Radary pasywne miały być niewykrywalne, Polscy naukowcy zadali temu kłam

Radary pasywne miały być niewykrywalne. Polscy naukowcy zadali temu kłam

W Dzienniku Naukowym przeczytamy historię o tym, jak to Naukowcy Wojskowej Akademii Technicznej znaleźli sposób na radary pasywne, czyli jedne z największych problemów obecnych armii, a zwłaszcza sił lotniczych. Te są bowiem w stanie wykrywać samoloty na odległościach setek kilometrów, nie emitując żadnych sygnałów, co uniemożliwia ich efektywne wykrycie i zniszczenie nawet specjalnymi „przeciwradarowymi pociskami”, których głowice są naprowadzane właśnie na sygnały generowane przez aktywne radary.

Jak wykryć radary pasywne? Teoretycznie to niemożliwe, ale polskim naukowcom się to udało

Oczywiście to nie tak, że radarów pasywnych nie da się zupełnie wykryć. Wręcz przeciwnie – jest to możliwe, ale w ogólnym rozrachunku kompletnie nieopłacalne z wykorzystaniem tradycyjnych metod, bo te są „trudne i kosztowne”. Jak wspomina dr. hab. Zenon Szczepaniak, obecnie „to jak szukanie czarnej pantery w ciemnościach nocy. Przeczesujemy dżunglę latarką i liczymy na to, że światło odbije się w oczach zakamuflowanego drapieżnika”.

Czytaj też: Polska zbroi się u Koreańczyków. Opisujemy nowe zakupy Ministerstwa Obrony

Radar pasywny z definicji nie emituje żadnych sygnałów. Można go porównać do bardzo czułego mikrofonu, który zamiast nasłuchiwać dźwięku wydawanego przez samolot, odbiera sygnał odbity od tego obiektu latającego. Sygnał jest nadawany przez tzw. nadajnik okazyjny. Może to być stacja GSM, antena nadawcza radia FM, nadajniki naziemnej telewizji cyfrowej DVB-T, ewentualnie satelitarne nadajniki GPS lub inne radary, które „niechcący” – emitując energię w przestrzeń – służą radarowi pasywnemu jako podświetlacz– wyjaśnia profesor Szczepaniak.

Polscy naukowcy znaleźli jednak sposób na uproszczenie wykrywania tych „niewykrywalnych radarów” o zasięgu setek kilometrów, które wykorzystują w praktyce przede wszystkim wysokiej klasy odbiorniki niskoszumowe i wyspecjalizowany komputer obliczeniowy. Zainspirowali się stosowanymi przez terrorystów jemeńskiej wojny pułapkami, które to obejmowały imitowane kamienie z wyrzutniami pocisków przeciwpancernych aktywowane przez pasywne czujniki podczerwieni.

Czytaj też: Opisujemy poradzieckie haubice Msta. 2S19 i 2A65 łączy 7,5-metrowa lufa o średnicy 152,4 mm

Poszukiwaliśmy odpowiedzi, którą dają układy elektroniczne ukryte w tym kamieniu, czyli tzw. odpowiedzi nieliniowej albo intermodulacyjnej. Gdybyśmy użyli klasycznego radaru, to prawdopodobnie nic byśmy nie odkryli, ponieważ przeszkadzałoby w tym odbicie sygnału od ziemi, drzew i kamieni. My jednak możemy otrzymać sygnał zwrotny tylko pochodzący z ukrytego obwodu elektronicznego. To była nasza pierwsza motywacja: ratowanie życia żołnierzy– wyjaśnia dalej profesor.

Naukowcy utorowali sobie drogę „do radaru” przez jego antenę odbiorczą, odkrywając, że jeśli wyślą do niej odpowiednio spreparowany sygnał sondujący, pobudzą pasywny radar do odpowiedzi nieliniowej. Sygnał ten musi trafić do anteny radaru pasywnego dokładnie w tym samym zakresie częstotliwości, w którym radar odbiera sygnały telewizyjne. Po tym „wzmacniacz odbiorczy radaru odeśle nam odpowiedź zwrotną, ponieważ jest podłączony do anteny”.  

Czytaj też: Czym jest stealth? Opisujemy sztukę ukrywania się przed wrogiem, czyli nowoczesny kamuflaż

Tego typu rozwiązanie można połączyć z dronami do wykrywania radarów pasywnych, ale zanim to nastąpi, naukowcy muszą opracować demonstrator tej technologii. Zastosowanie wojskowe jest praktycznie pewne i to w większym stopniu, niż pozornie może się wydawać, bo ta technologia może nawet zostać wykorzystana do wykrywania obiektów stealth.