Opisujemy Caesar, francuskie samobieżne haubicoarmaty, Caesar

Opisujemy Caesar, czyli francuskie samobieżne haubicoarmaty walczące o wolność Ukrainy

W ostatnich dniach wiele mówi się o francuskich samobieżnych haubicoarmatach Caesar. Przyczyniło się do tego nie tylko ich wprowadzenie na front rosyjsko-ukraiński po przeprowadzeniu szkolenia ukraińskich oddziałów artyleryjskich, ale też nowe informacje na temat ich rozwoju i przyszłości. Postanowiliśmy tym samym zebrać najciekawsze informacje na ich temat i odpowiedzieć nie tylko na pytanie, czym dokładnie są francuskie samobieżne haubicoarmaty Caesar. Jednocześnie przypominamy, że Polska również produkuje i ma coś podobnego w swoim arsenale. Mowa o tak zwanych Krabach, które w ogólnym rozrachunku są bardziej zaawansowane, wykorzystują gąsienice, ale jednocześnie są znacznie droższe, cięższe i trudniejsze w utrzymaniu w gotowości.

Francuskie samobieżne haubicoarmaty Caesar 

Caesar, a właściwie CAESAR, jako że to akronim od francuskich słów CAmion Équipé d’un Système d’ARtillerie, oznaczających po prostu „ciężarówkę wyposażoną w system artylerii”, to przykład jednego z najnowszych sprzętów tego typu. Proces ich opracowywania trwał od 1992 do 1999 roku i odpowiadała za niego firma GIAT Industries (dziś Nexter), której pomagał Lohr Industrie. Prace postępowały zdecydowanie szybko, bo pierwszy prototyp został pokazany publicznie w 1944 roku, pięć lat później wersja przedprodukcyjna Caesar trafiła w ręce zawodowych żołnierzy francuskiej armii z myślą o testach, które oczywiście zaliczyły.

Czytaj też: Czołg T-84 pod lupą. Opisujemy wyjątkowy ukraiński czołg podstawowy

Kwestią czasu była więc zarówno masowa produkcja, jak i rozpoczęcie eksportu i rzeczywiście te samobieżne haubicoarmaty zaczęły wyjeżdżać z linii montażowych już od 2004 roku, co trwa aż po dziś dzień. Na przestrzeni tych kilkunastu lat pierwotny projekt nie uległ zmianie i nadal obejmuje podwozie kołowe ze zintegrowaną haubicoarmatą 155 mm (średnica przyjmowanych pocisków) z lufą o długości 52 kalibrów. 

Możliwości oraz dokładna specyfikacja haubicoarmat Caesar sprowadza się przede wszystkim do podwozia. W oryginale wykorzystują podwozie Renault Sherpa 5 z napędem 6×6, a warianty eksportowe stawiają zarówno na Unimog U2450L 6×6 oraz Tatra 815 8×8. W oryginalnej wersji ważą 17,7 tony, mierzą 10 metrów długości, a ich szerokość i wysokość sięga kolejno 2,55 i 3,7 metra. Przejście na podwozie 8×8 zwiększa wagę do niebywałych 30 ton, ale jest to spowodowane m.in. lepszym opancerzeniem i ogólnymi możliwościami terenowymi i logistycznymi, które są oczywiście wyższe. 

Przykładowo, wariant 6×6 napędza 6-cylindrowy silnik wysokoprężny o mocy 240 koni mechanicznych, zapewniający możliwość rozpędzania się do aż 100 km/h na utwardzonych drogach i przejeżdżania do 600 km na jednym tankowaniu. Podwozie 8×8 zwiększa jednocześnie liczbę amunicji z 18 do 36 sztuk oraz dostępną moc silnika do 410 KM.

Caesar w Ukrainie – liczby i możliwości

Pewne jest już, że Ukraińcy wykorzystują haubicoarmaty Caesar na froncie. Potwierdził to szereg nagrań, które zaczęły pojawiać się w sieci oczywiście dopiero po tym, jak wybrani artylerzyści ukraińscy (40 z nich) wrócili do swojego kraju razem ze sprzętem po kwietniowych szkoleniach. Finalnie Francja przekazała początkowo 12 egzemplarzy systemów Caesar, do których dołączy 6 kolejnych po ogłoszeniu samego prezydenta w czwartek 16 czerwca. 

Czytaj też: Najbardziej niszczycielskie okręty świata. Oto trzech kandydatów

Tego typu sprzęty znacząco wzmocnią możliwości ukraińskich oddziałów artylerii nie tylko poprzez zwiększenie ich mobilności, ale też pozwolenie na rażenie znacznie dalej oddalonych celów. Zależnie od amunicji, a musicie wiedzieć, że Caesar wykorzystuje najpowszechniejszą „NATOwską” amunicję 155 mm, zasięg rażenia wynosi około 40 km z zastosowaniem standardowych pocisków i ponad 50 km z wykorzystaniem wariantu wspomaganego napędem. 

Wedle oficjalnych danych, czas od zatrzymania do uzyskania gotowości realizacji ostrzału zamyka się w jednej minucie. Kąt ostrzału wynosi od 19° do 68° w pionie oraz 34° w poziomie, a szybkostrzelność do 6 pocisków na minutę.

Przyszłość Caesar

Z tego co nam wiadomo, firma Nexter pracuje obecnie nad lepiej opancerzoną kabiną w celu zwiększenia bezpieczeństwa 5 lub 6-osobowej załogi (ta minimalna obejmuje 3 wyszkolonych żołnierzy), którą angażuje Caesar. Ta zwiększy ogólną wagę o 400 kg i zapewni ochronę przed ostrzałem artyleryjskim w odległości od 5 metrów od pojazdu, wybuchami improwizowanych ładunków wybuchowych i przeciwpancernych min. 

Od lutego wiemy też o zupełnie nowej wersji, którą Nexter ma opracować na zlecenie francuskiej Dyrekcji Generalnej Uzbrojenia. Mowa o tajemniczym ciągle Caesar 6×6 Mark II nowej generacji. Wiemy o nim tylko tyle, że ma być wyposażony w nowe podwozie z mocniejszym silnikiem 460 KM i nową automatyczną skrzynią biegów, a poza tym otrzymać nowe oprogramowanie do kierowania ogniem oraz kabinę przeciwminową i balistyczną 2. poziomu. 

Kontrakt obejmuje rozpoczęcie czteroletniej fazy rozwojowej, po której nowy Caesar ma wejść do produkcji. W 2024 roku francuskie władze zdecydują, czy uruchomić produkcję 109 nowych wersji, czy też zamówić tylko 33 z nich i zmodernizować 76 już użytkowanych egzemplarzy. Patrząc jednak na rynek zbytu i darowiznę dla Ukrainy, Francja zapewne zrobi użytek ze starszych Caesarów i postawi na te nowe. 

Czytaj też: Przeciwlotniczy system 9K330 Tor. Opisujemy następcę 9K33 Osa

Te zapewne będą sięgać po ogłoszone niedawno przez koncern Leonardo pociski Vulcano, które to zostały już przetestowane właśnie z Caesarami. Mowa o pociskach cechujących się maksymalnym zasięgiem na poziomie do 70 km, które w celu zwiększenia precyzji wykorzystują połączenie kierowania INS/GPS z laserowym półaktywnym układem naprowadzania. Z kolei jej zapalnik może działać w trzech trybach – uderzeniowym, z opóźnieniem lub detonacji na określonej wysokości.