Oto Ayya T1. Rosyjski smartfon pogrąży Apple i Google

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

A przynajmniej tak twierdzi rosyjska propaganda, której pomysłowość nie ma granic. Ayya T1 ma być idealnym zamiennikiem dla smartfonów Apple i Google’a. Powiedzieć, że Rosjanom włączyła się ułańska fantazja to jak nic nie powiedzieć.

Światowi giganci odcinają Rosję od dobrodziejstw technologii

O ile nie przespaliście ostatniego tygodnia na bezludnej wyspie, to na pewno wiecie, że Rosja zaatakowała zbrojnie Ukrainę. W odpowiedzi cały cywilizowany świat zaczął nakładać na Rosję sankcje, jakich jeszcze nie było. Wśród nich jest odcięcie kraju od różnego rodzaju towarów. W Rosji nie kupimy urządzeń Apple, a Stany Zjednoczone, wśród wielu sankcji, chcą blokować dostęp do urządzeń wykorzystujących amerykańską technologię.

Rosyjska maszyna propagandowa pracuje na najwyższych obrotach. W sieci pojawiły się filmy pokazujące miejscowych oligarchów, na których np. jeden z nich rozbija iPada młotkiem pokazując, że amerykańska technologia nie jest mu do niczego potrzebna. Choć z drugiej strony Rosjanie utracili już dostęp do tylu usług, serwisów i aplikacji, że niedługo iPadów będą mogli używać co najwyżej jako ramek do zdjęć, albo deski do krojenia.

Wróćmy jednak do smartfonów. Ayya T1 ma stanowić idealną alternatywę dla popularnych marek smartfonów. Ale tak fantazyjnej zapowiedzi urządzenia, to nawet w rodzimych Wiadomościach nie potrafiliby wymyślić.

Czytaj też: [Aktualizacja VI] Tańsze połączenia na Ukrainę. Polscy operatorzy reagują

Ayya T1 – rosyjski pogromca gigantów

Smartfon Ayya T1 został zaprezentowany w listopadzie 2021 roku przez rosyjską firmę Rostec. Teraz urządzenie zostało odkopane przez rosyjską propagandę. Za jego promocję wzięto się wręcz na bogato, ponieważ w promującym go filmie występuje Maria Butina. To była rosyjska parlamentarzystka, która w 2019 roku została skazana w Waszyngtonie na 19 miesięcy więzienia za działalność agenturalną na rzecz Rosji. Po kilku miesiącach została przekazana w ręce Rosjan. Warto wspomnieć, że wśród jej znajomych znajdowały się osoby z otoczenia prezydenta Donalda Trumpa.

Czytaj też: realme 9 5G z odświeżaniem obrazu 144 Hz? Co jeszcze wiemy o tym smartfonie?

Pani Butina w filmie rozpływa się nad możliwościami urządzenia i przekonuje, że Ayya T1 to idealna alternatywa dla najlepszych smartfonów na świecie. Już sama specyfikacja mówi nam, że… nic z tego. Smartfon jest wyposażony w ekran o przekątnej 6,55 cala i rozdzielczości 720 x 1600 pikseli, procesor MediaTek Helio P70, 4 GB pamięci RAM, 64 GB pamięci wbudowanej, aparaty o rozdzielczości 12 i 5 Mpix, NFC, czytnik linii papilarnych oraz akumulator o pojemności 4000 mAh. Szał! Ayya T1 pracuje pod kontrolą systemu Jolla’s Sailfish z nakładką Aurora OS. Jak głosi rosyjska propaganda – rodzima produkcja! Ale ogólnie możemy luźno nazwać to wariacją na temat Androida. Choć była też dostępna wersja z Androidem 11, jak również testowany był wariant z oprogramowaniem przygotowanym przez Kaspersky Lab.

Tym, co miało wyróżniać Ayya T1 jest dbanie o prywatność. Na czym skupiła się również Maria Butina w swoim nagraniu. Smartfon został wyposażony w specjalny przełącznik, który ma całkowicie wyłączać mikrofon i kamerę. Dzięki czemu zły Zachód nie będzie w stanie szpiegować użytkownika. Do tego mamy dedykowaną diodę, która podświetla się w momencie, kiedy aparat jest włączony.

Czytaj też: Wyciek zdradza szczegóły i wygląd Huawei Nova 9 SE

Zgodnie z nagraniem, Ayya T1 ma kosztować 15 000 rubli i jest dostępny od ręki w całej Rosji. Więc przy pikującym kursie rosyjskiej waluty, tanieje z minuty na minutę. Obecnie to niecałe 600 zł. Choć w sklepach internetowych ceny sięgają nawet 25 000 rubli. Co zaraz też zapewne wyniesie niecałe 600 zł i będzie dalej spadać.

W ostatnich tygodniach Rosja w działaniach propagandowych przekracza wszystko. Dobry smak, wszelkie granice, ale też zdrowy rozsądek. Wychwalanie Ayya T1 jest tak żałosne, że aż zabawne. Jeśli ktokolwiek to kupi, czy to informację o tym jak cudowny jest to smartfon, czy też w nagłym odpływie jasności umysłu sam smartfon, to chyba nic mnie już nie zaskoczy.