Ultralekkie haubice M777 trafiły na Ukrainę, haubice M777

Ultralekkie haubice M777 trafiły na Ukrainę. Rosjanie z pewnością odczuli już ich 155-mm kaliber

W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że na Ukrainę finalnie trafi aż 100 znanych na cały świat haubic M777 w ramach nowego pakietu pomocy wojskowej, który określiły Stany Zjednoczone. Znaczna część z nich jest już ponoć wykorzystywana przeciwko agresorowi i trudno się temu dziwić, bo ich transport (za sprawą niskiej wagi) jest bardzo ułatwiony, dzięki czemu można je dostarczać samolotami C-17 Globemaster III. W rzeczywistości dostaliśmy już 27 kwietnia potwierdzenie, że transport na pokładzie samolotu startującego z Kalifornii już ruszył.

Ultralekkie haubice M777 są jedynymi z najbardziej charakterystycznych holowanych artylerii XXI wieku

Jako że do artylerii zaliczamy działa wszelkiej maści (armaty, moździerze czy haubice różnego rodzaju), przeznaczenie haubic M777 widać jak na dłoni. Te mają za zadanie zwalczać cele znajdujące się poza linią wzroku, bo w głębi frontu, jak przystało na artylerię wystrzeliwującą amunicję o zasięgu i mocy znacznie przekraczającej możliwości broni palnej piechoty. W praktyce wykorzystanie tego rodzaju broni wymaga skutecznego zwiadu i rozpoznania, bo prowadzenie ostrzału jest realizowane na z góry określone pozycje wroga, które mogą wskazać oddziałom artyleryjskim np. drony.

Czytaj też: Tureckie drony na Ukrainie pokazały wojnę przyszłości. Bayraktar TB2 wyrządzają ogromne szkody

W przypadku haubic M777 mamy do czynienia ze sprzętem nowoczesnym, jak na standardy wojskowe, bo pierwsze prototypy tych dział kalibru 155 mm powstawały już w latach 1998-2002. W rzeczywistości jednak prace nad protoplastami trwały na długo przed 1990 rokiem i swoją propozycję do programu ogłoszonego w 1986 roku przez USMC i US Army zgłosiła brytyjska firma Vickers Shipbuilding and Engineering (VSEL) już w 1987 roku. Projekt spotkał się z pozytywnym przyjęciem i dzięki temu po latach zaczęto opracowywać pierwsze prototypy, aby w 2002 roku podpisać kontrakt na dostawę pierwszej serii haubic M777. Umowę podpisano z brytyjską firmą BAE Systems, która przejęła VSEL.

Tak oto wyglądała (w skrócie) historia powstania haubic M777, których założenia projektowe obejmowały m.in.:

  • prostą konstrukcję,
  • masę poniżej 4000 kg,
  • zasięg i szybkostrzelność na poziomie haubic M198 (lub więcej),
  • kompatybilność z amunicją NATO,
  • możliwość holowania jej przez pojazdy o masie poniżej 3 ton.

Jak udało się je spełnić? Przede wszystkim za sprawą wykorzystania stopu na bazie tytanu (Ti-6Al-4V), który umożliwił uzyskanie wysokiej wytrzymałości przy dużo mniejszej masie niż w przypadku podobnej konstrukcji ze stali. Obok mniej imponujących elementów pokroju zespołu wahliwego czy łoża, haubice M777 wyposażono w lufę typu M284 o długości 39 kalibrów. Została ona wykonana specjalnie po to, aby umożliwić używanie wszystkich rodzajów amunicji NATO kalibru 155 mm, a w związanej z nią konstrukcji zastosowano zamek M289 typu śrubowego, otwierany i zamykany hydraulicznie z mechanizmem uderzeniowym M49.

