Nothing Phone (1) i w tej kwestii nie spełnia obietnic producenta

Bez wątpienia Nothing Phone (1) był jednym z bardziej wyczekiwanych smartfonów w tym roku. Oczekiwaliśmy po nim wiele, głównie za sprawą obietnic składanych przez firmę, ale także dlatego, że już na pierwszy rzut oka smartfon wyróżnia się na tle konkurencji. Jednak rzeczywistość trochę zweryfikowała pokładane w urządzeniu oczekiwania.
Koniec przecieków i spekulacji. Nothing Phone (1) zadebiutował oficjalnie. Warto było tyle czekać?
Koniec przecieków i spekulacji. Nothing Phone (1) zadebiutował oficjalnie. Warto było tyle czekać?

Zapewne pamiętacie obietnice składane przez Google przy okazji premiery serii Pixel 6. W tamtym przypadku producent wprowadził sporo ulepszeń, dodatkowo radykalnie zmieniając design swoich urządzeń. Ostatecznie, od razu po premierze, zaczęły wychodzić liczne braki, a problemy “sypały się jak z rękawa”. Podobnie jest w przypadku Nothing Phone (1).

Premiera Nothing Phone (1) już jutro, tymczasem producent nadal ujawnia szczegóły specyfikacji

Na urządzenie czekaliśmy długo i przynajmniej podczas oficjalnej premiery nie zawiodło naszych oczekiwań. Mocny średniak z nietuzinkowym designem, który wyróżnia się na tle konkurencji i wprowadza powiew świeżości na tym, dość monotonnym ostatnimi czasy, rynku. Znowu jednak dostaliśmy typowy przykład “oczekiwania kontra rzeczywistość”, bo producent obiecuje jedno, a klienci dostają drugie. Od samego początku słyszeliśmy o licznych wadach konstrukcyjnych, teraz zaś pojawił się kolejny problem.

Nothing Phone (1) nie jest w stanie osiągnąć obiecywanej jasności ekranu

6,55-calowy ekran OLED pierwszego smartfona Nothing miał osiągać jasność szczytową na poziomie 1200 nitów. Tak obiecywano i tak głosi oficjalna specyfikacja urządzenia. Problem w tym, że… nie da się jej osiągnąć. Nie chodzi tutaj o jakieś niewielkie różnice między specyfikacją na papierze a rzeczywistymi wynikami, bo różnica jest wręcz kolosalna. Jak donosi ComputerBase Nothing Phone (1) jest w stanie osiągnąć jedynie… 700 nitów. Serwis pokusił się nawet o stworzenie specyficznych warunków, w których ekran mógłby dosięgnąć reklamowaną wartość – na próżno, nie udało się przekroczyć granicy 700 nitów.

Koniec przecieków i spekulacji. Nothing Phone (1) zadebiutował oficjalnie. Warto było tyle czekać?

Jasne, mogła być to kolejna wada konstrukcyjna, ale także inne serwisy, takie jak GSMArena i Heise, zgłosiły podobny problem. O co więc chodzi?

Czytaj też: Samsung wierzy, że przyszłość smartfonów leży w składanych modelach

ComputerBase skontaktował się z producentem, w końcu to on powinien najlepiej wiedzieć, dlaczego jego smartfon nie oferuje tego, co oferować powinien. Jaką odpowiedź uzyskano? Dość… interesującą. Bo o ile Nothing Phone (1) naprawdę (wedle ich słów) jest w stanie osiągać szczytową jasność 1200 nitów, tak obecnie nie przekroczy 700 nitów. Powodem jest aktualne oprogramowanie, które wprowadza takie ograniczenie.

Sprzęt jest w stanie osiągnąć szczytową jasność do 1200 nitów, ale obecnie jest to ograniczone przez oprogramowanie do 700 nitów. Ta decyzja została podjęta w celu zapewnienia zrównoważonego doświadczenia użytkownika w zakresie ciepła i zużycia baterii. Z niecierpliwością czekamy na kontakt od naszych użytkowników na ten temat i będziemy uważnie monitorować opinie, aby zrozumieć, czy należy to rozwiązać w przyszłych aktualizacjach oprogramowania– dowiadujemy się z oficjalnej odpowiedzi, jaką z kolei uzyskał serwis XDA.

Czytaj też: Lenovo ma się z czego cieszyć. Motorola razr 2022 rozeszła się jak ciepłe bułeczki

Nie jest to więc wada produkcyjna, a świadoma decyzja. Wydaje się też mało prawdopodobne, by w przyszłości ograniczenie zostało zdjęte, skoro ma wpłynąć niekorzystnie na żywotność baterii i osiągane temperatury. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że jest to wprowadzanie klienta w błąd. Jak możecie zauważyć powyżej, w specyfikacji technicznej oczywiście jest odpowiednia adnotacja, ale i ona wprowadza w błąd, bo daje nadzieję, że wraz z kolejną aktualizacją sytuacja się poprawi, co wcale nie jest takie pewne. Zresztą, już w momencie premiery mowa była o tych 1200 nitach. Czy nie lepiej (i uczciwiej w stosunku do klienta) byłoby, gdyby powiedzieć o tym wprost?