Test wideorejestratora Prido i5, Prido i5, test Prido i5, recenzja Prido i5

Test wideorejestratora Prido i5. Sprawdzamy tani model z rozbudowanymi funkcjami

Poszukujecie podstawowego, prostego i możliwie najmniejszego wideorejestratora samochodowego, który zapewni wysoką jakość nagrań? Na papierze Prido i5 na taki właśnie się zapowiada, ale to, czy jest taki w rzeczywistości, sprawdzamy w poniższym teście tego najtańszego modelu w ofercie producenta Prido.

Tradycyjnie, ale nie bez zaskoczeń, czyli pudełko i wyposażenie Prido i5

Firma Prido poszła w typowe dla wideorejestratorów (sam nie wiem z jakiego powodu) twarde kartonowe pudełko w formie dwóch nachodzących na siebie prostopadłościanów. Producent poszedł na prostotę, uzupełniając wierzch pudełka charakterystycznym najwyraźniej dla siebie kolorem i szeregiem najważniejszych cech modelu w języku polskim na pozostałych ściankach. 

Czytaj też: Test wideorejestratora Navitel MR155 NV, czyli wewnętrznego lusterka z kamerą

Wewnątrz oprócz wideorejestratora i przyssawki samochodowej, którą wsuwamy w lukę na górnej krawędzi i blokujemy śrubką, znajdziemy również instrukcję obsługi, ładowarkę samochodową z dwoma portami USB-A, przewód microUSB do USB-A o długości 3,6 metra i pięć małych klipsów z taśmą dwustronną do jego lepszego poprowadzenia w kabinie.

Co zaskakuje? Przede wszystkim obecność dwóch portów USB i wspomniane klipsy, ale też sam format przyssawki. Ta pozwala nie tylko regulować wychylenie, ale też obracać wideorejestrator na boki, co wbrew pozorom, nie jest tak często spotykane.

Mały, ale dla oka przyjemny, czyli jak prezentuje się Prido i5

Dla tych, którym szczególnie zależy na ukryciu wideorejestratorów za lusterkiem wewnętrznym, Prido i5 zdecydowanie się spodoba. Mierzy bowiem tyle, że z łatwością możemy zacisnąć na nim dłoń (64 x 64 x 32,8 mm) i przy okazji nie zrobić sobie krzywdy, dzięki zaokrąglonym krawędziom. Nie można przy tym powiedzieć, że ten model zachwyca wyglądem, ale jako że i tak będzie schowany za lusterkiem, to nie powinno sprawiać to większych problemów. 

Najważniejsze jest to, że Prido i5 jest wykonany dobrze, a jego obudowa z matowego plastiku nie budzi żadnych wątpliwości co do jakości wykonania. Elementy na obudowie są również sprowadzone do minimum, bo z przodu wideorejestatora znalazł się obiektyw z 6-warstwową, szklaną soczewką w towarzystwie dziurek głośnika i mikrofonu (pozostałe dziury dookoła obudowy są wentylacyjne i służą celom chłodzenia układów wewnętrznych), a z tyłu jedynie wyświetlacz LCD o wielkości 2 cali, który zajmuje niewiele panelu przedniego z dwoma diodami funkcyjnymi.

Na dolnej krawędzi znalazły się dwa podwójne przyciski (dwukrotnie naciśnięcie „menu” blokuje nagranie, a przycisku „lewo” przechodzi w tryb aparatu), a na górnej jedynie prosty mechanizm blokujący przyssawkę po „wsunięciu”. Jeśli z kolei idzie o prawą i lewą krawędź, na nich producent umieścił kolejno port microUSB i slot na kartę microSD o pojemności do 64 GB oraz przycisk on/off i wpuszczony głęboko w obudowę reset, którego sensu kompletnie nie rozumiem. 

Innymi słowy, Prido i5 jest wideorejestratorem utrzymanym w minimalistycznych wręcz tonach (wsparcie kart do 64 GB to podkreśla, jak również brak trybu odczytu plików po podłączeniu do komputera), ale wbrew pozorom, wyróżnia się w ważniejszych aspektach – funkcjach i osprzęcie do nagrywania. 

