Premiera Samsunga Galaxy S21 FE. Będzie hit, czy na hit jest za późno?

Miało go nie być, a jednak Samsung zaprezentował model Galaxy S21 FE. Ubiegłoroczny wariant został bardzo dobrze przyjęty przez rynek. Czy tegoroczny nie jest pokazany zbyt późno?
Galaxy S21 FE
Galaxy S21 FE

Zacznijmy od specyfikacji Galaxy S21 FE

W zasadzie można powiedzieć, że… przecieki ponownie miały rację. Niemal wszystkie informacje na temat Galaxy S21 FE się potwierdziły.

Smartfon jest zamknięty w obudowie o wymiarach 74,5 x 155,7 x 7,9mm i masie 177 gramów. Obudowa podobno ma aluminiową ramkę (to trzeba będzie zweryfikować jak tylko go zobaczymy) oraz jest wodoszczelna, zgodnie z normą IP68.

Ekran o przekątnej 6,4 cala to panel Dynamic Amoled 2X. Ma rozdzielczość FullHD+, jasność w piku do 1200 nitów i oferuje odświeżanie na poziomie 120 Hz. Zabrakło odświeżania adaptacyjnego, więc mamy do wyboru 60 lub 120 Hz. Ekran chroni szkło Gorilla Glass Victus. Warto też zauważyć, że ramki wokół wyświetlacza zostały nie tylko zmniejszone, ale też są niemal symetryczne. W ekranie umieszczony został czytnik linii papilarnych.

Czytaj też: Test OPPO 5G CPE T1a. 5G zamiast światłowodu? Nie mam powodów do narzekania

Procesor może być głównym punktem ataków na Galaxy S21 FE. Dostajemy bowiem układ Qualcomm Snapdragon 888, więc flagowca na rok 2021. Choć na jego wydajność na pewno nie będziemy mogli narzekać. Do tego 6 lub 8 GB pamięci RAM oraz 128 lub 256 GB pamięci wbudowanej. Bez możliwości rozszerzenia jej kartą microSD.

Aparaty są identyczne jak w Galaxy S20 FE, ale Samsung broni to tym, że bardziej dopracowane algorytmy przetwarzania zdjęć przełożą się na ich lepszą jakość. I tak mamy aparat główny o rozdzielczości 12 Mpix (F/1.8, OIS, 1/1.76″), zoom z teleobiektywem o rozdzielczości 8 Mpix (3-krotny zoom optyczny, 30-krotny Space Zoom, OIS, F/2.4, 1/4.4″) oraz aparat ultraszerokokątny o rozdzielczości 12 Mpix (F/2.2, kąt widzenia 123 stopnie). Do tego aparat do selfie o rozdzielczości 32 Mpix.

Akumulator ma pojemność 4500 mAh i naładujemy go przewodowo z maksymalną mocą 25W lub bezprzewodowo z mocą 15W. Smartfon oferuje też bezprzewodowe ładowanie zwrotne. Na koniec warto wspomnieć o głośnikach stereo oraz obecności łączności 5G.

Czytaj też: Snapdragon 8 Gen 1 w nowym Xiaomi nie zachwyca

Cena Galaxy S21 FE oraz promocja przedsprzedażowa. Czy ta premiera nie jest za późno?

Galaxy S21 FE będzie dostępny w kolorze oliwkowym, grafitowym, białym lub lawendowym. Obudowy są matowe. W przedsprzedaży, w dniach 4-18 stycznia dostaniemy go w zestawie ze słuchawkami Galaxy Buds 2 (oferta jest limitowana), a cena smartfonu wynosi:

  • 3 499 zł w wersji 6/128 GB,
  • 3 849 zł w wersji 8/256 GB.

W zestawie znajdziemy tylko kabel USB oraz klucz do otwarcia gniazda kart SIM. Zabrakło miejsca dla ładowarki, za to smartfon będzie miał fabrycznie naklejoną folię na ekranie. Regularna sprzedaż rusza 11 stycznia.

Premiera Galaxy S21 FE odbywa się stosunkowo późno. Smartfonu oczekiwaliśmy już w wakacje, przy okazji premiery Galaxy Flip3 oraz Galaxy Fold3. Później pojawiła się informacja, że w ogóle nie trafi na rynek, a tu rzutem na taśmę… jest. Teraz pojawia się pytanie, kiedy Samsung pokaże serię Galaxy S22 oraz czy przypadkiem Galaxy S21 FE nie jest zwiastunem przesunięcia premiery kolejnych flagowców? Nie do końca widzę sens wprowadzania na rynek serii Galaxy S22 tuż po premierzę Galaxy S21 FE. W przypadku niedużych różnic w cenie, smartfony mogą zacząć ze sobą konkurować.

Napisane przez

Arkadiusz Dziermański

Redaktor Prowadzący
Pisaniem w Internecie zajmuję się od 2009 roku. Zaczynałem od testów telefonów na Telepolis.pl, gdzie rozpocząłem stałą pracę w 2013 roku. Z czasem szeroko pojęta telekomunikacja stała się równie wciągająca co telefony, a rozwój technologii sprawił, że do urządzeń mobilnych dołączył też inny sprzęt elektroniczny. Dzisiaj moje biurko zasypuje każdy rodzaj sprzętu, a o sieci 5G mogę mówić obudzony w środku nocy. Od 2019 roku śledzę i opisuję ruchy antykomórkowe w Polsce i na świecie. Poziom wylewanego przez nie hejtu świadczy o tym, że robię to dobrze. Na przestrzeni ostatnich lat moje teksty pojawiały się na łamach serwisów GamingSociety, Gry-Online i PCWorld.pl, a od 2020 roku jestem związany z WhatNext.pl, gdzie jestem zastępcą redaktora naczelnego. Życie prywatne łączę z zawodowym, interesując się nowymi technologiami, ale nie pogardzę dobrą muzyką, serialem, grami komputerowymi czy sportem.