Funkcja "obraz w obrazie" trafia w końcu do mobilnej aplikacji YouTube na iOS

Rosja ukarała Google. Powodem niszcząca propagandę prawda na YouTube

Po ataku Rosji na Ukrainę firma Google nie czekała długo, aby odciąć rosyjskich klientów od różnych usług. W ramach tego ruchu wstrzymała sprzedaż reklam w swoich usługach oraz zablokowała i zdemonetyzowała kanały należące do rosyjskich mediów wspieranych przez państwo. YouTube ciągle jest dostępny w kraju agresora, zapewniając dostęp do treści, które burzą propagandę Rosji i dlatego kraj ten zdecydował się pozwać Google i ukarać firmę grzywną rzędu całych setek milionów dolarów.

Rosja walczy z prawdą. Efekt? Kara nałożona na Google

Nie jest to pierwszy przejaw walki Rosji z firmą Google, ale teraz sytuacja między tymi dwoma podmiotami z pewnością się zaostrzyła. Zwłaszcza po tym, jak Google ogłosił w maju plan zamknięcia swoich rosyjskich oddziałów z racji tego, że władze rządowe zajęły jego aktywa w kraju, przez co utrzymanie funkcjonalnego oddziału byłoby niemożliwe. Dlatego też w zeszłym miesiącu rosyjski oddział Google oficjalnie złożył wniosek o upadłość.

Czytaj też: Windows 11 usprawni proces instalacji głównych aktualizacji

Jednak historia pamięta jeszcze inną sytuację, która sięga grudnia ubiegłego roku, kiedy to Rosja ukarała Google grzywną w wysokości 100 milionów dolarów za nieusuwanie zakazanych treści. Z oczywistych względów sprawy nasiliły się po inwazji Rosji na Ukrainę i wzmożeniu propagandy, bo w marcu Roskomnadzor zagroził, że obciąży Google za nieusunięcie „nielegalnych” filmów z YouTube, a kara zaczynała się od 8 mln rubli.

Czytaj też: Wulkan Tonga wywołał olbrzymią falę! Badacze skorzystali na tym i pokazali, jak przewidywać tsunami

Teraz jednak Rosja nałożyła na firmę Google karę w wysokości prawie 365 mln dolarów za nieusunięcie z serwisu YouTube filmów niezgodnych z prawem obowiązującym w tym kraju. Jest to kontynuacja marcowego ostrzeżenia, co możemy przeczytać w oficjalnym ogłoszeniu Roskomnadzor, w którym to agencja zajmująca się regulacją mediów, stwierdziła, że YouTube nie zastosował się do nakazu usunięcia „zakazanych treści”. Zaliczają się do nich oczywiście te materiały, które zapewniają fałszywe informacje o trwającej wojnie Rosji z Ukrainą oraz te „promujące ekstremizm i terroryzm”.

Czytaj też: Canon EOS R7, czyli pierwszy aparat serii z matrycą APS-C w naszych rękach

Google na temat tej kary ciągle milczy, więc nie jest jasne, jak firma zareaguje na tego typu oświadczenia. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, aby zdecydowała się zapłacić karę z racji polityki prowadzonej przez Rosję.