SpaceX, Internet Starlink

SpaceX uspokaja. Satelity Starlink nowej generacji przestaną uprzykrzać życie nawet astronomom

Obecnie wokół naszej Ziemi krąży ponad 2200 satelitów, czyli ~1/3 tego, co z czasem chce osiągnąć SpaceX. Firma Elona Muska na całe szczęście słucha innych i rozwija swoją technologię, czego przejawem będą znacznie ulepszone satelity Starlink nowej generacji. Mowa po prostu o Starlink 2.0, które pod kątem zaawansowania będą wręcz rewolucyjne względem swoich starszych braci.

Satelity Starlink nowej generacji będą lepsze od tych starszych pod każdym względem. Wielkość całej konstelacji ma zostać zwiększona do 4200 egzemplarzy w ciągu następnych 18 miesięcy

Zacznijmy od tego, co wyjawiono już wcześniej na temat tych satelitów. Wiadome jest, że Starlink 2.0 będą znacznie większe od pierwszych wersji. Mają mierzyć ~7 metrów i ważyć około 1,25 tony, więc będą odpowiednio około cztery razy większe i prawie pięć razy cięższe od wersji pierwszej. Przy tym wszystkim mają być „o rząd wydajniejsze”, co oznacza najpewniej, że ich przepustowość wzrośnie z 18 Gb/s do prawie 180 Gb/s, ale to nie koniec ulepszeń.

Czytaj też: Rama tego elektrycznego roweru Was zachwyci! Jednak Honbike U4 ma w kieszeni więcej asów

Organizacje astronomiczne narzekające od dłuższego czasu na satelity Starlink będą mogły odetchnąć po wieloletnim już ostrzeganiu o negatywnym wpływie megakonstelacji planowanej przez SpaceX na ich pracę. Firma słusznie więc opracowała odpowiednie rozwiązanie, a niedawno nawet opublikowała publiczny dokument, który przedstawia wszystkie nowe środki, które podejmie, aby przestać zagrażać kosmicznym obserwacjom.

Ulepszenia dotyczą sposobu, w jaki satelity Starlink odbijają światło słoneczne podczas orbitowania wokół Ziemi i wygląda na to, że finalnie będą „niewidoczne gołym okiem, gdy znajdą się na swojej standardowej wysokości operacyjnej”. SpaceX osiągnęło to po długich współpracach z astronomami, które zaowocowały nowymi elementami, zmniejszającymi ilość światła słonecznego odbijanego z powrotem na Ziemię przez satelity Starlink.

Czytaj też: Tesla ma sposób na dziury w jezdni i uszkodzenie podwozia. Wystarczyła aktualizacja

Zamiast osłon przeciwsłonecznych na swoich satelitach, firma SpaceX będzie teraz stosować lustrzaną powłokę, która rozprasza większość odbitego światła słonecznego (wedle wyliczeń aż dziesięciokrotnie więcej względem obecnych Starlinków). To z kolei oznacza, że będzie ono mniej skoncentrowane i mniej widoczne z Ziemi. Na tym jednak się nie skończy, bo Starlinki 2.0 mają być też wykonywane z ciemniejszych materiałów, wykorzystają nie biały materiał, a ciemnoczerwony pigment na ogniwach słonecznych, a finalnie komponenty niemogące zostać pokryte folią lustrzaną, zostaną pomalowane „czarną farbą o niskim współczynniku odbicia”.

Czytaj też: Ukrainiec stworzył najbardziej niestandardowy rower trójkołowy w historii. Sensu nie ma, ale i tak przyciąga uwagę

Zdecydowanie najważniejsze jest z kolei to, że Starlink 2.0 będą zmieniać położenie swoich paneli słonecznych regularnie w określonych porach dnia tak, aby odbijać mniej światła w kierunku Ziemi. Będzie to kosztowne, bo zredukuje moc satelitów o 25%, ale Starlinki 2.0 zostały zaprojektowane tak, aby mogły sprostać tej znaczącej redukcji mocy. SpaceX poszukuje też rozwiązania poprawy tego stanu rzeczy w kwestii obecnych już na orbicie satelitów.