Barcelona, fot. Arkadiusz Dziermański CHIP.PL

Darmowy roaming do 2032 roku. Jest z nami już pięć lat

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Decyzją Rady Unii Europejskiej, darmowy roaming na terenie europejskiego obszaru gospodarczego został przedłużony do 2032 roku. Jest z nami już prawie pięć lat. Co zmieniło się od pamiętnego 15 czerwca 2017 roku?

Darmowy roaming (co najmniej) do 2032 roku

Obecne rozporządzenie dotyczące darmowego roamingu wygasa 30 czerwca 2022 roku, ale już wiemy, że zostanie przedłużone do 2032 roku (od 1 lipca 2022 roku). To decyzja Rady Unii Europejskiej, po dostaniu zgody Parlamentu Europejskiego.

Nowe przepisy nakładają nowe obowiązki na operatorów. Sieci na całym świecie rozliczają się z roamingu na podstawie umów hurtowych. Jeśli np. mamy numer w T-Mobile i jedziemy do Hiszpanii, gdzie korzystamy w roamingu sieci Vodafone, to T-Mobile płaci Vodafone hurtowe stawki za każde wykonane przez nas połączenie. Tymczasem klienta obowiązuje umowa detaliczna z operatorem. W niej mają być wyjaśnione takie kwestie, jak choćby to, co wpływa na jakość usług w roamingu. Może to być inne rozmieszczenie nadajników lub górzysty teren danego kraju, przez co Internet w telefonie może działać gorzej niż w Polsce. Unia Europejska chce, aby usługi w roamingu działały na takim samym poziomie jak kraju macierzystym, ale to są raczej tylko pobożne życzenia, trudne do zrealizowania.

Czytaj też: Huawei nie zawiera nowych umów z Rosją. Kreml po cichu liczy na Ericssona i pomoc Chin

15 czerwca 2017 roku roaming stanął na głowie.

Tego dnia zaczęła obowiązywać zasada Roam Like at Home (RLAH), w myśl której połączenia w roamingu mają być realizowane jak w kraju. Czyli według prostej zasady – jeśli w pakiecie u swojego operatora mamy nielimitowane rozmowy i wiadomości, w roamingu na terenie europejskiego obszaru gospodarczego również będą darmowe i nielimitowane. Wyjątkiem był i nadal jest Internet. Pakiet danych jest proporcjonalnie pomniejszony i również darmowy. Za to po wykorzystaniu go zapłacimy dzisiaj niecałe 15 zł za 1 GB. Dla porównania, przed 15 czerwca 2017 roku byłby to koszt rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Czytaj też: Rumuńska sieć 5G bez Nokii. Geopolityka ponad cyberbezpieczeństwo?

Czyli mogę za darmo dzwonić za granicę? Nieeeeeee!

Dla klientów było to duże zamieszanie. Okazało się, że kompletnie nie wiemy czym jest roaming. Nie pomagały w tym clicbaitowe artykuły w sieci. Efekt był taki, że wiele osób zrozumiało, że darmowe będą też połączenia międzynarodowe. Nie wspominając już o tym, że zgodnie z internetowymi nagłówkami, panowało przekonanie, że roaming przestaje istnieć. Keine Grenzen!

Przypomnijmy, że o roamingu mówimy w momencie, w którym nasz telefon do działania wykorzystuje nadajnik zagranicznego operatora. Czyli jeśli dzwonimy lub korzystamy z nadajnika np. w Niemczech, to jesteśmy w roamingu. Jeśli dzwonimy na dowolny zagraniczny numer, będą w Polsce czy też za granicą, jest to połączenie międzynarodowe. Płatne, w większości przypadków bardzo dużo.

Efekt był taki, że Biura Obsługi operatorów zalały pytania oraz pretensje klientów i musiała ruszyć kampania informacyjna. Oczywiście nie rządowa, ale po stronie operatorów. Informacje o tym czy różni się roaming od połączeń międzynarodowych były m.in. dodawane do faktur za usługi. I to przez długi czas.

Czytaj też: Ericsson ma problemy. Amerykański Departament Sprawiedliwości uważa, że firma płaciła terrorystom Państwa Islamskiego

Koszty dla operatorów, zdziwienie dla chytrych klientów

Nowe regulacje okazały się bardzo obciążające finansowo dla operatorów. Wynikało to z nagromadzenia klientów, którzy zaczęli korzystać z darmowych usług. Z jednej strony byli to zwykli turyści, korzystający z zasady RLAH zgodnie z jej przeznaczeniem. Darmowy roaming miał dotyczyć właśnie tych, którzy wyjeżdżają za granicę na stosunkowo krótki czas. Z drugiej osoby na stałe mieszkające za granicą zaczęły normalnie korzystać z telefonu.

Dla operatorów oznaczało to potężne koszty. Straty z tytułu roamingu w ciągu pierwszych 6 miesięcy działania RLAH wyniosły 222,6 mln zł. W ciągu pierwszego roku obowiązywania zasady kwota ta urosła do 307,7 mln zł. Pierwszy raz operatorzy zaczęli zarabiać rok po wprowadzeniu nowych rozliczeń i było to skromne, na tle dotychczasowych strat 10,8 mln zł.

Dlatego też niedługo po zmianach w roamingu pojawił się dopłaty. Za zgodę UKE, operator wykazujący straty w rozliczeniach roamingowych, mógł dołożyć klientom dodatkowe opłaty. Według zasad RLAH klient korzystający z roamingu dłużej niż trzy miesiące i tak ponosił koszty korzystania z usług. Dużo niższe niż przed 15 czerwca 2017 roku, ale mimo wszystko opłaty. Mają zgodę na korzystanie z dopłat, operatorzy mogli delikatnie podnieść te stawki, rekompensując sobie straty. Dopłaty obowiązywały przez ok dwa lata.

W tym momencie część klientów zaczęła narzekać. Miało być za darmo, a nie jest. Były to właśnie osoby na stałe mieszkające za granicą. I zaczęło się kombinowanie… A czy jak na tydzień z tym numerem wrócę do Polski, to ten okres mi się wyzeruje i będzie za darmo? Niektórym nie wystarczał fakt, że zgodnie z nowymi rozliczeniami płacą i tak dużo mniej niż dotychczas.