Czytaj też: Rosyjska flota desantowa wykorzystuje polskie Ropuchy, czyli okręty desantowe projektu 775

Produkowane od 2002 roku, haubice M777 mierzą 10,21 x 3,72 metra (długość i szerokość) w pozycji bojowej oraz odpowiednio 9,51 x 2,77 x 2,26 metra w pozycji transportowej. Ich waga produkcyjna wynosi „zaledwie” 3773 kilogramów (4200 kg w konfiguracji bojowej), kąt ostrzału w pionie waha się od -5 do +71,7 stopni i +22,5 stopni w poziomie, a szybkostrzelność sięga do nawet 7 strzałów na minutę (zwykle 2). Obsługą zajmuje się łącznie 7 żołnierzy, a same możliwości są zależne bezpośrednio od wykorzystanej amunicji (poniżej obejrzycie nagranie z jej wykorzystania).

Tak też haubice M777 mogą strzelać pociskami odłamkowo-burzącymi (M107) na odległość 24 km, pociskami z dodatkowym napędem rakietowym ERFB (do 30 km), M795 o zasięgu od 28,7 do 37 km i najbardziej imponującymi pociskami M982 Excalibur. Te ostatnie są najdroższe i mogą razić cele oddalone o 40 kilometrów z zabójczą precyzją, a sam ostrzał jest wspomagany cyfrowym systemem kierowania ogniem, który odpowiada za nawigację, naprowadzanie i lokalizację.

Skąd ta ekscytacja? Czyli co zapewnią Ukrainie te ultralekkie haubice M777

Suche fakty na temat haubic M777 mogą nie oddawać tego, jak wiele nowych możliwości zapewnią one ukraińskim siłom w walce z Rosją. Warto więc podkreślić to, że są one nowocześniejsze od rozwiązań rosyjskich, dzięki czemu są m.in. w stanie razić wrogie pozycje z większej odległości. To samo w sobie sprawia, że kiedy na jednym terenie znajdzie się oddział rosyjski i ukraiński, strona walcząca z najeźdźcami z miejsca będzie miała znaczącą przewagę. Oczywiście, o ile założymy, że oba oddziały będą świadome swoich pozycji – w takim scenariuszu Rosjanie zostaną ostrzelani na długo zanim sami będą mieli okazję uderzyć.

Czytaj też: Dlaczego zdalnie sterowane miny Goliath nie opłaciły się nazistom?

Poza tym, haubice M777 cechuje wspomniana niska waga, dzięki której wiosenna pogoda i błotniste tereny nie będą dawać Ukraińcom aż tak w kość podczas transportu i rozstawiania sprzętu. Przeprowadzenie ostrzału to bowiem jedno, ale zanim będzie można to zrobić, należy artylerię dostarczyć na miejsce docelowe i ją rozłożyć, co na froncie i w trudnym terenie wcale nie należy do prostych zadań. Nie są to haubice samobieżne, dlatego do transportu wymagają drugiego sprzętu i w praktyce sprawdzi się do tego każdy pojazd o masie powyżej 2,5 ton i napędzie 4×4 czy nawet lekki śmigłowiec, o ile M777 zostanie rozłożona na dwie części.

Idąc dalej, haubice M777 mogą wykorzystywać amunicję kalibru 155 mm, przez co Ukraina coraz bardziej zwiąże się ze standardem wypracowanym przez NATO. Są też szanse, że broniący się kraj otrzymał nie byle jaką amunicję, a pociski M982 Excalibur, opracowane przez szwedzką firmę BAE Systems Bofors we współpracy z amerykańską Raytheon Missiles & Defense.

Czytaj też: Broń hipersoniczna – czym jest i kto ją ma?

Te mogą uderzać w cele oddalone o 40 km, dzięki swoim składanym płetwom i to bardzo precyzyjnie, bo z błędem do 4 metrów, co w połączeniu z 22-kilogramową głowicą zapewnia siłę rażenia odpowiadającą poziomowi wykorzystania kilkudziesięciu tradycyjnych pocisków artyleryjskich. Cena ich wyprodukowania nie jest z kolei aż tak wysoka, bo wynosi nieco ponad 110000 dolarów.