartfonu pracowała aż pięć lat. Zawias, a jest to już jego szósta generacja, składa się ze 136 komponentów, działających z dokładnością 0,01mm. Sam mechanizm ma pozwolić na bezproblemowe (co najmniej) 200 tys. cykli otwierania i zamykania. Do tego Oppo zapowiada, że dotyczy to również użytkowania w niskiej temperaturze, do -20 stopni Celsjusza.

Interfejs Oppo Find N wygląda dobrze. Ale smartfon nie jest widziany jako tablet

Nie miałem zbyt wiele czasu, aby zagłębić się w interfejs Oppo Find N, ale pierwsze wrażenie zrobił pozytywne. Jest dopasowany do dwóch różnych ekranów. Aplikacje płynnie i prawidłowo przechodziły pomiędzy nimi. Z kolei Ustawienia, czy Wiadomości są wyświetlane w dwóch kolumnach z możliwością ręcznej zmiany ich szerokości, więc nie mamy wrażenia marnowania przestrzeni.

Klawiatura może, ale nie musi być dzielona

Otwarty Oppo Find N nie jest jednak rozpoznawany jako tablet. O co chodzi? Otwarty Galaxy Z Fold3 otwiera strony internetowe w trybie tabletowym. Zwyczajnie mamy na nim więcej treści, kolumn, zdjeć itd. Oppo Find N na głównym ekranie wyświetla treści w trybie smartfonowym, więc są one zwyczajnie nieco większe. Pod tym względem lepiej wypada Samsung (i Huawei). Nie wiem, czy jest to kwestia zmiany czegoś w Ustawieniach, kwestia przeglądarki internetowej, czy zwyczajnie ten typ tak ma. Ale jest to element, który warto byłoby dopracować.

Ta sama strona internetowa na Oppo Find N oraz Galaxy Z Fold3

Bez zarzutów działa za to praca na podzielonych oknach aplikacji. Zostały nawet stworzone specjalne gesty pozwalające na dzielenie okien. Można też zapisać domyślne schematy układu najczęściej używanych aplikacji. Choć jak to zwykle bywa, trzeba się najpierw trochę naklikać żeby załapać jak to działa. To chyba przypadłość wszystkich składanych smartfonów.

Do składanego ekranu głównego przystosowana została też aplikacja aparatu. Tak, żeby np. rejestrować obraz na połowie ekranu, po ustawieniu smartfonu jak laptopa. Nie zabrakło też możliwości robienia selfie za pomocą głównego aparatu, z podglądem na ekranie zewnętrznym. Dodatkowo, fotografując na ekranie głównym, na zewnętrznym możemy wyświetlić podgląd, w którym zobaczą się osoby fotografowane. To przydatna funkcja.

Aparat i specyfikacja Oppo Find N

Teraz czas na nieco suchych danych. Mając do wyboru, dłużej pobawić się i poczuć smartfon, albo robić nim zdjęcia, padło na to pierwsze. Więc jeśli chodzi o moje wrażenia – aparat jest i działa.

A jeśli chodzi o jego specyfikację, to do dyspozycji mamy trzy w pełni użyteczne aparaty. Główny o rozdzielczości 50 Mpix (Sony IMX766, 1/1.56″, F.1,8, 24mm, OIS), szerokokątny o rozdzielczości 16 Mpix (Sony IMX481, 14mm, F/2.2) oraz zoom z teleobiektywem o rozdzielczości 13 Mpix (Samsung S5K3M5m F/2.4, 52mm). Do tego dwa aparaty do selfie, po jednym w ekranie – Sony IMX615 o rozdzielczości 32 Mpix (F/2.4).

Oppo Find N to oczywiście flagowiec. Wyposażony w układ Qualcomm Snapdragon 888, 8 lub 12 GB pamięci RAM (LPDDR5) i 256 lub 512 GB pamięci wbudowanej (UFS 3.1), łączność 5G, Wi-FI 6, Bluetooth 5,2, NFC, port USB-C, dwa głośniki z Dolby Atmos oraz czytnik linii papilarnych we włączniku. Dalej mamy dwa gniazda kart SIM oraz Androida 11 z nakładką ColorOS 12.

Oppo Find N jest kompatybilny z magnetyczną ładowarką AirVOOC

Za zasilanie odpowiada akumulator o pojemnośći 4500 mAh z obsługą szybkiego ładowania przewodowego SuperVOOC o mocy 33W, szybkiego ładowania bezprzewodowego AirVOOC o mocy 15W oraz pozwala na ładowanie zwrotne z mocą 10W.

To tyle, jeśli chodzi o zachwyty nad Oppo Find N. Teraz czas na płacz, bo…

… Oppo Find N nie kupimy. A przynajmniej oficjalnie w Polsce. Smartfon będzie dostępny wyłącznie na rynku chińskim. Testowo w ramach sprawdzenia, czy się przyjmie. Jestem pewny, że przyjmie się na pewno, chyba że po pierwszych tygodniach lub miesiącach użytkowania pojawią się jakieś niespodziewane problemy techniczne. Firma nie wyklucza, że smartfon trafi na inne rynki. Polska? Nie wiadomo, ale też nikt nie mówi stanowczo nie.

Nie mniej pierwsze wrażenie Oppo Find N robi bardzo pozytywne. Choć to znana, co by nie powiedzieć oklepana konstrukcja. To mimo wszystko ze względu na mniejsze wymiary i inne proporcje ekranu ciężko jest się od niego oderwać.

Ostateczną cenę Oppo Find N poznaliśmy dopiero dzisiaj. Wariant 8/256 GB został wyceniony na 7699 juanów (ok 1209 dolarów), a wariant 12/512 GB na 8998 juanów (ok 1413 dolarów). Sprzedaż rusza 23 grudnia. To świetne ceny, bo to odpowiednio mniej niż 5000 i 6000 zł. Gdyby za tyle dało się kupić Oppo Find N w Polsce, o ile do nas trafi, wiele osób zapewne poważnie się nad nim zastanowi.