Voyagery doczekają się swoich następców. USA i Chiny zbudują kolejną generację sond kosmicznych

Od 1977 r. obie sondy Voyager przemierzają przestrzeń kosmiczną i nadal komunikują się z Ziemią przesyłając nam dane dot. ich podróży.
sondy-miedzygwiezdne-voyager
sondy-miedzygwiezdne-voyager

Co prawda większość urządzeń pomiarowych została już wyłączona w celu jak najdłuższego utrzymania zasilania, ale to i tak całkiem niezły wynik – obie konstrukcje mają już prawie 50 lat, nadał działają i zdążyły opuścić już granice Układu Słonecznego. To też najwyższy czas, aby zbudować ich kolejną generację.

Czytaj również: Voyager 2 wkracza w przestrzeń międzygwiezdną

Tym razem jednak badaniem głębokiej przestrzeni kosmicznej interesują się nie tylko Stany Zjednoczone. W zeszłym roku Chiny ogłosiły, że wybudują kilka sond zdolnych do eksploracji krawędzi naszego Układu Słonecznego. Według informacji, na które powołuje się China Space News Friday, misja „Interstellar Express” miałaby przekroczyć granicę Układu Słonecznego do 2050 r.

NASA zapowiedziała bardzo podobną misję, której szczegółowy opis, w postaci prawie 500-stronicowego dokumentu, został przedstawiony w 2021 r. podczas spotkania American Geophysical Union (AGU) w Nowym Orleanie i według którego Amerykanie zbudują kolejną generację sond międzygwiezdnych Interstellar Probe.

Program Interstellar Probe pozwoli nam zrozumieć, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Głównym celem misji jest wyjście poza granice heliosfery, ogromnej bańki magnetycznej, która otacza cały Układ Słoneczny– mówi Pontus Brandt z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, który pracuje w uniwersyteckim Laboratorium Fizyki Stosowanej (APL).

Jeśli wszystko poszłoby zgodnie z planem, nowa generacja amerykańskich sond międzygwiezdnych dogoniłaby sondy Voyager pod koniec 21 wieku. Większość z nas raczej nie dożyje tego momentu, jednak same badania przestrzeni międzygwiezdnej mogą przydać się naszemu gatunkowi. W ciągu ostatnich 60 000 lat nasz Układ przemieszczał się przez tak zwany lokalny obłok międzygwiazdowy (LIC) — kolosalny obszar pyłu i gazu otoczony pustą sferą przestrzeni w Drodze Mlecznej. Ale za mniej więcej 2000 lat nasz Układ Słoneczny opuści ten obszar i…

Nie mamy pojęcia, co się wydarzy. Po prostu nie wiemy – mówi Brandt

Dwa największe i właściwie połączone ze sobą zagrożenia, przynajmniej z perspektywy życia na Ziemi, to znaczne skurczenie się heliosfery i wystawienie naszej planety na silniejsze promieniowanie kosmiczne, które przy odpowiednio ekstremalnych warunkach mogłyby doprowadzić do śmierci większości gatunków zamieszkujących naszą planetę. W teorii mielibyśmy jeszcze trochę czasu, żeby przygotować się na tak brutalną zmianę warunków, ale zanim zaczniemy teoretyzować na ten temat, może poczekajmy najpierw aż kolejna generacja sond międzygwiezdnych będzie gotowa do startu. Na razie są to jedynie zapowiedzi.