Funkcje i menu Prido i5

Chociaż ciężko uznać menu oraz ogólny interfejs Prido i5 za nowoczesne, czy specjalnie intuicyjne. Poruszanie się po nim nie jest zresztą również łatwe przy większych dłoniach lub palcach, bo przyciski są zwyczajnie małe i rozstawione blisko siebie. Jednak w tym najważniejszym, czyli funkcjonalności, Prido i5 zdaje egzamin. Z poziomu ekraniku mamy dostęp do podglądu aktualnie tego, co nagrywa (z opcją podmiany na zegar cyfrowy), jak również możemy przejść do trybu fotograficznego (rozdzielczość 12 Mpx) i przejrzeć zapisane materiały. 

Czytaj też: Test Xblitz V3 4K Magnetic. Sprawdzamy wideorejestator z górnej półki

W trybie nagrywania ekran informuje nas o aktywowanych trybach, godzinie i dacie, stanie mikrofonu i długości nagrań (są dostępne pętle 1/3/5 minutowe). Z tego też poziomu możemy zabezpieczyć nagranie przed nadpisaniem oraz aktywować/dezaktywować mikrofon i tryb parkingowy. Na więcej nie liczcie, bo więcej zwyczajnie nie potrzebujecie, a po pierwszej konfiguracji o Prido i5 możecie zapomnieć, bo ten wideorejestrator będzie działał nieprzerwanie w tle, aktywując się od razu po przekręceniu kluczyka do pozycji „drugiej”.

Najważniejsze sprowadza się tak naprawdę do menu, gdzie koniecznie zalecam ustawić jakość obrazu na dobrą, aktywować tryb WDR (poprawia nagrania przy dużej różnicy jasności/cieni), a finalnie dezaktywować wykrywanie ruchu i tryb parkingowy podczas jazdy, aby wideorejestrator nie „wariował” z zapisywaniem plików. Po to zresztą producent dodał opcję szybkiej aktywacji trybu parkingowego z poziomu głównego ekranu, którego warto aktywować, aby zapewnić sobie nadzór 24/7 nad swoim samochodem. Wideorejestrator zawdzięcza tę funkcję wbudowanemu 320 mAh akumulatorowi litowo-jonowemu. 

Warto wspomnieć jeszcze o możliwości zapisania własnej tablicy rejestracyjnej i aktywacji funkcji przypominania o włączaniu świateł. Niby nic aż tak wielkiego, ale tym właśnie Prido i5 wyróżnia się na tle konkurencji.

Jakość nagrań Prido i5

Wideorejestrator Prido i5 nagrywa w rozdzielczości Full HD (1920x1080px) przy płynności 30 FPS poprzez połączenie matrycy Sony Exmor IMX323 oraz 6-warstwowej szklanej soczewki. Jego obiektyw posiada przysłonę f/2.0 i pozwala nagrywać obraz w imponującym 150-stopniowym kącie nagrywania. Pliki zapisuje w formacie .MP4 z kodekiem H.264, a 12-Mpx zdjęcia w .JPG. 

Jak na wideorejestrator nagrywający w Full HD i w tej cenie, Prido i5, to typowy model „do miasta”, bo tam jest w stanie zapewnić nam nagrania w odpowiedniej jakości w myśl możliwości odczytania tablic rejestracyjnych. Poza miastem i zwłaszcza w nocy, jego przeciętna jakość daje niestety się we znaki.

Test wideorejestratora Prido i5 – podsumowanie

Prido i5 był dla mnie nie lada zaskoczeniem. Nie dlatego, że ten wideorejestrator powala swoimi możliwościami, a dlatego, że firma Prido pomimo niespecjalnie okazałego doświadczenia na rynku, jest w stanie zaoferować z pozoru skromny, ale w praktyce rozbudowany wideorejestrator za 300 złotych. Może i nie oferuje najwyższej jakości nagrywania w tej cenie, ale na stosownej promocji zdecydowanie warto go kupić.

Czytaj też: Test Xblitz Park View 2. Wideorejestrator dwa w jednym z funkcją parkowania

Reklama

Nie jest to wprawdzie nowość na rynku, bo kupno Prido i5 jest już możliwe od dobrych dwóch lat, ale nie oznacza to, że odstaje technologicznie od nowszej konkurencji. Przynajmniej jeśli pominiemy kwestie interfejsu i menu. Trudno jednak narzekać na niego i to zwłaszcza przez wiele funkcji oraz imponujący kąt nagrywania i dlatego nie pozostaje nic innego, jak wlepić Prido i5 nasz dowód uznania.