Rumuńska sieć 5G bez Nokii. Geopolityka ponad cyberbezpieczeństwo?

Arkadiusz Dziermański Z-ca Redaktora Naczelnego

Nokia została wykluczona z budowy sieci 5G w Rumunii. To pokazuje, jak może wyglądać sytuacja w Polsce, jeśli wybór dostawców sprzętu sieciowego zostanie upolityczniony. Czy w tej sytuacji winne jest zamieszanie wokół rosyjskiego systemu do inwigilacji? I dlaczego geopolityka jest ważniejsza niż cyberbezpieczeństwo?

Dostawców sprzętu sieciowego można w Rumunii wykluczyć. Bo tak

Rumuńska Najwyższa Rada Obrony Narodowej (CSAT) wykluczyła Nokię z budowy sieci 5G na terenie całego kraju. Dlaczego? Nie wiadomo. Na jakiej podstawie? Nie wiadomo… do końca. Ale może zacznijmy od początku.

W 2021 roku Rumunia przyjęła przepisy, które można porównywać z naszą Ustawą o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Która w bólach powstaje… i powstaje. Podobnie jak pierwotnie było z naszą ustawą, rumuńska została stworzona głównie w celu wyeliminowania firmy Huawei, po naciskach Stanów Zjednoczonych.

Przepisy pozwalają premierowy, za zgodą CSAT wykluczyć dostawcę sprzętu i oprogramowania z budowy sieci 5G. Firma musi uzyskać odpowiednie zezwolenie, które jest wydawane w ciągu czterech miesięcy od złożenia wniosku. Rozpatrzeniem wniosku zajmuje się specjalna rada, w skład której wchodzą m.in. ministrowie, szefowie służb, premier i prezydent. Jeśli dostawca zostanie uznany za niebezpiecznego, jego sprzęt musi zostać wycofany z sieci w ciągu siedmiu lat, a w przypadku rdzenia sieci w ciągu pięciu lat. Czyli dokładnie jak w przypadku projektu polskiej ustawy i podobnie nam w naszym przypadku, bez jej przyjęcia niemożliwe było wystartowanie z aukcją częstotliwości sieci 5G.

Cały proces uzyskania zezwolenie CSAT jest całkowicie niejawny. Dostawca otrzymuje je lub nie, a jedynym uzasadnieniem może być – bo tak, opcjonalnie – bo nie. I właśnie takie – bo nie spotkało obecnie Nokię.

Czytaj też: Był iPhone z USB-C, więc teraz przyszedł czas na smartfon z Androidem i portem Lightning

Nokia nie zbuduje sieci 5G w Rumunii. Co były przyczyną?

Nokia otrzymała decyzję o odrzucenie swojego wniosku. A konkretnie dwie firmy Grupy Nokia – Nokia Solutions and Networks OY oraz Nokia Networks SRL. Dlaczego? Oficjalnie nie wiadomo. Firma poinformowała w krótkim komunikacie, że rumuński rząd odmówił zgody na dostarczanie sprzętu infrastruktury 5G w Rumunii. Władze odmówiły w tej sprawie komentarza.

Nokia nie czekała długo i sprawa od razu trafiła do sądu apelacyjnego w Bukareszcie. Nieoficjalnie mówi się, że proces już ruszył 25 marca.

Oficjalnie nie wiemy też, co mogło być przyczyną odmowy. Ale zbiega się ona z ostatnimi doniesieniami o pomocy Nokii przy budowie rosyjskiego systemu do inwigilacji SORM. Firma zaprzeczyła temu w oficjalnym komunikacje, jednocześnie wyraźnie zaznaczając, że SORM jest systemem legalnym. Co do czego można mieć wątpliwości. Jeśli dodamy do tego bliskie stosunki Rumunii z USA, podobnie jak w przypadku Huawei, sprawa wygląda politycznie. Szczególnie jeśli spojrzymy na to, jakie firmy już otrzymały licencję na dostarczenie sprzętu sieci 5G.

Czytaj też: Laminaty GeForce RTX 3090 Ti wydają się wybrakowane. Jest ku temu dobry powód

Geopolityka ponad cyberbezpieczeństwo

Na świecie mamy trzech głównych dostawców sprzętu sieciowego. Huawei jest od ponad trzech lat oskarżany przez USA o szpiegostwo. Co do dzisiaj nie zostało potwierdzone publicznie zaprezentowanymi dowodami. Ale to właśnie Huawei jest obiektem największej, również medialnej, nagonki. Obok mamy Nokię, w przypadku której pojawiły się doniesienia o wspieraniu rosyjskiej inwigilacji oraz Ericssona. Który w świetle ostatnich informacji miał opłacać Państwo Islamskie. W przypadku tych dwóch spraw wiele mediów, szczególnie w Polsce, zgodnie milczy.

Spójrzmy teraz, jakie firmy otrzymały już zezwolenia na budowę sieci 5G w Rumunii. Pierwszą z nich jest Starc4Sys. Wiemy o niej, że na rumuńskim rynku działa od 2013 roku, a większość jej personelu to byli wojskowi. Firma startowała wcześniej w dwóch przetargach. Pierwszym, dotyczącym modernizacji systemu numeru alarmowego 112 oraz drugim, dotyczącym stworzenia systemu rozpoznawania twarzy dla rumuńskiej policji. Oba przetargi były realizowane w otoczce skandali korupcyjnych.

Czytaj też: Procesor graficzny Intela zaskakuje liczbą tranzystorów. Znamy też taktowanie flagowca

Drugą firmą, która otrzymała zezwolenie jest Juniper Networks Romania, kontrolowana przez amerykańską grupę Juniper Networks. Dalej mamy firmę RO, która zajmuje się dostarczaniem usług ochrony i systemów alarmowych m.in. dla ambasady Izraela oraz banku Leumi i Concep Electronics, dostarczająca sprzęt IT m.in. dla rumuńskich ministerstw.

Mamy więc firmę łączoną z korupcją przy rządowych przetargach, dostawcę amerykańskiego, dostawcę zabezpieczeń dla ambasady Izraela oraz firmą powiązaną z ministerstwami. Wszystkie wybrane w niejawnym procesie, uznane za bezpiecznych dostawców sprzętu sieciowego. Zezwolenia nie dostała do tej pory żadna duża firma, która ma doświadczenie w budowie sieci komórkowych (Ericsson, Huawei, ZTE, a Nokia została odrzucona). Zezwolenia (jeszcze, bo przypomnijmy, że proces trwa cztery miesiące) nie dostała też żadna firma związana z rynkiem Open RAN.

To wszystko pokazuje, jak ważna jest transparentność tego typu procesów oraz realizowanie ich na podstawie kryteriów technicznych, a nie geopolitycznych. Kraje, które jeszcze nie przeprowadziły podobnych wyborów, siłą rzeczy wzorują się na innych i podpatrują ich wybory. Z Rumunii płynie właśnie przekaz o niejawnym i niejasnym wyborze, nazwijmy to dziwnych dostawców (może poza Juniper Networks) i pominięciu nie tylko chińskich gigantów, ale również europejskich. Dlaczego? Być może dlatego, że Finlandia (Nokia) i Szwecja (Ericsson) nie są zbyt przychylnie nastawione do NATO? Byłyby to bardzo dziwne kryteria dotyczące cyberbezpieczeństwa.